Zmiany wyglądu nowej serii Samsunga są kosmetyczne. S9 i S9 Plus z przodu prawie się nie różnią od o rok starszych modeli, z tyłu - poza dwoma apratami i przeniesieniem czytnika linii papilarnych pod obiektywy, także nie ma niczego nowego. Wszystko zmienia się jednak, gdy zajrzymy do środka. Samsung zapowiada bowiem rewolucję w mobilnej fotografii. Nie dość, że dostajemy najszerszą przesłonę w smartfonach (f/1.5), to według Samsunga nowa 12-megapikselowa matryca jest w stanie przyjąć o 60 proc. więcej światła niż ta z S7. Dostajemy też możliwść kręcenia wideo w zwolnionym tempie, które agrywa się automatycznie, gdy procesor wykryje ruch na obrazie.

Do tego Samsung wprowadził nowe funkcje do asystenta Bixby - gdy nakierujemy obiektyw na potrawę, Bixby powie nam, ile ma kalorii, a także... potrafi przetłumaczyć tekst w obcym języku. Gdy zrobimy zdjęcie jakiegoś znaku, mamy dostać napis w języku, w którym znamy (jak to się sprwdzi, zobaczymy w testach)

Pod maską znajdziemy najnowszy procesor Snapdragon 845, 4GB RAM i 64GB miejsca na dane (oraz slot MicroSD). Samsung nie zcydował się też zrezygnować z wejścia słuchawkowego.

Znamy też pierwsze polskie ceny u operatorów - T-Mobile zapowiada, że z oferty przedsprzedażowej można skorzystać już dziś, zarówno przy przedłużeniu, jak i przy nowym numerze. Ceny? Przy najniższym abonamencie za S9 trzeba zapłacić 2199 złotych, a za S9 Plus 2819 złotych. Jeśli zdecydujemy się na najdroższy abonament za 180 złotych miesięcznie, to za S9 zapłacimy 759 złotych, a S9+ będzie kosztował 600 złotych więcej.

W wolnej sprzedaży telefon można będzie zamówić 2 marca, a 16 ruszy wysyłka paczek do klientów. Samsung rusza też z promocją odkupu starych urządzeń dla tych, którzy chcą wymeinić poprzednie wersje flagowca na nowy.