Muszę się przyznać, że do napisania tej recenzji podchodziłem jak pies do jeża. Powód? Idol 5 to przedstawiciel raczej budżetowej półki. Tej górnej, ale jednak budżetowej. Nie zachwyca specyfikacją, procesor ma taki sobie, i choć wygląda atrakcyjnie, a jego cena nie jest wygórowana (obecnie 699 zł), to jednak od jakiegoś czasu odkładałem jego test na później. Flagowce i średniaki innych firm okazywały się bardziej atrakcyjne.

Trochę winy przerzucę też na Alcatela. Wydawało się, że firma po bardzo udanych Idolach 4 i 4S, z procesorami Qualcomma i rewelacyjnymi wręcz głośnikami zewnętrznymi, kolejnymi modelami zaatakuje rejony zarezerwowane dla flagowców. Potencjał do tego bez dwóch zdań był. Tymczasem… Alcatel zmienił koncepcję linii, która wśród smartfonowych maniaków cieszyła się bardzo dobrą opinią, i postanowił ulokować ją gdzieś pomiędzy budżetowcami a średniakami. Takie działanie firmy kłóci się trochę z tzw. „chłopską logiką”, którą ja osobiście bardzo cenię, i wg. której jeśli jakiś produkt ma wyższy numerek, to musi być lepszy od poprzednika. I wydaje mi się, że taką właśnie logiką kieruje się też większość konsumentów, którzy, gdy zobaczyli specyfikację następcy Idola 4 – chwycili się za głowy. Zamiast Snapdragona – procesor MediaTeka, zamiast głośników stereo – tylko mono. Czyli miast progresu – regres. I tak na Alcatela polała się fala krytyki, zanim ktokolwiek wziął Idola 5 w ręce. Rozumiem, że firmie trudno było uśmiercać popularną i dobrze wypromowaną nazwę, ale może rozsądniej było rozpocząć tym telefonem jakąś nową linię?

Zastanawianie się jednak teraz „co by było gdyby...” nie ma większego sensu, mleko już się rozlało, a Idol 5 jest jaki jest. Czyli… no właśnie. Mimo początkowej niechęci, po kilku tygodniach z nim spędzonych spokojnie mogę napisać, że wcale nie jest taki zły, jak go malują. Nie zdenerwował mnie ani razu, co w tej klasie nie jest takie oczywiste, a w kilku przypadkach bardzo pozytywnie zaskoczył. I może być doskonałym wyborem dla tych, którzy nie pasjonują się różnicą w odpalaniu programów liczoną w tysięcznych sekundy albo liczbą aplikacji trzymanych w pamięci. Po prostu dla normalnych ludzi. Bo jeśli oderwiemy na chwilę wzrok od ekranu naszego smartfona i rozejrzymy się dookoła, to okaże się, że są wśród nas i takie osoby, dla których telefon nie jest obiektem westchnień i najważniejszą w życiu rzeczą. Owszem, chcą mieć urządzenie niezawodne, funkcjonalne, ładne, ale nie wymagają od niego żadnych wodotrysków. I dla nich właśnie Idol 5 będzie dobrym wyborem.

Wygląd, budowa

To jedne z mocniejszych stron Idola 5. Telefon jest zbudowany z metalu, mój srebrny egzemplarz prezentował się nadzwyczaj efektownie, zwłaszcza z wygrawerowanym na pleckach pod skanerem linii papilarnych napisem „Idol”.

Przycisk do włączania telefonu ma chropowatą powierzchnię, by nie pomylić go z tym do regulacji głośności.

Oczko pojedynczego aparatu umieszczono w lewym rogu, tuż obok niego jest dioda doświetlająca, a dbałość o szczegóły i jakość wykonania w telefonie tej klasy jest wręcz imponująca.

Takiego tyłu nie powstydziłby się niejeden dwu czy trzykrotnie droższy smartfon.

