Nexus 6P jest dziełem Huaweia. Chińczycy dołączyli tym samym do elitarnego grona producentów, którzy tworzyli telefony dla Google'a. HTC, Samsung, LG i Motorola to doborowe towarzystwo, przynajmniej jakiś czas temu. Bo dziś Motorola w zasadzie zniknęła z rynku wykupiona przez Lenovo, HTC ledwo wiąże koniec z końcem, LG liże rany po udanym, ale źle przyjętym przez rynek flagowcu G5, a Samsung staje na głowie, by zatrzeć gigantyczną wizerunkową plamę związaną z wycofaniem z rynku modelu Note 7, który nie wiedzieć czemu potrafił się po prostu zapalić. Huawei na razie takich kłopotów nie ma, a jego kolejne modele sprzedają się świetnie, klątwa Nexusów chyba więc go nie dosięgła. Zobaczmy więc, czy model 6P po ponad 12 miesiącach od oficjalnej prezentacji wciąż jest łakomym kąskiem dla smartfonowych maniaków.

Wygląd, działanie

Nexus 6P jest bez dwóch zdań telefonem świetnie wykonanym. Metalowa konstrukcja z pewnością w swoim czasie mogła robić wrażenie. Dziś już spowszedniała, bo podobną jakość znajdziemy teraz w chińskich telefonach nawet z niższej półki cenowej (np. ZTE Blade V7 Lite). Telefon jest ciężki, masywny i bardzo duży - ekran ma przekątną 5,7 cala, co ma oczywiście swoje zalety, gdy przychodzi do tzw. konsumowania treści, czyli po prostu oglądania filmów czy przeglądania internetu. Ale gdy chcemy używać telefonu po prostu jako telefonu - wybierać kontakty, dzwonić, wysyłać sms-y - wtedy tak różowo już nie jest. Zazwyczaj trzeba sobie pomóc drugą ręką, co nie jest po prostu wygodne. Telefon nie jest przesadnie śliski, ale zastosowanie z tyłu jakiegoś innego materiału z pewnością poprawiłoby pewność chwytu. Także noszenie takiego kolosa w kieszeniach spodni nie jest zbyt komfortowe.

Słowa uznania należą się za ekran. Jest wykonany w technologii Amoled (QHD, 515 ppi) i to bez wątpienia jedna z największych zalet tego modelu. Obraz jest piękny, wyraźny i trudno do czegoś się tu przyczepić. Nad i pod ekranem umieszczono głośniki stereo, które grają głośno, czysto, ale też, przynajmniej w egzemplarzu który testowałem, nierówno - jeden był głośniejszy, drugi zaś zauważalnie cichszy. Mimo wszystko pod tym względem Nexus 6P jest zdecydowanie ponad smartfonową średnią i jest jednym z lepszych muzycznych telefonów, bo dźwięk, jaki uzyskujemy w słuchawkach, także jest doskonały.

Przyciski głośności i włączania umieszczono na prawym boku, na lewym znajdziemy szufladę na kartę SIM. To oczywiście oznacza, że producent poskąpił nam miejsca na kartę pamięci i musimy zadowolić się tylko pamięcią wbudowaną. W moim egzemplarzu były to 32 GB, dla użytkownika dostępne jest ok. 29 GB. Wielu osobom to wystarcza, dla mnie na dłuższą metę to zdecydowanie za mało - kwestia gustu i potrzeb.

Skaner linii papilarnych umieszczono z tyłu, pod charakterystycznym, szklanym modułem aparatu. Z pewnością rok temu był to skaner bardzo dobry. Dziś jest po prostu dobry. Odczytuje palec skutecznie, ale na rynku jest już wiele telefonów, które robią to o wiele szybciej.

Za działanie smartfona odpowiada Snapdragon 810. Nie jest to mój ulubiony procesor, bo choć sprawia, że telefon działa szybko, to jednak zdecydowanie nadmiernie się grzeje. Tu jednak udało się opanować te skłonności. Telefon przyciśnięty bardziej wymagającymi grami oczywiście robi się wyraźnie ciepły, ale do parzenia w ręce mu daleko. Nie ma też problemów podczas np. dłuższego kręcenia filmów.

