Torino został właśnie zauważony w Europie. Prestiżowe stowarzyszenie EISA, które zrzesza 50 specjalistycznych magazynów z 23 krajów europejskich, przyznało mu tytuł najlepszego europejskiego budżetowego smartfona roku.

To pokazuje, jak daleką drogę, w stosunkowo krótkim czasie, przeszedł Coolpad. Torino jest trzecim telefonem tej firmy, który mogłem testować. Pierwszy z nich – Modena – był po prostu smartfonem słabym.

Drugi – Torino S – to już smartfon z zupełnie innej ligi – ładny, zgrabny, świetnie wykonany, z dopracowanym oprogramowaniem i rzadko spotykanym w klasie telefonów budżetowych czytnikiem linii papilarnych.

Teraz w moje ręce trafił Torino. Firma wie, że klient przede wszystkim kupuje oczami, dlatego postarała się, by był to bardzo ładny smartfon – z metalową ramką, przednim panelem wykonanym w technice 2,5 D i tyłem pokrytym przezroczystym plastikiem imitującym szkło, który jednak jest od niego o wiele trwalszy. Jak na klasę średnią jest więcej niż dobrze. Do tego ekran HD IPS 5,5 cala (267 ppi), procesor Qualcomm Snapdragon 617, 3 GB pamięci RAM, 16 GB pamięci wbudowanej (ponad 10 dla użytkownika), obsługa 2 kart SIM (slot hybrydowy – druga karta zamiennie z kartą pamięci), LTE, 2500 mAh bateria, aparaty 13 i 5 mpx, system CoolUI działający na Androidzie 5.1. To zestaw komponentów, z których zbudowane są zazwyczaj przyzwoite średniaki.

Wyjątkowa "przestrzeń prywatna"

Torino ma jednak kilka rzeczy, które wyróżniają go na plus. Po pierwsze - czytnik linii papilarnych – znajdujący się z tyłu urządzenia, który działa bardzo dobrze, a w dodatku ma bardzo rozbudowaną funkcjonalność. Możemy przypisać poszczególnym palcom różne czynności – oczywiście odblokowywanie ekranu, ale też uruchamianie konkretnych aplikacji, robienie zdjęć, czyszczenie pamięci, włączanie oszczędzania energii czy przechodzenie do przestrzeni prywatnej. To kolejna, chyba najciekawsza funkcja tego telefonu, której warto poświęcić trochę czasu.

Mamy oto miejsce, do którego - jak zapewnia nas producent - nikt nie ma dostępu i nie może nas tam szpiegować czy wyśledzić. Czy to prawda? Tego nie wiem, ale wiem za to, że za każdym razem gdy przenosiłem się do przestrzeni prywatnej, telefon rozłączał się z GPS i nie mógł ustalić lokalizacji, nie dało się też w niej zainstalować map Google’a. Po powrocie zaś do przestrzeni głównej GPS natychmiast zaczynał działać i Torino prawidłowo odczytywał moje położenie.

W przestrzeni prywatnej mamy preinstalowanego Facebooka, WhatsApp, Gmaila, jest także Sklep Play. Możemy się zalogować na inne konta, niż te, które wykorzystujemy w przestrzeni głównej. Innymi słowy – w jednym telefonie możemy mieć np. dwa osobne konta Facebooka, co normalnie nie jest możliwe. Możemy też ustawić połączenia z jednej karty SIM do przestrzeni głównej, drugie – do prywatnej. Podobnie ze zdjęciami – każde zrobione w przestrzeni prywatnej zostanie w tamtej galerii, i nie zobaczymy go w galerii głównej, dopóki sami go nie przeniesiemy. Zdjęć w galerii prywatnej nie widać też po podłączeniu telefonu do komputera. Co więcej – ikonkę przestrzeni prywatnej możemy ukryć – nie widać jej wtedy na pulpicie, zaś za jej uruchamianie może odpowiadać jeden z odcisków naszych palców. Mamy wtedy pewność, że nikt niepowołany do niej się nie dostanie.

Pozostaje nam tylko odpowiedzieć na pytanie, dla kogo to udogodnienie zostało stworzone… Oficjalnie do "zastosowań firmowych i korporacyjnych". Nieoficjalnie? Na przykład dla tych, którzy mają kłopot z dochowaniem wierności. Jeśli mąż/żona chcą coś ukryć przed drugą połówką, Torino jest dla nich idealnym smartfonem.

Dopracowane oprogramowanie

Producent postarał się, by w Torino wszystko było czytelne i proste – ilość dodatkowych programów w nakładce CoolUI nie przeraża, a te które są, pomagają w codziennym użytkowaniu.

Po pierwsze – telefon możemy wybudzić nie tylko czytnikiem linii papilarnych, ale też podwójnym uderzeniem w ekran. Niestety nie możemy go w ten sam sposób wyłączyć. Z pomocą przychodzi nam jednak "ekran blokady" – mała ikonka, po dotknięciu której wygasimy wyświetlacz. W dodatku możemy ją ustawić na każdym pulpicie tak, by zawsze mieć ją pod ręką.

