Wygląd
Note 8 to smartfon dla biznesu. Tu poręczność liczy się mniej, ważniejszy jest duży ekran i moc obliczeniowa. Jeśli więc patrzeć na ten telefon z takiej perspektywy, to śmiało można powiedzieć, że jest … niewielki. W końcu wyświetlacz o przekątnej 6.3 cala udało się zamknąć w wymiarach 162,5 mm (wysokość) na 74,8 mm (szerokość) i 8,6 mm (grubość). Czyli mniej więcej o centymetr dłużej i kilka milimetrów szerzej niż w przypadku tradycyjnych 5,5 calowych modeli. Oczywiście przy zastosowaniu proporcji 18:9. Dzięki temu telefon dość komfortowo trzyma się w dłoni, choć w pewnym chwycie nie pomagają szklane plecki (które zresztą bardzo szybko się rysują). Wyjściem jest zamknięcie Note 8 w specjalne etui – w nim telefon nie prezentuje się tak okazale, ale używa się go o niebo wygodniej.

Na zamkniętej klapce wyświetlają się informacje o nieodebranych połączeniach, powiadomieniach czy wyświetla godzina. Jej otwarcie wybudza telefon, zamknięcie go wygasza, i choć osobiście nie lubię tego typu rozwiązań, to muszę przyznać, że w tym przypadku etui sprawdza się znakomicie.

Niezmiennie wkurza jednak, tak samo jak w przypadku Galaxy S8 Plus (w mniejszym S-8 mniej) umieszczenie czytnika linii papilarnych na pleckach, obok podwójnego aparatu. Telefon jest za długi, by można było komfortowo sięgnąć do niego palcem, regułą stało się w moim przypadku odwracanie go, by sprawdzić, czy trafiam w odpowiednie miejsce. Gdy to się uda, smartfon odblokowuje się szybko, jednak cała procedura do najprostszych i najbardziej komfortowych nie należy.

Niezbyt wygodne jest też korzystanie z klawisza regulacji głośności, który umieszczono na lewym, a nie tak jak jest to w większości telefonów, na prawym boku. Pod nim znajdziemy klawisz do włączania asystenta głosowego Bixby. Ponieważ dokładnie na przeciwległej krawędzi jest przycisk do włączania telefonu – wiele razy zdarzało się, że naciskając go kciukiem, równocześnie włączałem Bixby, gdyż mniej więcej w tym miejscu znajduje się wtedy palec wskazujący. Samsungowi spece od ergonomii mają nad czym popracować.
Świetnie za to prezentuje się ekran, wykonany w technologi Super AMOLED (522 ppi). Ok, biały kolor ma tendencje do wpadania w niebieski albo różowy, w zależności pod jakim kontem na niego spojrzymy, ale gdy oglądamy na nim film lub zdjęcia, wszystko jest perfekcyjne. Możemy oczywiście w ustawieniach podrasować kolory na bardziej lub mniej nasycone lub zmienić rozdzielczość wyświetlacza nawet na QHD (na start ustawione jest FHD). To zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów tego telefonu.

Specyfikacja, działanie
Pod tym względem do Note 8 nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Procesor Exynos 8895, 6 GB pamięci RAM, 64 wbudowanej, 176346 pkt w AnTuTu Benchmark i wszystko jasne. Telefon śmiga jak szalony, przez 2 tygodnie nie zanotowałem ani jednego spowolnienia czy charakterystycznego dla Samsungów przycięcia systemu. Każda czynność odbywa się tu błyskawicznie i super płynnie. Telefon pod względem wydajności jest w absolutnej smartfonowej czołówce i sprosta nawet najbardziej wymagającym zadaniom. Do tego w końcu został stworzony.

W smartfonie jest oczywiście moduł NFC, zamienimy go więc bez problemu w kartę płatniczą. Note 8 spełnia także normę IP 68, czyli teoretycznie półgodzinna kąpiel w wodzie nie jest mu straszna. Dzięki funkcji Quick Charge naładujemy go błyskawicznie, znajdziemy w nim także coraz rzadsze w topowych smartfonach wyjście na słuchawki. Samsung zdecydował się też umieścić w tym modelu hybrydowy dual SIM, czyli mówiąc po Polsku, obsługuje on dwa numery (jeśli z tej funkcji nie korzystamy, w jeden slot możemy włożyć kartę pamięci). To doskonałe i niezbyt często stosowane rozwiązanie w topowych smartfonach, przydatne dla wszystkich tych, którzy nie chcą paradować z dwoma (służbowym i prywatnym) telefonami. Jeśli ktoś nie jest zadowolony z działania czytnika linii papilarnych, może korzystać ze skanowania tęczówki oka czy rozpoznawania owalu twarzy. A prócz funkcji Always on Display (czyli wyświetlania informacji i powiadomień na wygaszonym ekranie), mamy też diodę powiadomień. Note 8 sprawdzi się także jako telefon muzyczny dzięki rozbudowanemu korektorowi dźwięku, a w zestawie dostaniemy bardzo dobrze grające słuchawki AKG. Mały minusik za to, że konsekwentnie producent nie instaluje swojego odtwarzacza a każe nam korzystać z gogolowskiego Muzyka Play, na szczęście możemy go sobie doinstalować ze sklepu z aplikacjami Samsunga. System to Android 7.1 z nakładką producenta, która, choć rozbudowana, to jednak nie przytłacza swoim ogromem. Kto chce i lubi może sobie w niej pogrzebać, (a nawet zmienić jej wygląd dzięki sklepowi z motywami), a kto nie chce, może zdać się na ustawienia przygotowane przez producenta i też będzie zadowolony.