Z przodu też nie jest źle, choć już nie tak dobrze. Ekran ma przekątną 5,2 cala i jest pokryty warstwą ochronną Asahi Dragontrail oraz powłoką oleofobową. Niestety razi dość duża niewykorzystana przestrzeń pod nim. Można było pokusić się o umieszczenie tam przycisków funkcyjnych, a tak wylądowały one na ekranie. Na szczęście mamy możliwość ich ukrycia.

Wyświetlacz jest wykonany w technologii IPS TFT i ma rozdzielczość FHD z zagęszczeniem 424 pixeli na cal. Do ostrości nie ma się więc co czepiać, za to można do jasności, moim zdaniem mogłaby być troszeczkę wyższa.

Miłym dodatkiem jest nie tylko jasno świecąca dioda powiadomień, ale też dioda którą doświetlimy zdjęcia robione przednią kamerą. Telefon jest też dość cienki (7,5 mm), dzięki czemu bardzo dobrze i komfortowo leży w dłoni i spokojnie można go obsługiwać jedną ręką.

Specyfikacja, działanie

Tu wkraczamy na tereny dla Idola 5 dość trudne. Przynajmniej na papierze. Ośmiordzeniowy procesor MediaTek MT6753 mocą nie imponuje (38008 pkt. W AnTuTu Benchmark), ale w połączeniu z 3 GB pamięci RAM mężnie znosi trudy codziennego działania i sprawnie wywiązuje się z powierzonych mu zadań. Korzystając z internetu (czy to WiFi czy LTE) nie odczuwałem dyskomfortu podczas wczytywania stron albo przeglądania Youtube. Było troszkę wolniej, ale w tempie do zaakceptowania. Co najważniejsze, cały interfejs działa płynnie, i co było dla mnie sporym zaskoczeniem, nie zauważyłem przycięć czy zawieszeń systemu (co jest zasługą oprogramowania, o którym za chwilę).

Idol 5 z pewnością nie został stworzony z myślą o graczach, ale mniej wymagające platformówki także nie są dla niego specjalnym wyzwaniem.

Nieco rozczarowuje 16 GB pamięci wbudowanej, ale uwaga – Idol 5 nie tylko ma slot na kartę pamięci, ale ma także możliwość ustawienia jej jako domyślnego miejsca zapisu wszystkich aplikacji, czyli problem niby jest, ale na szczęście tylko na papierze, a nie w praktyce.

Nie najgorzej działa czytnik linii papilarnych, który swą powolność rekompensuje celnością, praktycznie nie zdarzyło mi się, by nie odczytał mojego palca. W dodatku zaskakują jego możliwości. Bo nie tylko wybudzimy nim telefon, ale także ściągniemy górną belkę z powiadomieniami, przesuniemy zdjęcia w galerii, powrócimy do ekranu głównego albo zrobimy zdjęcie czy uruchomimy kamerę. Jak na telefon za 699 zł lista jest imponująca.

Idol 5 obala też mity mówiące o tym, że procesory MediaTeka mają problemy z GPS-em. Ten nie ma i bardzo dobrze sprawdza się w roli samochodowej nawigacji, łapiąc połączenie szybko i stabilnie je utrzymując.

Na niezłym, i to nie tylko jak na tą klasę poziomie, stoi odtwarzanie muzyki. Dźwięk z głośnika zewnętrznego (położonego na dolnej krawędzi) jest dość płaski ale donośny, zaś dźwięk ze słuchawek może zaskoczyć głębią, siłą i ilością basu.

W dodatku Alcatel tradycyjnie już daje nam swoją autorską aplikację Muzyka, nie jesteśmy więc zmuszeni do korzystania z tej od Googla, co wśród tańszych (i nie tylko) urządzeń jest coraz częstszym rozwiązaniem.

Rozmowy telefoniczne są na dobrym poziomie, ani ja, ani moi rozmówcy nie zgłaszali nigdy żadnych zastrzeżeń.

