Czym wyróżnia się A5 LED? Pleckami, w których umieszczono różnokolorowe, świecące diody. Takie rozwiązanie ma się spodobać przede wszystkim najmłodszym klientom. I tu w mojej głowie zrodziła się pewna wątpliwość - czy taki stary koń jak ja będzie w stanie docenić coś, co ma podbić serca dzieci? Tą myślą podzieliłem się z żoną, która z wrodzonym wdziękiem wzruszyła tylko ramionami i stwierdziła, że przecież zachowuję się jak dziecko, więc nie widzi problemu. Uspokojony zabrałem się za testowanie A5 LED.

Świecące plecki zostawiłem sobie na koniec, a zacząłem od specyfikacji. I, prawdę mówiąc, nie jest ona specjalnie wyśrubowana. Procesor MediaTek 6753, układ graficzny Mali T720, 2 GB pamięci RAM, 16 pamięci wbudowanej (około 10 dostępnych dla użytkownika). W AnTuTu Benchmark telefon wyciąga jakieś 36 tys. punktów. A w codziennym działaniu jest płynny ale oczywiście nie najszybszy, doskwiera też mała ilość RAM-u - trzymanie zakładek w pamięci nie jest popisowym numerem A5 LED. Z grami radzi sobie przyzwoicie, ale nic ponad to. Przynajmniej będziecie mieli pewność, że wasze dziecko nie spędzi całego dnia wpatrzone w ekran smartfona. Zwłaszcza, że bateria o pojemności 2800 mAh wyładowuje się dość szybko - dwa dni w moim przypadku były nie do osiągnięcia, telefon podpinałem do ładowarki albo na noc, albo następnego dnia koło godziny 13.

Ekran HD IPS (282 ppi) ma przekątną 5,2 cala i jest przyzwoity, jednak w pełnym słońcu trudno będzie coś na nim zobaczyć. Automatyczna regulacja jasności działa dobrze. Przyciski funkcyjne umieszczono pod ekranem i są one bardzo delikatnie podświetlone.

Telefon jest dual simem, można więc używać dwóch kart, ma też slot na kartę pamięci, którą można ustawić jako domyślne miejsce zapisu nie tylko zdjęć czy multimediów, ale też wszystkich ściąganych przez nas aplikacji.

Wersja Androida to 6.0, a Alcatel wzbogacił ją kilkoma przyjemnymi dodatkami. W telefonie nie znajdziemy czytnika linii papilarnych, jeśli jednak komuś bardzo zależy na prywatności, jest do tego specjalny tryb. Ustawiając alternatywny kod PIN lub wzór do odblokowywania telefonu, uruchamiamy drugą przestrzeń, w której możemy korzystać z aplikacji widocznych tylko dla nas, trzymać pliki czy zdjęcia.

Możemy też personalizować wygląd telefonu za pomocą specjalnej aplikacji ColorCatcher, która wyłapuje otaczające nas kolory i na ich podstawie tworzy kilka propozycji motywów.
Firma nie zrezygnowała na szczęście z galerii czy aplikacji do odtwarzania muzyki, możemy więc sobie wybrać, czy chcemy używać tych googlowskich, czy też korzystać z bardzo ładnych i funkcjonalnych aplikacji Alcatela. Tu jednak małe zdziwienie - szkoda, że zrezygnowano z DJ-skiego programu do miksowania muzyki, który możemy znaleźć w Alcatelach Idol 4, Idol 4 S a nawet budżetowym Shine Lite, a który byłby przecież idealny dla młodych ludzi, do których jest adresowany A5 LED.

Główny aparat ma 8 mpx (ten do selfie 5) i jesteśmy w stanie zrobić nim całkiem przyzwoite, jak na tę klasę telefonu, zdjęcia. Oczywiście w dobrych warunkach oświetleniowych. Im na dworze ciemniej, tym zdjęcia są gorszej jakości, cudów nie ma się też co spodziewać w pomieszczeniach.

Wideo nakręcimy w jakości HD i FHD i będzie ono adekwatne do klasy telefonu. W teorii możemy włączyć stabilizację obrazu, w praktyce jednak nie ma to większego znaczenia - czy z nią, czy bez niej, filmy będą rozedrgane i nie najlepszej jakości.

Przykłady tu:

Po tych wszystkich przystawkach czas na danie główne czyli świecące plecki. Na początek - jeżeli komuś się nie podobają, w zestawie znajdzie zwykłe, zwyczajne, czarne. Tyle że z nimi ten telefon traci swój sens i staje się pospolitym szarym budżetowcem, jakich pełno na sklepowych półkach.

Jeżeli więc decydujemy się na ich używanie, mamy oczywiście wpływ na to, co i jak będzie na nich wyświetlane. Do tego służy aplikacja Light Show. Znajdziemy w niej... gry (choć gra to może zbyt wiele powiedziane, po prostu motywy świetlne zmieniają się w zależności od natężenia naszego głosu). Ze światełek możemy zrobić migającą dyskotekę, w dodatku potrząsając telefonem podczas odtwarzania muzyki, zmienimy losowo wyświetlany wzór (mamy do wyboru m.in. meteory, sztuczne ognie, gwiazdy, deszcz, fale czy petardy). Jest też i zastosowanie poważne - plecki mogą służyć jako gigantyczna dioda powiadomień (ta prawdziwa, mała i jednokolorowa, jest z przodu nad ekranem) i wyświetlać informacje o nieodebranych połączeniach, mailach czy SMS-ach. Możemy też wybrać, czy chcemy, by wyświetlały się powiadomienia z Facebooka, Messengera albo Instagrama.

Takie aktywne plecki oznaczają oczywiście większy pobór energii. O ile? O jakieś 10 proc. (taką miałem różnicę w poziomie wykorzystania baterii, używając jednego dnia telefonu z pleckami normalnymi, a drugiego ze świecącymi).

Jest więc nasz Alcatel A5 LED sympatycznym i wyróżniającym się budżetowcem. Czy warto go kupić? Nie wiem. Po pierwsze - nie jest on tani, bo jego sugerowana cena ustalona przez producenta to 749 zł. Po drugie - troszkę ryzykujemy, bo jeśli jakieś rezolutne dziecko zapyta nas kiedyś: „po co to się tak świeci”, możemy mieć kłopot z sensowną odpowiedzią na to pytanie. Ja w każdym razie bym miał.