Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po włączeniu Mate 8, jest ekran. Wypełnia niemal cały przedni panel. Dzięki wąskim ramkom i zmniejszeniu nieużywanych obszarów nad i pod nim - producentowi udało się zmieścić 6 cali w wymiarach, w których inni mieszczą 5,7 cala. Wyświetlacz zajmuje 78 proc. powierzchni frontu i jest to rewelacyjny wynik. Tył smartfona, wykonany z aluminium, jest delikatnie zakrzywiony - na tyle mało, by nie bujać się, gdy położymy go na stole, ale na tyle dużo, by telefon idealnie leżał w dłoni. W dodatku Mate 8 jest bardzo cienki - ledwie 7,9 mm. To wszystko sprawia, że choć mamy do czynienia z jednym z największych ekranów na rynku, to wygoda korzystania z niego jest taka sama lub niekiedy większa niż w przypadku smartfonów 5,5-calowych.

Jeśli już przy ekranie jesteśmy - Huawei zachował się mądrze i dojrzale, nie biorąc udziału w wyścigu na coraz to wyższe rozdzielczości. Postawił na bardzo dobry ekran IPS o rozdzielczości 1080x1920 pixeli (367 ppi). To ani za dużo, ani za mało - idealny złoty środek. W dodatku matryca jest bardzo jasna i używanie telefonu nawet w słoneczne dni nie sprawi nam żadnego problemu. Doskonale działa czujnik światła i spokojnie można się zdać na jego działanie. Jeśli ktoś ma taką potrzebę, może ustawić temperaturę barw - od zimnej do ciepłej. Jak dla mnie to po prostu jeden z najrozsądniejszych smartfonowych ekranów. A ten rozsądek przekłada się na kolejną gigantyczną zaletę Mate 8 - czas pracy na baterii.

Ogniwo ma pojemność 4000 mAh. Starcza na bezproblemowe dwa dni normalnego użytkowania, mniej wymagający użytkownicy dobiją do 3 dni. Osiągnięcie 6-7 godzin na włączonym ekranie przy stałym połączeniu z internetem (LTE albo Wi-Fi) nie jest wielkim problemem. Telefon jest doskonale zoptymalizowany, nie ma żadnych problemów z nieprzewidzianym dla użytkownika spadkiem energii, zostawiony na noc traci 1,2 proc. Z pewnością swoje robi Android 6.0 i tryb Doze - oszczędzający baterię w momencie, gdy telefon nie jest używany. Ale i sama nakładka Huaweia na Androida, czyli system EMUI (tu w wersji 4.0) jest baterii bardzo przyjazna.

Czy jest przyjazna dla użytkownika? Tu odpowiedzi są dwie. Albo się ją kocha, albo się jej nienawidzi. W każdym razie nikogo nie pozostawia obojętnym. Pisałem o niej wielokrotnie, gdyż producent stosuje ją nie tylko w telefonach marki Huawei, ale także w marce Honor. W skrócie - daje wiele możliwości modyfikacji - chociażby układu klawiszy funkcyjnych wyświetlanych na ekranie, motywów - czyli wyglądu aplikacji, trybu pracy baterii. Możemy także dzielić ekran, blokować niechciane numery telefonów, zarządzać centrum powiadomień i wiele, wiele więcej. Najważniejsze jednak, co powtarzam za każdym razem - nie mamy poczucia, że to telefon przejmuje nad nami kontrolę. To my jesteśmy jego panem.

W Mate 8 mamy umieszczony z tyłu skaner linii papilarnych, który nie dość, że działa doskonale, to jeszcze możemy do niego przypisać określone czynności, np. bezpośrednie przejście do aplikacji aparatu i zrobienie zdjęcia. A skoro już przy fotografii jesteśmy. To najsłabszy element tego smartfona. Najsłabszy - nie znaczy jednak, że zły - po prostu telefon w każdej kategorii jest bardzo dobry - na poziomie flagowców innych firm - a tu troszkę od nich odstaje.

