Jakie są telefoniczne trendy na ten i kolejne sezony? Bezramkowe konstrukcje i podwójne aparaty. Stawka wygląda mniej więcej tak: Samsung, Apple, LG, a tuż za nimi cała rzesza chińskich producentów. Wiadomo, zawsze lepiej jest być z przodu – nawet jeżeli nie w pierwszym rzędzie, to gdzieś w czubie. Sony jednak w tym wyścigu udziału nie bierze... Dlatego, choć jestem pełen uznania za linię XZ – to zdecydowanie najlepsza seria telefonów tej firmy w historii – to jednak mam też pewne obawy. Jeśli Japończycy zdecydują się trwać przy ładnych, klasycznych ale i nieco oldskulowych konstrukcjach – sporo stracą i zamiast uciekać, znów będą musieli gonić. I gdybym mógł coś podpowiedzieć – (a co tam, może ktoś z oddziału Sony Polska wyśle moje uwagi do centrali w Japonii) – niepotrzebna jest cała linia bezramkowców z podwójnymi aparatami. Wystarczy jeden, dwa modele. Tak, żeby pokazać, że Sony też potrafi i wie co się dzieje na rynku. Co będzie dalej, zobaczymy, ale przyczułek zostanie zdobyty.

Tym bardziej, że potencjał w najnowszych Xperiach jest. Model XZ Premium, o którym pisałem tu: jest zdecydowanie najlepszym telefonem, jaki udało się wyprodukować Japończykom. A jego mniejszy brat, XZ1 ustępuje mu niewiele.

Ma mniejszy ekran (IPS TFT, 5,2 cala), mniejszą rozdzielczość (FHD zamiast QHD) i zbudowany jest z innych materiałów. W Xperii XZ Premium tył pokryty jest szklaną taflą, co wygląda pięknie ale jest też zabójczo dla telefonu niebezpieczne – prawdopodobieństwo, że prędzej czy później zsunie się wam niespodziewanie z nierównej powierzchni, graniczy z pewnością. XZ1 zbudowana jest dla odmiany z aluminium, i choć nie wygląda to już tak zjawiskowo, to jest o wiele praktyczniejsze i bezpieczniejsze. Smartfon świetnie leży w dłoni i spokojnie można się obejść bez jakiegoś gumowego etui. Czytnik linii papilarnych jest na prawym boku i działa doskonale (szybsze są tylko Huaweie), nad nim jest przycisk do regulowania głośności, a pod nim fizyczny spust migawki. Na lewym boku mamy slot na kartę pamięci i kartę SIM. Na górnej krawędzi jest wyjście słuchawkowe (niby nic wielkiego, a jednak cieszy), a obudowa jest na tyle szczelna, że spełnia normy IP 65/68, czyli teoretycznie telefon powinien przeżyć pół godziny pod wodą (do czego jednak Sony raczej nie zachęca). Wszystko wygląda bardzo ładnie i charakterystycznie dla marki, czyli ma dość dużą przestrzeń nad i pod ekranem. Nie jest to jednak miejsce niezagospodarowane. Mamy tam głośniki stereo, które grają bardzo dobrze i jest to o wiele praktyczniejsze rozwiązanie niż umieszczanie ich na dolnej krawędzi lub z tyłu telefonu. Można oczywiście narzekać, że konstrukcja nie jest nowoczesna (bo nie jest), ale z całą pewnością jest niepowtarzalna i czymś się wyróżnia z całego stada podobnych do siebie prostokątów.

Do działania telefonu nie mam najmniejszych zastrzeżeń, Snapdragon 835, 4 GB RAM i najnowszy Android 8.0 Oreo sprawiają, że telefon jest super płynny i super szybki. W AnTuTu Benchmark XZ1 osiągał wyniki w okolicach 170 tys. punktów i przez 3 tygodnie użytkowania nie zdarzyła się ani jedna sytuacja w której zamyśliłby się choćby na sekundę. Nakładka Sony jest jedną z moich ulubionych, lekka, elegancka i praktyczna, kto raz używał telefonów tej marki, poczuje się tu jak w domu. Jeśli miałbym na coś narzekać, to na brak opcji zabezpieczania wybranych aplikacji odciskiem palca, bo choć przy jego zapisywaniu telefon informuje o takiej możliwości, to za nic na świecie nie udało mi się jej znaleźć. Oczywiście nie straszne mu są najcięższe nawet gry czy wymagające programy, tak samo zresztą jak nawigacja. Telefon doskonale sprawdza się w tej roli, szybko odnajduje satelity i prowadzi nas stabilnie z punktu A do punktu B.