Minusem z pewnością jest jednozakresowe WiFi (2,4 GHz), szkoda też, że nie ma NFC, z tym, że uczciwie rzecz biorąc nie przypominam sobie telefonu w tej półce cenowej, który rzeczony moduł by posiadał. Mogę więc napisać, że szkoda że Idol 5 go nie ma, bo byłby lepszy od innych. A tak tylko nie jest gorszy.

Oprogramowanie

To druga, po wyglądzie i budowie, mocna strona Idola 5. To co Alcatel pakuje do swoich telefonów, jest dla mnie idealnym połączeniem czystego Androida z pomysłami producenta. Dzięki temu nie mamy nakładki ociężałej, co wiąże się najczęściej z przesytem i przeładowaniem funkcjami, ani z drugiej strony – poczucia, że firma nas mówiąc kolokwialnie „olała” pozostawiając sam na sam z systemem Googla. O rozbudowanych funkcjach czytnika linii papilarnych czy możliwości ukrycia paska nawigacyjnego już pisałem, ale jest jeszcze np. pływający przycisk „Now Key” z bardzo dużymi możliwościami personalizacji, zapewniający dostęp do najczęściej używanych funkcji, tryb nocny, by nasze oczy mniej się męczyły, powielanie aplikacji, by można korzystać na telefonie z dwóch kont Facebooka, Instagrama czy Snapchata, Smart Manager, z poziomu którego można zarządzać działaniem aplikacji, oszczędzaniem baterii, pamięcią RAM i pamięcią na dane.

Dla tych, którzy boją się o swoje tajemnice, jest też tryb prywatny, gdzie przechowywać możemy nasze kontakty, zdjęcia, pliki czy notatki, a dostęp do niego strzec będzie np. nasz odcisk palca. Kto zaś nie chce bawić się w odblokowywanie telefonu skanerem linii papilarnych, może spróbować robić to swoją twarzą. Przy dobrym świetle ta funkcja działa zaskakująco dobrze.

Zdjęcia, bateria

Aparat główny ma 13 mpx i przesłonę 2.0, przedni – 5 mpx i przesłonę 2.4. Ten pierwszy, gdy słońca jest sporo, robi bardzo przyjemne dla oka zdjęcia, z naturalnym odwzorowaniem kolorów i dużą ilością szczegółów.

Ten drugi trochę odstaje, ale też nie jest najgorzej.

Gdy światła jest mniej, jakość zdjęć spada, ale w tej półce cenowej trudno spodziewać się czegoś innego. Ogólnie jednak jest nieźle.

A jest jeszcze lepiej, gdy zechcemy nakręcić wideo. Tu na pochwały zasługuje elektroniczna stabilizacja obrazu, która działa bardzo dobrze, nie zniekształca filmu i dzięki niej wideo ogląda się bardzo przyjemnie. Bez dwóch zdań w pokonanym polu pod tym względem pozostają nie tylko tak popularne w Polsce budżetowe i średniopółkowe modele Xiaomi, ale też testowany ostatnio przeze mnie Honor 7X.

Bateria to trochę inna bajka. Alcatel włożył tu ogniwo o pojemności 2800 mAh, które oferuje dość przeciętne czasy pracy. Dzień nie powinien być większym problemem, ale o dwóch ja mogłem tylko pomarzyć. Wyniki pracy na włączonym ekranie jakie osiągałem oscylowały w okolicach 3 - 3,5 h.

Czyli…

Nie ma co ukrywać, że Alcatel Idol 5 pozytywnie mnie zaskoczył. Telefon stoi w lekkim rozkroku pomiędzy klasami budżetową a średnią, a jak na swoją cenę oferuje całkiem sporo. Jeśli więc ktoś nie chce wydawać majątku, a poszukuje urządzenia ładnego i praktycznego, ten telefon powinien być dla niego dobrym wyborem.