Linia Xperii Compact zdecydowanie wyróżnia się na smartfonowym rynku. I to wyróżnia na plus. Sony wpadło na świetny pomysł, by każdego swojego flagowca zmniejszać o dwa rozmiary, zostawiając jednocześnie wyśrubowaną specyfikację techniczną. W ten sposób wszyscy, którzy chcieli mieć urządzenie topowe, a nie godzili się na udział w wyścigu na coraz większy ekran, co roku dostawali telefon skrojony na swoją miarę. Aż do teraz.

Bo oto Sony postanowiło spuścić z tonu i tym razem nie zmniejszyło swojego flagowca XZ ani równie wydajnego X Performance, ale model X. Czyli telefon z półki średniej wyższej (także cenowo), o którym pisaliśmy TUTAJ >>>

Druga z tradycji, czyli przeniesienie specyfikacji jeden do jednego, została zachowana. W telefonie znajdziemy Snapdragona 650, 3 GB pamięci RAM, 32 pamięci wbudowanej (ponad 20 dostępnej dla użytkownika), slot na kartę pamięci, 23 mpx aparat główny i 8 mpx kamerkę do selfie. Czyli zestaw identyczny (jedynie przednia kamerka ma inną rozdzielczość) jak w Xperii X.

Cóż jednak z tego, skoro dla całej rzeszy fanów Compactów to już nie jest to. Oni chcą mieć flagowe urządzenie, a nie średniaka - udanego, ale jednak średniaka. Dla nich kolejny model serii jest słabszy od swojego poprzednika - nie jest wodoodporny, nie jest zbudowany z metalu, nie nakręcimy nim filmów w rozdzielczości 4K. Tylko czy to oznacza, że X Compact jest złym urządzeniem?

Wygląd

Pierwsze telefoniczne skojarzenie, jakie przyszło mi do głowy gdy wziąłem X Compact do ręki, to Lumia 800. Ten model Nokii uznawany był za bardzo ładny i X Compact też może się podobać. Drugie skojarzenie to plastik. Mnóstwo plastiku. Tyle że jest to chyba najlepszy plastik, z jakim miałem do czynienia w smartfonach. A po metalowej orgii, jaką zafundowały mi telefony, których ostatnio używałem, była to bardzo przyjemna i sympatyczna odmiana. Smartfon jak na dzisiejsze standardy jest też dość gruby (9,5 mm), ale gdy weźmiecie go do ręki, to zupełnie nie będzie wam to przeszkadzać. Wprost przeciwnie - dzięki temu X Compact pewnie trzyma się w dłoni.

Ekran ma 4,6 cala (319 ppi, rozdzielczość HD) i jest świetnej jakości. Firma podkręca kolory specjalnymi programami, a efekt tego tradycyjnie już jest bardzo dobry. Tradycyjnie też niezagospodarowany obszar nad i pod wyświetlaczem jest duży, by nie powiedzieć za duży, a przyciski systemowe zabierają miejsce na ekranie. Głośniki umieszczono na górze i dole przedniego panelu - plus za to, że są dwa, minus za jakość, bo są niestety ciche. Z tyłu zamiast szkła plastik, który zbiera małe rysy. Obiektyw aparatu z podwójną diodą doświetlającą umieszczono z boku a nie po środku, uwaga więc na palce przy robieniu zdjęć i filmów. Z przodu znajdziemy jeszcze diodę powiadomień, na dole USB typu C, na górze wejście słuchawkowe. Na lewym boku mamy szufladę na kartę SIM w formacie nano i kartę pamięci, na prawym od dołu: spust migawki aparatu, przycisk regulacji głośności (konsekwentnie za nisko, ale trudno, już się przyzwyczaiłem) i przycisk włączania telefonu z wbudowanym skanerem linii papilarnych. Z pewnością w Honorze czy Huaweiu ma on bardziej rozbudowaną funkcjonalność, być może jest szybszy, ale jego umiejscowienie w Xperii na bocznej krawędzi w połączeniu z bezproblemowym działaniem (nie zdarzyło mi się, by nie odczytał mojego palca), czyni go najlepszym czytnikiem na rynku.

X Compact jest więc telefonem ładnym i poręcznym, który bardzo przypadł mi do gustu.

Działanie

Tu też nie ma się do czego przyczepić. Snapdragon 650, choć nie ma 8-ki z przodu, czyli nie jest najwyżej pozycjonowanym procesorem Qualcomma, to jednak ma jedną, gigantyczną przewagę nad zeszłorocznym mistrzem wydajności - modelem 810, użytym w Xperi Z5 Compact, o której pisałem TUTAJ >>>.

