AMD Ryzen 1700 to układ taktowany zegarem o częstotliwości 3 GHz. W przeciwieństwie do CPU Intela, AMD zdecydowało się zostawić "nóżki" procesora - lepiej więc uważać, przy wkładaniu go do płyty głównej.

Do testów użyłem płyty głównej Gigabyte x370 Gaming 5, 32GB pamięci Corsair 3200MHz DDR4 oraz zestawu chłodzenia wodnego EK Fluid Gaming.

Jako, że procesor taktowany zegarem 3,0 GHz i odblokowanym mnożnikiem, to aż prosi się o podkręcenie. Sprawdziłem więc, jak mocno można poszaleć z częstotliwością pracy układu bez zmiany napięć. Okazało się, że Ryzen 1700 bez problemu, z automatycznymi ustawieniami napięć w BIOS pociągnął 3,7 GHz, osiągając 1590 punktów w Cinebench, przeszedł też test wydajnościowy w Prime 95.

Próby przekroczenia 3,7 GHz bez ręcznego ustawienia napięć okazały się jednak złym pomysłem. Po kilkunastu sekundach w Cinebenchu czy w Prime 95 komputer się resetował. Dopiero przy napięciu 1,428V osiągnąłem 3,9 GHz i 1644 punkty Cinebencha. Po lekkim podbiciu do 1,468V na rdzeniu przekroczyłem 4,0 GHz, jednak ten poziom napięcia jest odradzany przez inżynierów AMD, bo może „skrócić czas życia układu”, różnica wydajnościowa między 3,9GHz a 4,0 GHz jest za to minimalna.

Trzeba też pamiętać o temperaturach. Przekroczenie 3,9 GHz wymaga bowiem naprawdę potężnego układu chłodzenia powietrznego – dopiero po podłączeniu pętli wodnej, udaje się trzymać temperaturę procesora na poziomie 64C (przy pracy z mniej wymagającymi aplikacjami, lub zwykłym przeglądaniu sieci, temperatura układu nie przekroczyła 30 stopni). Zmniejszenie zegara do 3,7 GHz sprawiło, że temperatura CPU spadła do 52C.

Jeśli chodzi o gry, to podkręcony na 3,9 GHz Ryzen 1700 zapewnia nam w 1440p i 1080 Ti (podkręconej do 1969 MHz) aż 200 FPS w Elite Dangerous, 60 FPS w GTA V oraz od 71 do 78 FPS w Wiedźminie 3 w rozdzielczości 1440p i maksymalnych ustawieniach.

Ciężko jest za to zmierzyć komfort pracy przy ośmiordzeniowym procesorze. To trzeba dopiero przesiąść się  czterordzeniowego układu na Ryzena, by poczuć, że wszystko działa tak, jak powinno. Nie ma problemów z odpalonymi kilkunastoma kartami Chrome’a, Wordem, edytorem zdjęć i filmów. Wszystko chodzi płynnie, nie ma żadnych przycięć rzy przełączaniu się z programem na program.

Trzeba jednak pamiętać, że o ile Ryzen miażdży czterodzeniowe konstrukcje konkurencji w aplikacjach wielowątkowych, o tyle nie jest najbardziej wydajnym procesorem, jeśli patrzymy na testy w grach - obecnie 7700k okazuje się królem wydajności w tym segmencie. W przyszłości jednak, gdy coraz więcej gier będzie obsługiwać więcej niż 4 rdzenie, to się zmieni na korzyść układu AMD. Do tego naprawdę nie ma różnicy w płynności gry, jeśli na konkurencyjnym CPU uzyskujemy przykładowo 110 FPS, a na Ryzenie 10 FPS mniej.

Do tego konstrukcja płyt pod procesory AMD okazuje się - w długim okresie czasu - bardziej oszczędnym rozwiązaniem. Zarówno ulepszona wersja Ryzena +, jak i Ryzen 2 mają działać bez problemów na obecnych płytach z podstawką AM4, wymagać tylko będą nowszej wersji BIOS. A w przypadku układów konkurencji każda zmiana procesora oznacza konieczność wymiany płyty głównej.

Podsumowując, Ryzen 1700 okazał się całkiem niezłym procesorem. Może nie wygrywa w każdej grze, jednak jest to w tej chwili najlepszy układ w kategorii cena/jakość – można już dostać go za około 1300 złotych. Procesor ten świetnie sprawdzi się zarówno w grach, jak i  w pracy, zwłaszcza jeśli korzystamy z aplikacji, które wymagają więcej niż 4 rdzenie – jak programy do edycji wideo czy muzyki. Tam potrafi osiągać wyniki porównywalne do dużo droższych konstrukcji Intela.