Zacznijmy nietypowo - od kosztów. Xiaomi Mi6 znajdziemy w sklepach za 1999 zł. Gdyby trzeba było za niego zapłacić tysiąc złotych więcej, pies z kulawą nogą by się nim nie zainteresował, a jakieś emocje wywoływałby co najwyżej u ludzi takich jak ja, dla których smartfony to hobby. Ale że kosztuje o mniej więcej tysiąc złotych mniej od najlepszych smartfonów Samsunga, Sony czy HTC, a napędzany jest takim samym procesorem, a co za tym idzie działa równie szybko, o ile nie szybciej niż one, zainteresowanie nim jest spore. No bo kto nie zainteresowałby się samochodem z genialnym silnikiem, kosztującym o jedną trzecią mniej niż konkurenci?

Tyle, że w przyrodzie nic nie ginie. Jeżeli w jednym miejscu coś dodamy, w innym musimy odjąć. Trzymając się samochodowych porównań - Mi6 jest genialną, śliczną wyścigówką, którą jednak nie pojedziemy z rodziną na wakacje - będzie trzęsło na wertepach i nie będzie gdzie spakować bagażu. Flagowce innych firm są zaś jak wygodne, wielkie, pakowne samochody ze sportowym zacięciem. Znajdziemy w nich wszystko i nie musimy się zgadzać na żadne kompromisy.
To oznacza mniej więcej tyle, że Mi6 jest rewelacyjnym telefonem, ale nie dla każdego. Musimy dokładnie wiedzieć, co oferuje. Jeśli pokryje się to z naszymi oczekiwaniami, spokojnie możemy wyruszać na zakupy, będziemy nim zachwyceni. Dlatego zobaczmy, co Xiaomi dla nas przygotowało.

Wygląd i wykonanie

Oczywiście wygląd jest rzeczą względną. Bo to, co podoba się jednym, nie musi podobać się innym. Mi osobiście Mi6 podoba się bardzo. Co prawda nie jest to dzieło na miarę Samsungów Galaxy S8, ale szklaną konstrukcję z lekko zaoblonymi bokami i pleckami i niezbyt szerokimi ramkami spokojnie można nazwać klasyczną, a z pewnością rewelacyjnie wykonaną. Pod ekranem o przekątnej 5,15 cala (IPS, 428 ppi) umieszczono bezbłędnie działający, pięknie wtopiony w panel czytnik linii papilarnych (te w Huaweiach i Honorach są jednak szybsze) i dwa, podświetlone na biało przyciski funkcyjne (można zmienić w ustawieniach przypisane do nich czynności).

Oczywiście szklana konstrukcja, choć bez dwóch zdań efektowna, jest też i zdradliwa. Po pierwsze plecki zbierają niemiłosiernie odciski palców (na szczęście nie zbierają za to zarysowań, przez prawie miesiąc na moim egzemplarzu nie pojawiło się ani jedno - z tyłu i z przodu). A po drugie - telefon jest śliski. Może niespodziewanie zsunąć się z nierównej powierzchni, a bliższe spotkanie z podłogą czy chodnikiem skończy się raczej źle. Na szczęście w pudełku znajdziemy silikonowe etui, w które możemy przyodziać Mi6. Straci na urodzie - zyska na bezpieczeństwie.

Działanie

Tu żadnych kompromisów nie będzie, bo i być nie może. Snapdragon 835 to zdecydowanie najlepszy w tej chwili "smartfonowy silnik" na rynku, a w połączeniu z 6 GB pamięci RAM daje telefonowi niesamowitego wręcz kopa. Mi6 śmiga jak szalony, nie dostając najmniejszej zadyszki ani w najbardziej wymagających grach, ani przy korzystaniu z wielu aplikacji, ani przeglądaniu ciężkich plików. Tempo otwierania stron internetowych jest imponujące, i mówiąc szczerze trochę nie rozumiem, dlaczego Qualcomm zrobił tak dobry procesor. Bo co stworzy w przyszłym roku?

W AnTuTu Benchmark mój Mi6 wyciągnął 173513 tys pkt i są to rezultaty o jakich inne smartfony mogą tylko pomarzyć. Do tego mamy 64 GB pamięci wbudowanej (ok. 51 dostępnych dla użytkownika), której jednak nie możemy rozszerzyć kartą pamięci. Mi6 doskonale sprawdza się jako nawigacja, szybko wyszukując satelity i prowadząc nas bezbłędnie. Bateria ma przyzwoite 3350 mAh i starcza na dzień do dwóch – wszystko zależy oczywiście od tego, co z telefonem robicie. Mi podczas używania Mi6 jako telefonu służbowego udawało sie osiągnąć wyniki ponad 3 godziny pracy na włączonym ekranie w dwa dni, ale gdy np. oglądałem Youtuba czy przeglądałem internet, czas wydłużał się nawet o 3 godziny.

Oprogramowanie

Choć o nakładce Xiaomi na Androida (tu w wersji 7.1), czyli systemie MIUI pisałem już wiele razy, tu jednak chciałbym się na chwilę zatrzymać i parę rzeczy wyjaśnić. Sporo osób skarży się bowiem, że telefon mimo 6 GB RAM dość słabo trzyma zakładki w pamięci, wyrzucając z niej programy, co powoduje np. rozłączanie Spotify czy aplikacji sportowych do monitorowania naszej aktywności. MIUI został pomyślany jako system dość głęboko ingerujący w zachowania telefonu, by jak najbardziej oszczędzić baterię. Stąd też po wygaszeniu ekranu wyłączanie niektórych aplikacji. Na szczęście MIUI ma też wiele możliwości personifikacji.

