Do tej pory Razer sprzedawał dwie wersje Nagi - klasyczną, z 12 przyciskami na lewej ściance myszy i przeznaczoną do gier typu MOBA z 7 przyciskami. Teraz inżynierowie firmy postanowili połączyć te dwa gryzonie w jeden. Naga Trinity ma bowiem trzy wymienne ścianki boczne – z 12 przyciskami, z 7 przyciskami i z 2 klawiszami.

Wersja klasyczna, z 3 rzędami po 3 przyciski idealnie sprawdza się w strategiach, czy grach MMO. Możemy pod nie podpiąć dowolne klawisze, bądź ich kombinacje - mamy więc łatwy dostęp do bardziej zaawansowanych funkcji w grach. Z kolei ścianka z 7 przyciskami na kształcie koła z kolei przeznaczona jest dla fanów League of Legends i pokrewnych gier, a dla tych, którzy grają w strzelanki i potrzeba im tylko dwóch przycisków z boku, dostępna jest ścianka trzecia. Wymiana modułów jest banalnie prosta - wystarczy podważyć lekko bok myszy, by puściły magnesy i możemy podpiąć nową ściankę, która od razu jest rozpoznawana przez oprogramowanie gryzonia.

Naga w dłoni leży bardzo dobrze - ręka nie męczy się nawet po kilku godzinach grania. Waży na tyle mało, że nie jest ciężko przesuwać ją po podkładce, a jednocześnie na tyle dużo, że nie da się jej niepotrzebnie poderwać z blatu biurka.

Samo oprogramowanie jest proste w obsłudze - możemy zaprogramować myszy efekty świetlne z palety RGB, przypisać funkcje odpowiednim przyciskom, ustawić poziomy DPI do zmiany przyciskami gryzonia czy też zapisać odpowiednie profile. Do tego, w Synapse 3, jeśli mamy inny sprzęt Razera możemy zgrać podświetlenie urządzeń.

Sercem myszy jest sensor o rozdzielczości 16 tys. DPI jest bardzo dobry – nie ma problemów z podkładkami i idealnie odczytuje ruchy gryzonia. Bez problemu sprawdza się i w sieciowych strzelankach i w spokojnych, turowych strategiach.

Wady? Po pierwsze brak wersji dla leworęcznych. Po drugie, brakuje mi rozwiązania z wcześniejszego modelu - Basilisk - w którym mogliśmy sami ustalać opór toczenia się rolki. Tu tego nie ma, nie możemy więc np ustawić w grach, by kółko myszy przesuwało się skokowo, a przy przeglądaniu stron WWW toczyło się luźno. Innych problemów po dwutygodniowej przygodzie z Nagą nie zauważyłem.

Podsumowując, Naga Trinity to ciekawa, dobrze wyceniona koncepcja. Mysz kosztuje zaledwie 50 złotych więcej od klasycznej Nagi (ok. 420 złotych), a w zestawie dostajemy przecież trzy różne myszy.  Do tego gryzońbardzo dobrze leży w dłoni, oferuje niezłe możliwości konfiguracji oraz wyposażony jest w świetny sensor.