Telefony Xiaomi cieszą się w Polsce wielką popularnością i nie ma się co dziwić. Oferują doskonały stosunek jakości do ceny, a na to zwracamy przecież największą uwagę. Od momentu zaś, gdy ABC Data wprowadziła smartfony tej marki do sklepów z elektroniką, nie trzeba ich już sprowadzać z Chin i martwić się o gwarancję oraz oprogramowanie. Wchodzimy, kupujemy, używamy.

Szybko, prosto i wygodnie. Tyle, że… drożej, dlatego wciąż wiele osób decyduje się na zakupy w chińskich sklepach internetowych. Polski dystrybutor postanowił jednak podjąć wyzwanie i w ostatnich dniach obniżył ceny oferowanych przez siebie smartfonów. Redmi Note 4 zamiast 1299 zł kosztuje teraz 1099 zł. Czy opłaca się przeznaczyć na niego taką kwotę?

Wygląd, wykonanie

Seria Note ma dwie linie - z procesorami MediaTeka, i z procesorami Qualcomm. Większym zaufaniem klientów cieszą się te drugie, i taki właśnie model - ze Snapdragonem 625 przyszło mi testować przez ostatnie dwa tygodnie. Przy okazji trzeba wytknąć Xiaomi dziwny ruch - w coraz to nowszych modelach można by się spodziewać coraz lepszych komponentów - tu jednak tak nie jest. Model Note 3 był napędzany rewelacyjnym Snapdragonem 650, który jest wydajniejszy niż Snapdragon 625 w Note 4.

Różnica pomiędzy nimi w AnTuTu Benchmark jest dość spora, bo ponad 10 tys. pkt (76264 pkt. kontra 62126 pkt.), na szczęście w codziennej pracy w zasadzie niezauważalna. Moim zdaniem także jakość wykonania w „czwórce” jest gorsza niż w „trójce”. Nowszy telefon, choć aluminiowy, sprawia wrażenie nieco pustego w środku i minimalnie mniej solidnego niż jego starsza wersja. Kto jednak nie miał nigdy Note 3 w ręku, nie powinien mieć zastrzeżeń do Note 4. Jak na średnią półkę jest bardzo dobrze, telefon mimo sporych rozmiarów (5,5 calowy, bardzo dobrej jakości ekran IPS, FHD ) dzięki lekko zaoblonym po bokach pleckom świetnie leży w dłoni, nie jest też śliski i nie musimy się martwić, że zaraz się nam wysunie czy sam zjedzie ze stołu.

Ja bez problemów byłem w stanie obsługiwać go jedną ręką, ale osoby o mniejszych „gabarytach” mogą mieć z tym niewielki kłopot. Wszystkie klawisze znajdziemy na lewym boku, na prawym jest tylko tacka z hybrydowym slotem (2 karty SIM, lub jedna plus karta pamięci). Pod ekranem są delikatnie podświetlone przyciski funkcyjne. Z tyłu pod obiektywem umieszczono aktywny czytnik linii papilarnych, który działa bardzo dobrze. Nie jest przesadnie szybki, jest za to bardzo dokładny i nie przypominam sobie, by źle odczytał odcisk palca. W sumie – telefon ma klasyczny wygląd który specjalnych emocji nie wywołuje, ale może się podobać.

Działanie

Snapdragon 625 jest procesorem montowanym do lepszych smartfonów ze średniej półki. Asus Zenfone 3, Huawei Nova, Nubia Z11 mini S, Moto G5 Plus – to tylko niektóre z nich. We wszystkich działa doskonale i tak samo jest w tym przypadku. W Note 4, wspomagany 3 GB pamięci RAM, pracuje płynnie i szbko, nie dając użytkownikowi najmniejszych powodów do zdenerwowania. Wszystko dzieje się tak, jak powinno. Chyba, że będziemy chcieli sobie pograć.

Tu Note 4 się nie popisuje i np. z wymagającym Asphaltem Xtreme radzi sobie oględnie rzecz ujmując dość średnio, co jest zaskakujące o tyle, że tańszy LG K10 2017, który testowałem ostatnio, ze słabszym procesorem i mniejsza ilością RAM-u dawał sobie radę z tą grą dużo lepiej. Przy tytułach mniej wymagających nie można mieć jednak żadnych zastrzeżeń. Trzymanie otwartych zakładek w pamięci wychodzi Redmi Note 4 o wiele lepiej, mój egzemplarz zaczynał je przeładowywać dopiero gdy zbliżałem się do 10.

Dobrze Note 4 radzi też sobie w kwestii fotografii. Tu widać progres w stosunku do poprzedniego modelu. Główny aparat ma 13 mpx (ten do selfie 5) i zrobimy nim zdjęcia, które jak na tę klasę telefonu powinny nas w pełni zadowolić. Ostrość łapana jest szybko i pewnie, kolory są ładne, nasycone ale nie przekłamane i sztuczne i przy dobrym oświetleniu wszystko jest OK. Oczywiście im mniej światła tym więcej szumów, ale to po prostu standard w smartfonowej fotografii.