Wystarczy więc w ustawieniach znaleźć Bateria i wydajność, tam wejść w Zarządzaj użyciem baterii przez aplikacje. Następnie wchodzimy w: Wybierz aplikacje i naszym oczom pokażą się wszystkie aplikacje podzielone na dwie grupy: te zainstalowane przez nas i systemowe. Teraz wystarczy po prostu wybrać te, które chcemy utrzymywać w pamięci telefonu przez cały czas i po kłopocie. W MIUI możemy też np.: stworzyć drugą przestrzeń, czyli w zasadzie alternatywny telefon z zupełnie innymi aplikacjami, możemy je klonować, możemy blokować do nich dostęp czytnikiem linii papilarnych. Przy pierwszym poznaniu system może wydawać się odrobinę skomplikowany, jednak gdy już się do niego przyzwyczaimy, ciężko będzie z nim się rozstać.

Zdjęcia, wideo

Do tej pory, porównując to do szkolnej skali ocen, poruszaliśmy się w obszarach zarezerwowanych dla samych szóstek. Teraz musimy zejść poziom niżej. Bo tak jak wygląd, wykonanie i działanie stoi w Mi6 na najwyższym poziomie, to zdjęcia i wideo są szczebelek niżej. Nijak się to jednak ma do dość popularnego stwierdzenia, że Mi6 robi słabe zdjęcia. Bo ocena bardzo dobra jest przecież bardzo dobra. I takie są tu zdjęcia. Aparat główny (a w zasadzie dwa), mają po 12 mpx. Jeden ma optyczną stabilizacją obrazu i przesłonę 1.8. Drugi, ciemniejszy – przesłonę 2.6. Całość umożliwia robienie zdjęć z 2-krotnym przybliżeniem i rozmazywanie tła. I jedno i drugie sprawdza się bardzo dobrze, zdjęcia w zbliżeniu nic nie tracą na jakości, a tryb portretowy jest doskonały.

To wszystko oczywiście w dobrym świetle. Im jest ono gorsze, tym jakość zdjęć spada, a porównując je do tych wykonanych galaktycznymi Samsungami czy HTC U11 zaczynamy rozumieć, dlaczego kosztują one tysiąc złotych więcej. Jeśli więc zależy Wam na zdjęciach perfekcyjnych - musicie sięgnąć głębiej do partfela. Jeśli wystarczą Wam bardzo dobre - nie musicie się obawiać Mi6. Podobnie zresztą jest z wideo. W porównaniu do poprzedniego modelu, czyli Mi5, Xiaomi zrobiło ogromny postęp, filmy wychodzą o niebo lepiej, telefon ładnie trzyma ostrość a dzięki optycznej stabilizacji obrazu ujęcia robione podczas marszu ogląda się z przyjemnością. Przykład można zobaczyć tu

Wady

Oczywiście są, bo telefonu bez wad nie ma i raczej nie będzie. Po pierwsze Mi6 nie obsługuje pasma LTE B20. Czyli w niektórych miejscach w Polsce internet może być wolniejszy - nie dotyczy to raczej miast, a mniejszych miejscowości. Dla jednych jest to wada dyskwalifikująca, dla innych zaś rzecz bez znaczenia.
Po drugie - telefon nie ma wyjścia na słuchawki - podłączymy je do USB C specjalną przejściówką. Tak robi Apple, tak zrobiło HTC, tą samą drogą poszło Xiaomi. Mi osobiście zupełnie to nie przeszkadza - nie cierpię plączących się kabelków i używam tylko słuchawek bluetooth. Jeśli jednak ktoś ma dobre, klasyczne słuchawki, musi korzystać z przejściówki, ale obiektywnie patrząc nie jest to jakieś gigantyczne utrudnienie. Problem będzie miał jedynie wtedy, gdy będzie musiał podłączyć telefon do ładowarki i jednocześnie np. słuchać muzyki - na słuchawki zabraknie miejsca.

Po trzecie - brak wodoodporności. W telefonach za okolo 2 tys zł. nie jest to jednak jeszcze regułą, a raczej miłym dodatkiem - ma ją flagowy LG G6 (który na dzień dobry kosztował ponad 3 tys. zł) i średniopółkowy Samsung Galaxy A5 2017 (kosztujący 1600 zł). Szkoda, producent zapewnia jednak, że telefon jest odporny na zachlapania, więc rozmowa w deszczu nie powinna być mu straszna.

Ostatnią rzeczą, która denerwowała mnie chyba najbardziej jest... brak skrótu do NFC na górnej belce. By je włączyć lub wyłaczyć i tym samym zamienić Mi6 w kartę płatniczą, trzeba pogrzebać głębiej w ustawieniach. Drobnostka, ale dziwna, bo w 99 proc. telefon który ma moduł NFC, ma też do niego prosty skrót. Jak zapewne zauważyliście, wśród wad nie ma ceny. A to przy urządzeniach flagowych rzadkość. Tymczasem w przypadku Xiaomi staje się to powoli regułą.

Nie dziwi więc zupełnie fakt, że ABC Data, która jest przedstawicielem Chińczyków na Europę Środkową i Wschodnią, może się poszczycić wyprowadzeniem tej marki na 4 miejsce w tym rejonie świata, tuż za Samsungiem, Huaweiem i Apple. Oczywiście główną rolę grają pieniądze, ale i jakość telefonów nie jest bez znaczenia. Różnica w cenie między Mi6 kupionym w Polsce, w sklepie, od ręki, z gwarancją, a tym sprowadzanym z Chin (oczywiście doliczając VAT, który powinniśmy zapłacić - czyli ok.1600 plus 368 zł) jest w zasadzie niezauważalna i stawia sens prywatnego eksportu pod sporym znakiem zapytania. A 1999 zł w oficjalnej dystrybucji powoduje, że Mi6 jest po prostu skazany na sukces.