Przyznam się szczerze, że nie do końca rozumiem, dlaczego Huawei stworzył markę Honor. Czy chodziło o to, by te same modele oferować pod różnymi nazwami (tak jak w przypadku Huaweia ShotX i Honora 7i), co przełoży się na większą sprzedaż? Czy może by sprzedawać pod tą marką okrojone wersje topowych smartfonów? Ale w takim razie po co Huaweiowi np. model P8 Lite, który jest hitem sprzedaży w Polsce, czy P9 Lite - uboższa wersja flagowca właśnie wchodzącego na nasz rynek? To zagadka, na którą nie znam odpowiedzi.

Równie zagadkowy był dla mnie Honor 5X. Wygląd i jakość wykonania przywodzą na myśl klasę Premium, cena zaś - solidną średnią półkę. Metalowa, solidna konstrukcja, bardzo dobrze działający czytnik linii papilarnych umieszczony z tyłu telefonu. To wszystko jeszcze kilkanaście miesięcy temu było zarezerwowane dla bardzo drogich smartfonów. Ekran full HD (401 ppi) jest niezłej jakości, ale jeśli zdecydujemy się, by telefon automatycznie wybierał jego jasność, będzie ona zbyt mała. Osobiście wolałem ustawiać ją sam, nawet kosztem większego zużycia baterii.

Wielką zaletą Honora 5X jest możliwość zamontowania dwóch kart SIM i dodatkowo karty pamięci. Zwłaszcza, że choć pamięć wbudowana wynosi teoretycznie przyzwoite 16 GB, to jednak praktycznie dla użytkownika zostaje jej ledwie około 8 GB - rozbudowany system EMUI zajmuje bardzo dużo miejsca. W telefonie mamy jego wersję 3.1, opartą na Androidzie 5.1. Jest oczywiście identyczny jak w telefonach Huaweia, i trudno przejść koło niego obojętnie. Jedni go lubią - za bardzo dużą liczbę udogodnień i możliwości modyfikacji, inni zaś nienawidzą - z tego samego powodu. Przyznać trzeba, że system jest dość skomplikowany, ale na szczęście jeśli ktoś nie chce się zagłębiać w mnogość ustawień, też jest w stanie swobodnie używać smartfona. W końcu nie każdemu potrzebne jest przestawianie kolejności przycisków w pasku nawigacyjnym, zmniejszanie klawiatury do obsługi jedną ręką, zmiana stylu ekranu głównego, blokowanie niechcianych SMS-ów czy połączeń albo inteligentne oszczędzanie baterii lub czyszczenie pamięci telefonu. Z rzeczy bardziej użytecznych możemy się cieszyć bardzo przyjemną aplikacją do odtwarzania filmów, która radzi sobie z większością formatów, czy muzyki, mamy też wbudowane radio.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie czas pracy na baterii. Mimo że mamy do czynienia ze sporym, bo 5,5 calowym ekranem, to 3000 mAh ogniwo nie ma problemów z zasilaniem telefonu nawet przez dwa dni normalnego użytkowania. Honor 5X jest też doskonale zoptymalizowany - jeśli telefonu nie używamy, to praktycznie nie traci on energii. Żadnych zastrzeżeń nie można mieć do jakości rozmów czy pracy GPS - działa dokładnie i stabilnie.

Możliwości fotograficzne także są niezłe. 13 mpx kamera główna i 5 mpx przednia robią miłe dla oka zdjęcia, z ładnym, naturalnym odwzorowaniem kolorów. Jeśli chcemy, możemy ręcznie ustawić ISO i balans bieli lub wybrać tryb HDR. Standardowy format zdjęć to 4x3, gdy zmienimy go na 16x9, musimy pogodzić się ze zmniejszeniem ilości mpx z 13 do 10.

Honor 5X mógłby być więc idealnym przedstawicielem stosunkowo nowego segmentu telefonów - zwanego z angielskiego "good enough", czyli takich, które przy korzystnej cenie zaspakajają wszystkie potrzeby użytkownika, gdyby nie jedna rzecz - procesor. Producent, zamiast sięgnąć po jeden z wypróbowanych autorskich Kirinów, zdecydował się na ośmiordzeniowy Snapdragon 616 firmy Qualcomm. I nie był to dobry wybór. Bo choć w testach syntetycznych osiąga on akceptowalne wyniki (33652 pkt w AnTuTu Benchmark), to w codziennej pracy już tak różowo nie jest. Podczas korzystania z internetu strony wczytują się z wyraźnym zastanowieniem. I nie porównuję Honora 5X do modeli z lepszymi Snapdragonami, ale do tańszych telefonów w procesorami MediaTeka ze średniej półki. Podobnie dzieje się np. przy wczytywaniu właśnie co zrobionego zdjęcia, otwieraniu aplikacji - nieprzyjemne poczucie lekkiego opóźnienia w działaniu towarzyszyło mi przez całe dwa tygodnie przygody z Honorem. I mówiąc szczerze, popsuło całą przyjemność z jego używania. Dlatego jeżeli ktoś stawia działanie nad wygląd, lepiej niech zrezygnuje z Honora 5X, sięgnie głębiej do portfela i dołoży 400 zł do modelu Honor 7. Będzie miał wtedy obie te rzeczy.