Po drugie – bardzo dopracowane są odtwarzacze – muzyczny i video. W tym pierwszym znajdziemy korektor ręczny oraz automatyczny – w zależności od tego, jakiej muzyki słuchamy, jest też efekt przestrzenny czy możliwość podbicia basów. Dlatego słuchanie muzyki w tym telefonie jest sporą frajdą. Z kolei odtwarzacz video, który czyta większość kodeków, ma możliwość przełączania się w mniejsze okno, możemy więc jednocześnie np. oglądać film i przeglądać internet czy odpisać na SMS.

Po trzecie – mamy aplikację Cool Butler – która służy do zarządzania telefonem. Możemy w niej czyścić pamięć, monitorować użycie danych, wybrać tryb oszczędzania baterii, zablokować SMS-y i połączenia czy włączyć tryb bezpieczny, który ma chronić telefon przez złośliwym oprogramowaniem.

Po czwarte – możemy zmieniać wygląd telefonu przez zastosowanie różnych motywów - jest ich 6 preinstalowanych, możemy je także za darmo pobrać ze sklepu z motywami. Tapety zmienimy w łatwy sposób – naciskając na ikonkę, która nie wiedzieć czemu nazywa się „kamienna tapeta”. Jest też ładna aplikacja pogodowa (Zuimei Weather), kalkulator, dyktafon, radio (niestety bez RDS-u). Mamy możliwość ukrywania aplikacji, ich hibernowania, pływający przycisk z szybkim dostępem do wielu funkcji czy możliwość uruchamiania różnych funkcji poprzez narysowanie odpowiednich gestów na wyświetlaczu. O wiadomościach czy nieodebranych połączeniach poinformuje nas dioda powiadomień.

Specyfikacja "daje radę"

Choć Snapdragon 617 nie jest najwydajniejszym procesorem (34280 pkt w AnTuTu Benchmark), to jednak dzięki 3 GB RAM telefon działa płynnie i bez zarzutu, nie ma problemów z utrzymywaniem w pamięci otwartych aplikacji. Przez ponad miesiąc mojego używania system nie zawiesił się ani razu, nie zauważyłem też żadnych spowolnień czy przycięć. Oczywiście nie jest to ekstraklasa, ale do komfortowego codziennego użytku spokojnie wystarczy, bez większego problemu telefon radzi też sobie z grami. Bateria starcza na dzień do dwóch (w zależności od intensywności używania telefonu), średnio od 3 do 5 godzin na włączonym ekranie.

Kilka rzeczy jest słabszych

Spokojnie. Coolpad Torino nie jest pozbawiony wad. Wyświetlacz nie jest najwyższej jakości, kolory są dość blade, a w dodatku czujnik automatycznego dostosowywania jasności radzi sobie bardzo słabo. Reaguje na zmiany światła ze sporym opóźnieniem i generalnie ekran cały czas jest zbyt ciemny. Dlatego lepiej ustawić jasność ręcznie. Aparat fotograficzny także nie zachwyca. Porządne zdjęcia zrobimy tylko przy bardzo dobrym oświetleniu, a i tak nie będą one stały na najwyższym poziomie, jest sporo szumów, a oprogramowanie nie najlepiej radzi sobie z ich obrabianiem. Dość powiedzieć, że podczas moich wakacji, Torino był smartfonem trzeciego wyboru i sięgałem po niego raczej z dziennikarskiego obowiązku, niż z chęci upamiętnienia jakiegoś zdarzenia.

Aplikacja foto jest za to bardzo przejrzysta, mamy w niej sporo różnych filtrów i rozbudowaną możliwość edycji. Wideo nakręcimy w maksymalnej rozdzielczości full HD.

Niestety rozczarował mnie też GPS. Gdy telefon złapie sygnał, trzyma go dobrze i nie ma problemów z nawigacją. Jednak samo ustalenie pozycji trwa czasami zadziwiająco długo. I w zasadzie nie wiem, czym jest to spowodowane, bo bywało też tak, że przez dwa tygodnie Torino łapał sygnał w mgnieniu oka, by potem kilkukrotne, nie wiadomo z jakiej przyczyny, znów mieć problemy. Być może to przypadłość tylko mojego egzemplarza, bo generalnie procesory Qualcomma współpracują z GPS bezproblemowo.

Mimo tych niedoróbek śmiało mogę napisać, że Coolpad Torino jest najlepszym produktem tej firmy z jakim miałem do czynienia. Jest po prostu dobrym, w miarę bezproblemowym smartfonem, którego używa się z przyjemnością. By wejść w jego posiadanie, trzeba zapłacić około tysiąca złotych. Prócz funkcjami, jakich nie znajdziemy nigdzie indziej (przestrzeń prywatna), dostaniemy też dwuletnią gwarancję realizowaną w Polsce. Moim zdaniem to bardzo ciekawa propozycja godna rozważenia.