Aplikacja do robienia zdjęć jest prosta i dość przejrzysta, mamy kilka trybów (m.in. panoramę czy Tilt-Shift do robienia zdjęć z tzw. efektem bokeh), są ustawienia ręczne (ubogie, jedynie balans bieli i ISO), jest też i cała gama efektów. Gorzej jest niestety z jakością wideo (HD i FHD), brak jakiejkolwek stabilizacji obrazu bardzo doskwiera. Przykłady tu:
Na pocieszenie możemy nagrywać filmy w trybie zwolnionym lub przyspieszonym.


Wszystkie nasze zdjęcia i filmy możemy zapisać w pamięci urządzenia, która ma 32 GB (ok 25 dostępnych na starcie dla użytkownika), lub na karcie pamięci.

Zadowolony będzie też ten, kto lubi słuchać muzyki. Oczywiście nie przez głośnik zewnętrzny, który jest donośny ale nic poza tym, ale przez słuchawki. Xiaomi ma bardzo rozbudowaną aplikację, jest w niej equalizer, są też różne tryby dostosowane do rodzaju słuchawek których używamy. I to wszystko daje świetne efekty.

Redmi Note 4 dzięki portowi podczerwieni możemy też zamienić w pilota do telewizora i innych domowych urządzeń, jest także wielokolorowa dioda powiadomień, a GPS działa bez najmniejszych zastrzeżeń.

Największym plusem tego telefonu jest jednak bez dwóch zdań bateria. Ma pojemnośc 4100 mAh i zapewnia mu bardzo długie działanie z dala od ładowarki. Dwa dni nie są żadnym problemem – przy moim użytkowaniu udało mi się nawet uzyskać ponad 4 godziny pracy na właczonym ekranie w 4 dni, co jest doskonałym wynikiem. Telefon mocniej przyciśnięty może pracować przez jeden dzień 6, 7 godzin. To idealny przykład na to, że powiedzenie: „czasem mniej znaczy więcej” nie jest tylko czczym banałem. Bo z Redmi Note 3 Pro z mocniejszym procesorem nie byłem w stanie za żadne skarby wycisnąć takich wyników. Tu zaś jest to możliwe dzięki mniej wymagającemu, lecz wciąż świetnie działającemu procesorowi.

Oprogramowanie

Na koniec zostawiam sobie nakładkę Xiaomi na Androida – system MIUI. Jest tak rozbudowany, że można by mu poświęcić osobny artykuł. Jako posiadacz kilku telefonów tej firmy (Redmi Note 2 Pro i Redmi Note 3 Pro, który teraz katuje moja nastoletnia córka), wiem, że może być on albo przekleństwem, albo zbawieniem. To właśnie przez albo raczej dzięki niemu rozpoczęła się kariera Xiaomi i jej produktów, a pasjonaci systemu na całym świecie stworzyli jego lokalne wersje. I na nich opierano się, kupując telefony dostępne na początku tylko na chińskim rynku. Z czasem Xiaomi zaczęło wypuszczać globalne, wielojęzykowe wersje oprogramowania, z aktualizacjami dostępnymi przez OTA.

A ja z rozrzewnieniem mogę wspominać godziny spędzone przed komputerem i przeznaczone na cotygodniowe aktualizacje wersji MIUI Polska, które raz coś psuły, innym razem poprawiały, a w sumie powodowały, że telefon szybko nam się nie nudził. Dziś kupując Xiaomi w sklepie dostajemy pod tym względem produkt taki sam jak LG, Samsung czy Sony, a grzebanie w systemie odchodzi w zapomnienie. Chyba, że ktoś to lubi.

Wracając jednak do meritum – MIUI daje nam przeogromną możliwość nie tylko w ingerowanie w wygląd systemu (motywy i wzory ikon), ale przede wszystkim w zarządzanie procesami, jakie w naszym telefonie się dzieją. Możemy decydować które aplikacje mają mieć dostęp do naszych danych, które mają działać w tle a które nie, które mają uruchamiać się automatycznie po włączeniu smartfona, które mają wysyłać nam powiadomienia.

W Note 4 znajdziemy wersję MIUI Global 8.2 opartą na Androidzie 6.0.1. Możemy w niej m.in. klonować aplikacje, czyli np. używać dwóch kont Facebooka na jednym telefonie, możemy także stworzyć drugą przestrzeń, czyli w zasadzie drugie, aternatywne i w 100 proc. funkcjonalne konto użytkownika. Możemy też blokować dostęp do aplikacji odciskiem palca. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że system jest niebywale przyjazny użytkownikowi, a jeśli ktoś nie będzie chciał poznawać jego wszystkich tajników, to też nie będzie miał najmniejszego problemu. Po prostu uruchomi Note 4 i będzie go używał. I będzie zadowolony.

Czy warto

Odpowiedź na najtrudniejsze zazwyczaj pytanie tym razem jest banalnie prosta. Tak, zdecydowanie warto. Konkurencja za podobnie wyposażone smartfony winszuje sobie kilkaset złotych więcej, więc 1099 zł, jakie przyjdzie nam zapłacić w sklepie jest ceną bardzo dobrą. A jeśli ktoś koniecznie chce zaoszczędzić, to oczywiście może sprowadzić sobie ten telefon na własną rękę, zostanie mu w kieszeni jeszcze parę złotych. Choć mi osobiście, przy takiej kwocie, najzwyczajniej w świecie po prostu by się nie chciało.