W AnTuTu Benchmark Nexus 6P uzyskuje 89413 pkt. i przez ponad dwa tygodnie używania nie zauważyłem, by kiedykolwiek brakowało mu mocy. Dzięki 3 GB pamięci RAM smartfon bez problemu trzyma w pamięci kilkanaście zakładek, bez potrzeby ponownego wczytywania programów. Oczywiście gry nie stanowią dla Nexusa 6P żadnego problemu - jest w stanie poradzić sobie nawet z tymi najbardziej wymagającymi. Okupione jest to jednak nie tylko nagrzewaniem się, ale i dość szybkim spadkiem poziomu baterii. Bo ta, choć sporych rozmiarów - 3450 mAh - nie jest najmocniejszą stroną tego smartfona. Ale nie ma się co oszukiwać, wielki ekran QHD i Snapdragon 810 robią swoje. Najlepszy czas, jaki osiągnąłem na włączonym ekranie, to 3 godziny 23 minuty. Przy normalnym użytkowaniu energii powinno więc wystarczyć od rana do wieczora, jeśli jednak będziemy chcieli chwilę pograć czy używać przez dłuższy czas kamery, lepiej nie oddalać się za bardzo od gniazdka. Na szczęście telefon ładuje się błyskawicznie i od 0 do 100 proc. naładujemy go w niewiele ponad godzinę.

Na słowa pochwały zasługuje za to 13 mpx aparat. Co prawda nie znajdziemy w nim ustawień manualnych, ale zdjęcia są bardzo dobrej jakości. Ostrość łapana jest szybko, możemy ustawić HDR w trybie automatycznym i w dobrym czy nawet średnim oświetleniu jesteśmy w stanie wykonać zadowalające nas zdjęcia. Umieściłbym je szczebel niżej niż te wykonane najlepszymi na rynku flagowcami i szczebel wyżej niż telefonami klasy średniej. Nieźle wypada też wideo. Możemy je nakręcić nawet w rozdzielczości 4K, przykład tu:

Nie działa wtedy jednak stabilizacja obrazu. Dlatego zdecydowanie lepsze efekty osiągniemy korzystając z rozdzielczości Full HD, przykład tu:

Oprogramowanie

Wszystko to, o czym napisałem do tej pory, pokazuje, że Nexus 6P nie jest telefonem złym, ale nie jest też telefonem wybitnym. To, jak działa, chciałem jednak sprawdzić z jednego powodu - oprogramowania. Nexusy dostają w pierwszej kolejności najnowsze wersje Androida i tak też jest w tym przypadku. 6P można zaktualizować do Androida 7. Ta wersja przynosi kilka usprawnień i nowości. Niektóre z nich są bardzo efektowne np. funkcja „force touch”. Po dłuższym naciśnięciu na ikonkę z natywną aplikacją Androida, choćby YouTube, Mapy czy Muzyka, pojawiają się mniejsze okienka, dzięki którym możemy bezpośrednio przejść np. do moich aplikacji w Sklepie Play, subskrypcji czy wyszukiwarki w YouTube, czy tworzenia nowej wiadomości w Gmailu. Dłuższe przytrzymanie kwadracika pozwala nam podzielić ekran i otworzyć dwie aplikacje jednocześnie. Jego szybkie dwukrotne przyciśnięcie cofa nas do ostatnio używanego programu. Możemy także zwiększać lub zmniejszać rozmiar wyświetlanych elementów. Poza tym zmieniono wygląd panelu powiadomień, a odpowiadać na maile możemy bezpośrednio z poziomu powiadomień. To wszystko sprawia, że chyba po raz pierwszy, używając telefonu z czystym androidem, nie czułem się jak ubogi krewny telefonów z „wszystkomającymi” nakładkami. Oczywiście dalej cierpiałem, używając aplikacji do słuchania muzyki i natychmiast zainstalowałem sobie odtwarzacz VLC do filmów, ale i tak nie było źle. Do tego telefon, który nie jest obciążony żadnymi nakładkami producenta, pracuje bardzo płynnie. Choć, szczerze powiedziawszy, nie jest to płynność niezwykła. Podobne odczucia miałem używając np. Xperii od Sony, Asusowego Zenfona 3, a nawet Redmi Note 3 Pro od Xiaomi.

Podsumowanie

Nexus 6P pozostawił po sobie całkiem niezłe wrażenie, ale czy byłbym skłonny wydać na niego 1899 zł? Ja osobiście nie. Przeszkadzałby mi jego rozmiar, brak możliwości rozszerzenia pamięci i dość marna bateria. Jeśli jednak ktoś chce być cały czas na bieżąco z najnowszymi wydaniami Androida, a telefonu używa mniej do dzwonienia a więcej do przeglądania internetu, może zaryzykować.