O Honorze 7X pisałem tutaj i pisząc o Huaweiu Mate 10 Lite w mniej więcej 90 proc. musiałbym napisać dokładnie to samo. W skrócie: średnia półka, więc i średni procesor Kirin 659, za to z dużą ilością pamięci RAM (4 GB) i pamięci wbudowanej (64 GB) co w sumie zapewnia całkiem przyjemne i bezproblemowe działanie, niezła jakość wykonania, porządny aparat w dobrym świetle (i słaby przy gorszym), złe wideo, za to rewelacyjny czytnik linii papilarnych.

Najważniejszy w tym telefonie jest jednak ekran, co prawda też nie jakiś wybitny (IPS, FHD, 5,9 cala, 4,9 ppi) ale za to dzięki proporcjom 2:1 wypełniający niemal cały przód i wpisujący się w trendy zarezerwowane przede wszystkim dla flagowych, najmocniejszych i najdroższych urządzeń. I, trzeba przyznać, doskonale nadający się do mówiąc brzydko, „konsumpcji multimediów” czyli po prostu oglądania YouTube czy filmów.

Skupmy się jednak na różnicach, bo choć w sumie jest ich niewiele, to jednak one właśnie mogą zdecydować o wyborze konkretnego urządzenia.

Ekrany

Po pierwsze choć telefony wydają się takie same, to jednak ich wielkość, a co za tym idzie rozmiar ekranów jest minimalnie różny. Dokładnie ten z Honora 7X jest o 0,3 cala większy i ma przekątną 5,93 cala, co przekłada się na minimalnie mniejszą liczbę pikseli (407 ppi – 409 ppi w Huaweiu). Honor jest też o minimetry wyższy i szerszy od Huaweia, co jednak w codziennym użytkowaniu nie ma najmniejszego znaczenia, oba urządzenia są po prostu duże i, niestety, średnio wygodne.
Inne są także barwy wyświetlacza. Ten z Huaweia jest bardziej zimny (czyli biały wpada w kolor niebieski), ten z Honora ciepły (biały ma bardziej żółty odcień). Oczywiście tak w jednym jak i w drugim telefonie można wyregulować sobie te parametry przechodząc w ustawieniach do sekcji „Wyświetlacz – Temperatura barw”.

Ustawienia

Kolejne różnice znajdziemy w „Ustawieniach” właśnie i to dopiero w sekcji „Inteligentna Pomoc”.
W „Sterowaniu ruchem” w Honorze 7X mamy podwójne kliknięcie, którym możemy wybudzić wyłączony ekran, bądź go wygasić. Tyle, że działanie w drugą stronę jest tylko teoretyczne, bo jak bardzo byście nie walili palcem w ekran, to i tak go nie uśpicie, trzeba do tego użyć specjalnego widżetu. W Huaweiu nie można wybudzić ekranu dwukrotnym stuknięciem (można go za to wygasić używając identycznego widżetu), zamiast tego znajdziemy „Gesty knykciem”. To możliwość zrobienia zdjęcia ekranu, otwarcia konkretnych aplikacji po narysowaniu odpowiedniej litery, czy podzielenia wyświetlacza, po narysowaniu zgiętym palcem linii w poprzek.

W tej samej sekcji Huawei umieścił dodatkowo „Tryb obsługi w rękawiczkach”, którego w Honorze nie znajdziemy.
Ostatnią różnicą w „Ustawieniach” jest opcja dodania użytkowników w Huaweiu (Ustawienia zaawansowane – Tryb użytkownika – użytkownicy), gdzie możemy ustawić uprawnienia dla drugiej osoby, gościa czy dodać przestrzeń prywatną. W Honorze w tym samym miejscu jest jedynie Tryb prosty (dostępny także w Huaweiu).

Aparaty

Inna jest także ilość aparatów w obu telefonach. W Huaweiu są aż cztery (po dwa z przodu i tyłu), w Honorze trzy (dwa z tyłu i jeden z przodu). W Mate 10 Lite aparaty główne (16 i 2 mpx, przesłona 2.0) umieszczono centralnie, jeden pod drugim, nad czytnikiem linii papilarnych, w 7X (identyczne parametry) są położone obok siebie, z lewej strony. Mi osobiście bardziej odpowiada koncepcja Huaweia, szansa na to, że podczas robienia zdjęcia przez przypadek uwiecznicie kawałek swojego palca jest praktycznie żadna, inaczej niż w Honorze, gdzie takie prawdopodobieństwo jest o wiele większe.

Jakość fotografii jest porównywalna, mi chyba bardziej odpowiadają te robione Honorem.

Różne parametry mają aparaty przednie. Huaweiowy duet ma rozdzielczość 13 i 2 mpx, Honorowy singlista 8 mpx i to widać na zdjęciach. Te z Huaweia wychodzą po prostu lepiej, choć tryb portretowy, który teoretycznie dzięki obecności drugiej kamery powinien być wyraźnie lepszy, wcale taki nie jest i najzwyczajniej w świecie kuleje.

Jest za to możliwość zrobienia ruchomego zdjęcia, której nie uświadczymy w 7X, możemy także doświetlić selfiaka diodą, w Honorze zrobimy to jedynie ekranem.
Różnice znajdziemy też w aplikacji do robienia zdjęć. Po raz kolejny więcej na pokładzie ma Huawei. To po pierwsze tryb nocny, a po drugie możliwość zapisywania zdjęć robionych w trybie profesjonalnym w formacie RAW.

Muzyka

Kolejne różnice, na jakie natrafiłem przekopując się przez oba urządzenia, są w aplikacji „Muzyka”. Tu zaskakująco wygrywa Honor, bo ma „Efekty animacji podczas odtwarzania muzyki”, czego w Mate 10 lite nie uświadczymy. Jakość dźwięku z obu modeli, czy to z głośnika zewnętrznego, czy ze słuchawek, jest identyczna.

Inne

Ostatnia różnica to żyroskop, w który wyposażono Honora 7X, a pożałowano go w Mate 10 Lite. Czyli zabawa z goglami VR posiadaczy tego drugiego niestety ominie.
Baterie w obu urządzeniach mają po 3340 mAh i teoretycznie powinny wystarczać na taki sam czas. Praktycznie nieznacznie wygrywa Huawei, który działa na jednym ładowaniu chwilkę dłużej niż Honor, jego oprogramowanie jest więc lepiej zoptymalizowane.
Honor zapowiada, że już wkrótce 7X zostanie zaktualizowany do najnowszej, 8 wersji Androida – Oreo. Przy okazji zostanie do niego dodana możliwość odblokowywania telefonu twarzą. Aktualizację brata bliźniaka zapowiedział także Huawei. Na dziś oba telefony pracują na Androidzie 7.
Oba urządzenia nie mają niestety modułu NFC i obsługują WiFi tylko w częstotliwości 2.4 GHz.

Czyli...

Który z tych dwóch modeli wybrać? Ich ceny w sklepach są bardzo podobne i zaczynają się od około 1050 zł. Jeżeli ktoś nie zamierza bawić się goglami VR, to lepiej chyba zainwestować w Huaweia Mate 10 Lite, bo za podobne pieniądze dostaniemy troszkę więcej możliwości. Jeśli zaś ktoś chce przenieść się w świat wirtualnej rzeczywistości, nie ma wyjścia, musi kupić Honora 7X. Na szczęście oba modele są dość udane, więc właściciele i jednych i drugich powinni być zadowoleni.