Czy jest więc coś, czego Note 8 nie ma? W zasadzie nie, i jego wyposażenie spokojnie można nazwać kompletnym. W dodatku wszystko działa tak, jak działać powinno.

Rysik
To numer popisowy serii Note, co czyni ją wyjątkową i niepowtarzalną. S Pen może być bardzo fajną zabawką, którą zajmiecie na jakiś czas swoje dzieci (kolorowanki), ale przede wszystkim to poważne narzędzie dla pracujących osób. Grafik, architekt, przedstawiciel handlowy, dziennikarz, prawnik – każdy znajdzie dla siebie odpowiednie zastosowanie rysika. Cóż takiego możemy z nim zrobić? Gdy go wysuniemy – naszym oczom ukaże się specjalna aplikacja z jego zgrupowanymi funkcjami.

Mamy tam: notatkę, (którą w łatwy sposób zmienimy w dowolny rodzaj pliku, np. PDF, i prześlemy współpracownikom), możemy także zrobić zrzut ekranu, coś na nim zaznaczyć i wysłać go dalej. Jest genialny tłumacz – po jego aktywowaniu i przystawieniu rysika do jakiegoś słowa – wyświetla się jego tłumaczenie w wybranym przez nas języku. Jest funkcja powiększenia, czyli po prostu lupy – dla tych, którzy mają słabszy wzrok lub potrzebują wyśledzić na zdjęciu jakiś szczegół. Jest możliwość zminimalizowania jakiejś strony do małego okienka i powrotu do niej, co przydaje się np. podczas pisania notatki. O prostym zaznaczaniu i kopiowaniu tekstu nie wspominając. Rysik jest bardzo precyzyjny i przez dwa tygodnie nie miałem z nim najmniejszego problemu. Jeśli więc ktoś jest do niego przyzwyczajony, lub wie, że przyda mu się w codziennej pracy, będzie bardzo zadowolony.

Zdjęcia, wideo
Drugą bardzo ważną rzeczą, której nie miał do tej pory żaden Samsung, jest podwójna kamera. Zdjęcia w topowych urządzeniach tego producenta stoją na najwyższym poziomie, a tu jest tylko lepiej. Aparaty mają odpowiednio 8 mpx – przedni (przesłona 1.7) oraz po 12 mpx tylne, (z przesłonami 1.7 i 2.4), wszystkie z optyczną stabilizacją obrazu. Dzięki drugiemu obiektywowi mamy dwukrotny zoom optyczny, czyli możemy bezstratnie przybliżać fotografowane przez nas obiekty, a przede wszystkim mamy funkcję Live Focus, czyli tryb portretowy, pozwalający rozmyć tło a wyostrzyć pierwszy plan. Rozmycie możemy też dostosować już po zrobieniu zdjęcia. Wszystko działa doskonale. Fotografie robione głównym aparatem wychodzą, tak jak w Galaxy S8 i S8 Plus, doskonale, imponują zwłaszcza te w słabym oświetleniu. Suma tych wszystkich plusów składa się w mojej ocenie na najlepszy fotograficzny smartfon na rynku.

Wideo nagramy maksymalnie w 4K, jest też opcja FHD 30 i 60 FPS (klatek na sekundę). Tu uwaga, z drugiego obiektywu możemy korzystać tylko przy 30 FPS, więc w 4K tak, ale FHD 60 FPS już nie. Oczywiście dzięki optycznej i elektronicznej stabilizacji obrazu wideo jest doskonałej jakości, bardzo ładnie zbierany jest też dźwięk.

Słabe punkty
Po całym tym słodzeniu czas na łyżkę dziegciu. To bateria, która ma pojemność 3300 mAh. Dla tak wielkiego ekranu i zaawansowanych technologii to niewiele. Z jednej strony rozumiem ostrożność Samsunga, który po galaktycznej wpadce w wybuchającymi Note 7 dmuchał na zimne i robił wszystko, by podobna historia już się nie wydarzyła. Stąd z pewnością zmniejszenie pojemności ogniwa. Tyle tylko, że Note 8 z założenia jest przeznaczony do poważnej pracy, a do tego potrzebna jest energia. Dużo energii. Dlatego jeśli będziecie intensywnie korzystać z rysika czy robić zdjęcia, szansa na to, że dotrwacie od rana do wieczora bez doładowywania telefonu jest niewielka. Z pomocą przychodzi funkcja szybkiego ładowania, ale jednak lekki niedosyt pozostaje. Lepiej pod tym względem wypada dysponujący większą baterią Galaxy S8 Plus.

Czyli:
W ten sposób płynnie możemy przejść do podsumowania i ewentualnych oszczędności. Bo Galaxy S8 i S8 Plus to doskonałe, w dodatku sporo od Note 8 tańsze telefony, które różnią się tylko brakiem rysika i podwójnego aparatu. Więc jeśli S Pen nie jest dla nas najważniejszy i nie będziemy po niego sięgać częściej niż raz na kilka dni, a zależy nam na dużym ekranie, spokojnie możemy spojrzeć w stronę większej S 8-ki. Oferuje dłuższy czas pracy na baterii i jest równie niewygodna. Gdy zależy nam na ergonomii, możemy zaś się skusić na zwykły S8, który jest zdecydowanie najporęczniejszy i najwygodniejszy w użyciu. Oszczędności będą spore, bo Note 8 kosztuje 4300 zł, zaś flagowa galaktyczna linia to wydatek około 3 tysięcy zł.