Porównanie z Samsungiem jest jednak moim zdaniem bez sensu, bo to zupełnie inna liga. To trochę tak, jakby porównywać Skodę Favorit z najnowszym modelem Mercedesa. Wszystko jedno z którym. Podobieństwa są – oba mają koła, kierownicę, drzwi, dach a nawet silnik i przemieścimy się nimi z punktu A do punktu B. Tylko jazda jednym będzie czystą przyjemnością, drugim zaś – udręką. Odłóżmy więc na bok Galaxy S7, bo nawet zakrzywione boki z nachodzącym na nie ekranem, którymi chwali się Elephone, nie mają nic wspólnego z tym, co stworzył Samsung. Popatrzmy na Elephone S7 zupełnie inaczej. Jak na nieźle wykonany, całkiem zgrabny telefon. I zobaczmy, czy jest wart swojej ceny.

Wygląd, wykonanie

Gdy weźmiemy Elephone S7 do ręki, pierwsze wrażenie jest pozytywne. Telefon jest solidny, ekran rzeczywiście nachodzi na boki, ale po nich nie spływa, jak w wiadomym smartfonie, o którym miałem już nie wspominać. Gdy go włączymy, mamy wrażenie, że wypełnia cały przedni panel. W dodatku przestrzeń nad i pod 5,5-calowym ekranem (LCD TFT, 401 ppi) jest stosunkowo niewielka, dzięki temu smartfon spokojnie można nazwać zgrabnym. S7 nie jest lekki, waży 148 g, ale przez to bardzo dobrze i pewnie leży w dłoni. Tył to plastik w różnych, efektownie mieniących się kolorach. Mój egzemplarz był czarny i wyglądał bardzo elegancko, ale niestety po paru dniach okazało się, że bardzo szybko łapie rysy.

Na prawym boku mamy dwa klawisze: włączania i głośności, na lewym hybrydowy slot dual SIM (czyli z możliwością zamontowania karty pamięci). Pod ekranem znajdziemy czytnik linii papilarnych, którym możemy też nawigować po menu telefonu – jego lekkie dotknięcie działa tak samo jak strzałka "wstecz". Gdy go wciśniemy i przytrzymamy dłużej, uzyskamy taki sam efekt jak w przypadku dłuższego przytrzymania kwadracika – otworzy się menu z ostatnio używanymi aplikacjami. Zwykłe wciśnięcie wróci nas do ekranu głównego. Wszystko działa sprawnie, w zasadzie bez większych problemów można zrezygnować z używania przycisków ekranowych i cieszyć się całą powierzchnią wyświetlacza.

Sam czytnik linii papilarnych działa dobrze. Możemy przyłożyć do niego palec i po chwili telefon się włączy albo lekko go wcisnąć, co cały proces jeszcze przyspiesza. Czytnik nie jest bardzo szybki, ale jest skuteczny i w zasadzie nie zdarzają mu się pomyłki. Całości dopełniają metalowe ramki. Wszystko spasowane jest bardzo dokładnie, nie ma mowy o tym, by coś skrzypiało czy trzeszczało. W sumie wygląd i wykonanie Elephone S7 trzeba ocenić na plus.

Podzespoły, działanie

W środku S7 znajdziemy procesor MediaTek Helio X20. To mocna jednostka (80077 pkt w AnTuTu Benchmark), dzięki której telefon działa bardzo szybko i bez zacięć. To także zasługa 4 GB pamięci RAM (są jeszcze wersje z 2 i 3 GB RAM). Pamięć wbudowana to 64 GB (w uboższych wersjach odpowiednio 16 i 32), w dodatku rozszerzymy ją kartą pamięci.

System to Android w wersji 6.0. Niby czysty, ale firma wzbogaciła go kilkoma dodatkami. Znajdziemy tu na przykład możliwość dzielenia ekranu i pracy w dwóch aplikacjach. Znajdziemy to dobre słowo, ja natknąłem się na nią przypadkiem – w ustawieniach jej nie ma. Trafiłem na nią, sprawdzając, jak telefon radzi sobie z trzymaniem zakładek w pamięci (nie najlepiej). Oto gdy otworzymy ostatnio używane aplikacje, na górnej belce każdej z nich pokaże się nam kłódka, którą możemy zabezpieczyć program przed usunięciem, krzyżyk, którym pojedynczą aplikację zamkniemy, i tajemniczy kwadracik. Po jego naciśnięciu naszym oczom ukaże się karta z wyborem trybu pełnoekranowego albo podzielenia ekranu i pracy na jego górnej lub dolnej połowie. Nie jest to najbardziej intuicyjna metoda i znam kilka telefonów, które mają to opracowane lepiej, ale znam też wiele takich, które takiej możliwości, w przeciwieństwie do Elephone S7 nie mają.

Mamy także rozbudowany system gestów m.in. z możliwością robienia screenshotów trzema palcami czy zwiększania lub zmniejszania głośności dwoma. Niestety nie ma możliwości wybudzenia ekranu podwójnym uderzeniem. Po pierwszym uruchomieniu w telefonie znajdziemy cały podstawowy zestaw aplikacji, czyli galerię, muzykę, menadżer plików, a nawet Radio FM. Aplikacji Google'a prócz Sklepu Play nie ma, więc możemy sobie zainstalować tylko to, co chcemy i z czego na co dzień korzystamy.