Aparat fotograficzny to coś, na co najczęściej zwracamy uwagę w smartfonach. Telefony Sony nie miały najlepszej prasy, ale od modelu XZ Premium to się zmieniło. Po pierwsze aparaty już się nie przegrzewają i nie wyłączają nawet po kilku minutach nagrywania. Ja w każdym razie byłem w stanie nagrać swoją XZ1 ponad pół godziny filmu w rozdzielczości 4K a telefon nawet nie poinformował mnie o podwyższonej temperaturze. Moja prywatna Xperia X wysiadła po 11 minutach.

Po drugie, jakość zdjęć jest na świetnym poziomie. Koniec z agresywnym odszumianiem, koniec z nieostrymi krawędziami na zbliżeniach. 19 mpx matryca (z przesłoną 2.0) w końcu pokazuje swój potencjał a fotografie są po prostu ładne, z naturalnymi kolorami szybko łapaną ostrością (choć nie ma tu optycznej stabilizacji obrazu). Gorzej robi się w nocy czy słabszych warunkach i tu konkurencja (czyli głównie flagowe Samsungi oraz HTC U11) trochę Xperii odjeżdża. Jest więc jeszcze nad czym popracować. Tym bardziej, że podwójne aparaty i bezstratny zoom stają się coraz bardziej popularne i możemy je znaleźć w telefonach o wiele tańszych, a w Sony jakoś cisza...

Wideo nagramy w jakości 4K, FHD 60 i 30 FPS a wspomaga nas w tym elektroniczna stabilizacja obrazu, która sprawdza sie doskonale (choć nie działa w 4K).
Sony dorzuca do aparatu dwie orginalne funkcje. Jednak to możliwość kręcenia Super Slowmotion, czyli zwolnionego do 960 klatek na sekundę obrazu. Wygląda to rewelacyjnie, trzeba jednak pamiętać, że taki film jest nagrywany w jakości HD. Jeśli będzie mało światła to efekty będą kiepskie, a obiekt musi się poruszać bardzo szybko – jadący samochód nie będzie wyglądał dobrze, po prostu auto na chwilę stanie. Jeśli jednak uda się spełnić wszystkie te warunki, ujęcie może być bardzo efektowne, czego przykład można zobaczyć tu:

Druga nowość to kreator 3D, w którym możemy stworzyć "odlew" naszej twarzy, do wykorzystania później w różnych programach. Działa to jednak kiepsko, nie jest łatwo wyrzeźbić portret i ja, po wyprodukowaniu kilku potworków, dałem sobie z tym spokój.

Lekkim rozczarowaniem okazała się dla mnie bateria. Co prawda Sony zrobiło wszystko, by malutkie ogniwo (2700 mAh) pracowało jak najdłużej, ale cudów nie ma. Telefon jest doskonale zoptymalizowany, procenty nie uciekają same z siebie, a Android 8 świetnie zarządza energią. Więc jak na tak małą baterię nie jest źle. Ale jednak - 3 godziny 45 minut to wszystko, co udało mi się wycisnąć z XZ1, choć muszę też przyznać, że nigdy nie miałem problemów, żeby dotrwać od rana do wieczora. Tradycyjnie więc muszę napisać, że wszystko zależy od tego, jak telefonu używacie, jednak obiektywnie kilkaset miliamperogodzin więcej dobrze by mu zrobiło. Rozumiem jednak, że większa bateria oznacza też i większą grubość telefonu, a XZ1 jest wyjątkowo smukła i poręczna. Więc tu pewnie, inaczej niż w przypadku ramek, uroda wygrała z praktycznością.

Na koniec cena. Trzy tysiące bez złotówki to dużo. W przedsprzedaży dostaniemy do XZ1 słuchawki o wartości około tysiąca złotych, co czyni tą ofertę już bardziej atrakcyjną. Telefon jest bardzo dobry, ale raczej dla miłośników marki, bo trudno mu będzie uwieść swoim wyglądem nowych użytkowników. Kto się skusi nie będzie zawiedziony, choć na mnie większe wrażenie zrobiła wersja Premium.