Mate 8 dzielnie towarzyszył mi na majówce i miałem wiele okazji, by sprawdzić go tak w dobrym, jak i słabszym oświetleniu. Fotografie (16 mpx z tyłu, 8 mpx z przodu) w pełnym słońcu są świetnej jakości, w gorszych warunkach nie jest już tak dobrze. Pojawiają się szumy, telefon miewa także kłopoty z ustawianiem ostrości. To wszystko w trybie automatycznym, którego używamy najczęściej. Dla wytrwałych jest tryb manualny z bogatym wachlarzem ustawień, co ciekawe dotyczy to także filmów wideo. Generalnie aplikacja foto jest bardzo rozbudowana, daje wiele możliwości, jednak jakość zdjęć nie jest tak dobra jak w Samsungach Galaxy S6, 7, czy nawet Huaweiu P8. Jak jednak stwierdziła moja 11-letnia córka, która kilka razy robiła nam rodzinne fotki, by potem namiętnie testować kamerkę do selfie, zdjęcia są bardzo ładne. Czyli ktoś, dla kogo fotografia nie jest najważniejszym składnikiem smartfona, powinien być zadowolony.

Sercem Mate 8 jest autorski procesor Huaweia - Kirin 950, któremu pomagają 3 GB pamięci RAM. W testach syntetycznych wyciska rewelacyjne 91628 pkt (AnTuTu Benchmark) i tak samo jest w zwykłym użytkowaniu. Telefon działa jak błyskawica, nic się nie zacina i nie zawiesza, strony internetowe wczytują się niemal natychmiast, wszystko działa tak, jak na flagowy model przystało.

Nie jestem miłośnikiem grania na telefonach i zawsze zdaję się na opinię moich dzieci - uwierzcie mi, znają się na rzeczy. Nie inaczej było i tym razem. By dorośli mogli oddawać się w spokoju majówkowym bachanaliom, młodzież została poproszona o sprawdzenie możliwości Mate 8 i porównania ich do innych telefonów. Przy okazji ci, którzy mówią, że przez smartfony zanikają więzi społeczne, nie znają się na rzeczy. One po prostu przenoszą się w inny wymiar. Bo cała trójka testerów po chwili miała już zainstalowane gry - multiplayery - tak, by przez cały wieczór móc się nawzajem tłuc, przejeżdżać i ścigać. Huawei wyszedł z tego sprawdzianu obronną ręką - grało się na nim ponoć świetnie, a gdy w końcu dostałem go do ręki, nie przypominał rozgrzanego żelazka.

Na tym nie kończą się zalety tego modelu. Pamięć wbudowana to 32 GB, można ją rozszerzyć dzięki slotowi na karty pamięci, ale wtedy będziemy mogli użyć tylko jednej karty SIM. Jeśli 32 GB jednak nam wystarczą - Mate 8 może nam zastąpić dwa telefony. Możemy też ustawić kartę SD jako pamięć domyślną - tak, by to na niej zapisywały się nie tylko zdjęcia czy filmy, ale i instalowane aplikacje. Podczas rozmów dźwięk jest głośny i wyraźny, bardzo dobry jest także dźwięk w słuchawkach. A jeśli bateria w końcu się wyładuje, mamy funkcję szybkiego ładowania. Minusem jest brak możliwości wybudzenia urządzenia podwójnym tapnięciem w ekran.

Mate 8 kosztuje 2500 zł, tradycyjnie bez złotówki. Otrzymujemy za to solidny kawał smartfona z dużą ilością zalet i małą ilością wad. Jest wiele telefonów, za które trzeba zapłacić o wiele więcej, a oferują użytkownikom o wiele mniej. Producent zrobił też wszystko, by obsługa telefonu była jak najbardziej komfortowa. Dlatego jeżeli ktoś nie boi się dużych smartfonów, Huawei Mate 8 będzie dla niego doskonałym wyborem.