Interfejs jest w większości spolszczony - jeśli nie ma naszego języka, musimy się wspomagać angielskim, na chińskie krzaczki natknąłem się jedynie w aplikacji telefonu.

Smartfon bardzo szybko łączył się z internetem, zarówno przez WiFi jak i kartę SIM. Nie miał też kłopotów z GPS-em - sygnał był stabilny i telefon dobrze wybierał drogę podczas nawigowania. Jakość odtwarzanej muzyki zarówno przez głośnik zewnętrzny, który umieszczony jest na dolnej krawędzi, jak i przez słuchawki, była przyzwoita. Telefon wyposażono w starszy typ USB, ma jednak funkcję szybkiego ładowania i jesteśmy go w stanie naładować od 0 do 100 proc. w nieco ponad godzinę.

Nie wszystko się udało

Jak na razie wszystko wygląda więc nie najgorzej, jednak jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Ogólne dobre wrażenie Elephone'a S7 popsuły mi trzy rzeczy.

Po pierwsze – aparat fotograficzny. Według danych producenta matryce mają odpowiednio 13 i 5 mpx. Wg AnTuTu Benchmark – 15 i 6. W sumie ich wielkość okazuje się dla nas korzystna, jednak jakość zdjęć – już nie. Kamera ma problemy ze złapaniem ostrości, nie radzi sobie zwłaszcza z bliższymi ujęciami. Można ją nazwać przeciętną, gdyby nie fakt, że w moim egzemplarzu matryca miała kilka martwych pixeli, a to już wada raczej dyskwalifikująca.

A jeśli myślicie, że to największy fotograficzny problem Elephone'a S7, to jesteście w błędzie. Aplikacja aparatu działała w zasadzie, jak chciała. Po zrobieniu kilku zdjęć zazwyczaj telefon przestawał reagować, a na ekranie po dłuższej chwili pojawiał się napis: Aplikacja Aparat nie reaguje. Czy chcesz ją zamknąć?

Gdy w końcu udawało mi się to zrobić i uruchomić ją ponownie, działała czasem krócej, czasem dłużej, by w końcu uraczyć mnie wiadomym komunikatem. Na dłuższą metę jej używanie było więc zupełnie bezcelowe. Wideo nagramy w formacie Full HD, który w aplikacji opisany jest jako "Wysoka". Jakość jednak taka raczej nie jest. Przykłady można zobaczyć tu:

i tu:

Jakimś, choć raczej niewielkim pocieszeniem, jest możliwość zapisywania zdjęć w formacie RAW, który umożliwia ich obróbkę w programach graficznych.

Drugim sporym minusem jest bateria. Ma przyzwoite 3000 mAh, niestety nie udało mi się ani razu dobić do 3 godzin pracy na włączonym ekranie. Oczekiwałem więcej, zwłaszcza że telefon wygląda na dobrze zoptymalizowany - zostawiony na noc praktycznie nie tracił energii. Niestety po uruchomieniu procenty zaczynały spadać dość szybko, zwłaszcza przy włączonym internecie mobilnym. Z pewnością wpływ na to miała też jasność ekranu – miałem ją ustawioną na „automat”, ale w zasadzie wyświetlacz świecił cały czas tak samo jasno – bez znaczenia, czy z S7 korzystałem przy pełnym świetle, czy nocą przeglądałem internet w ciemnym pomieszczeniu.

Trzecią rzeczą, która mi doskwierała, był czujnik zbliżeniowy. Telefonu, w którym miałem kartę SIM z numerem służbowym, używałem dość intensywnie do dzwonienia. Do jakości połączeń zastrzeżeń nie miałem, za to niemal za każdym razem kończąc rozmowę okazywało się, że mam rozwiniętą belkę powiadomień lub włączoną jakąś aplikację. Ekran ewidentnie nie był przez cały czas wygaszony, choć rozmawiałem, trzymając telefon normalnie w ręce, a nie przyciskając go np. ramieniem do policzka. Działo się to zdecydowanie za często i nigdy nie miałem takiego problemu z żadnym z używanych przeze mnie smartfonów.

Przy tych kłopotach w zasadzie nieistotnym minusem jest dioda powiadomień, która potrafiła migać jeszcze przez dłuższy czas po odczytaniu absolutnie wszystkich komunikatów.

Podsumowanie

Za Elephone S7 w testowanej przeze mnie najbogatszej wersji z 4 GB RAM i 64 GB pamięci wbudowanej na stronie Elephone Polska zapłacić trzeba 1331 zł brutto. Gdybym miał go porównać z jakimś telefonem, to zdecydowanie nie z Samsungiem Galaxy S7, ale z myPhone X Pro, o którym pisałem TUTAJ >>>

Cenę ma podobną (1299 zł), procesor co prawda słabszy (MediaTek Helio 10) i wygląda zdecydowanie gorzej, lecz przy całej reszcie podobnych parametrów (64 GB pamięci wbudowanej, 4 GB RAM, 3000 mAh bateria) działa o niebo lepiej, dłużej na jednym ładowaniu i robi zdecydowanie lepsze zdjęcia. Elephone zaś musi jeszcze troszkę popracować nad oprogramowaniem i spróbować aktualizacjami naprawić te błędy. Bo po raz kolejny okazuje się, że włożenie dobrych podzespołów w ładne opakowanie nie oznacza automatycznie, że stworzyło się dobry telefon.