Nie przegrzewa się. 810-ka miała problemy ze zbyt wysoką temperaturą, którą producenci smartfonów próbowali na różne sposoby utrzymać pod kontrolą, zazwyczaj nieskutecznie. Na przykład obniżając osiągi procesora. Tylko po co nam najlepszy procesor, który działa jak jakiś średniak? W modelu X Compact takich problemów nie ma, a procesor pracuje cały czas na najwyższych obrotach. W AnTuTu Benchmark osiąga 76216 pkt, a to oznacza błyskawiczne i bezproblemowe działanie. GPS szybko nawiązuje połączenie i nie traci zasięgu, a bateria o pojemności 2700 mAh sprawuje się doskonale i pozwala na spokojne dwa dni pracy z dala od ładowarki. W telefonie jest oczywiście LTE, strony wczytują się błyskawicznie, podobnie rzecz się ma z aplikacjami. Gry - jak najbardziej, nawet te najbardziej wymagające nie są dla małego X Compact żadnym wyzwaniem. Na pokładzie znajdziemy Androida w wersji 6.0, do tego producent tradycyjnie dodaje kilka swoich aplikacji. Doskonałe są zwłaszcza te multimedialne: galeria oraz odtwarzacze muzyki i filmów.

A skoro już przy multimediach jesteśmy. Najmocniejszą stroną aparatu Sony jest kręcenie filmów. Choć X Compact nie obsługuje rozdzielczości 4K, a najwyższą jaką możemy uzyskać to „jedynie” 1080 p w 60 klatkach na sekundę. Wszystko dzięki doskonałej cyfrowej stabilizacji obrazu. Nic nie skacze, nic się nie trzęsie, możemy spokojnie chodzić podczas nagrywania, a film i tak będzie wyglądać doskonale.

Przykłady tu:

i tu:

Ale uwaga - po dłuższym kręceniu aparat może odmówić posłuszeństwa, informując o zbyt wysokiej temperaturze, co z kolei powoduje przerwanie nagrywania i wyjście z aplikacji. W moim przypadku zdarzyło się tak raz, przy korzystaniu z najwyższej rozdzielczości.

Zdjęcia? Tu jest dobrze - na stałym poziomie Sony, od której to firmy wszyscy oczekują najlepszych zdjęć na rynku, a która tym oczekiwaniom tradycyjnie nie może sprostać. Tym niemniej większość użytkowników tego modelu powinna być zadowolona - tryb automatyczny doskonale wywiązuje się ze swoich zadań - ostrość jest łapana natychmiast, kolory są żywe i lekko podbite, telefon radzi sobie nieźle nawet w słabszych warunkach czy w pomieszczeniach, np. w restauracjach. Dla osób bardziej wymagających jest sporo możliwości ręcznych ustawień.

Telefon bardzo dobrze sprawdza się też po prostu jako telefon. Jakość połączeń jest bez zarzutu a możliwość wygodnej obsługi jedną ręką – atutem nie do przecenienia.
Warto, czy nie warto

Odpowiedź na pytanie, czy najnowszy maluch Sony wart jest 2199 zł, nie jest prosta.
1. Telefon świetnie sprawdzi się w terenie, ale jeśli będziecie chcieli wieczorem na kanapie przeglądać internet czy youtube, możecie zatęsknić za większym wyświetlaczem.
2. Jeśli mieliście styczność z poprzednimi compactami, to brak wodoszczelności czy plastikowa obudowa mogą was nieprzyjemnie zaskoczyć.

Jeśli jednak - na kanapę macie tablet, z wodoszczelności nie korzystacie, nie mieliście jeszcze przyjemności obcowania z najmniejszymi smartfonami Sony, a zależy Wam na małych rozmiarach połączonych z doskonałym działaniem, to Xperia X Compact będzie bardzo dobrym wyborem. Zwłaszcza, że, jakkolwiek by to głupio nie zabrzmiało, ten telefon coś w sobie ma. Zdecydowanie wywołuje pozytywne emocje, o co w smartfonowym świecie coraz trudniej.

Tyle że zeszłoroczna, flagowa Xperia Z5 Compact kosztuje teraz ok. 1900 zł. Jej największą wadą jest procesor, ale ma kilka niewątpliwych przewag nad X Compact. Ja kupiłbym najnowszego malucha Sony, ale starszy model też nie będzie złym wyborem.