Wiem, to ma być recenzja telefonu, i oczywiście będzie, ale tym razem zacznę od małej refleksji. Wsłuchiwanie się w głosy konsumentów nie jest najmocniejszą stroną firm zajmujących się produkcją smartfonów. Przed nami są jeszcze – dyrektor finansowy, główny księgowy, CEO i parę innych ważnych postaci. Użytkownicy i ich gusta, choć w sumie najważniejsi, bo to oni akceptują bądź nie ich pomysły swoimi pieniędzmi, są w tym łańcuszku raczej gdzieś na końcu. Efekty bywają różne – jedni producenci robią wszystko po swojemu i dobrze na tym wychodzą, inni, patrząc na raporty finansowe z ostatnich lat, nie mają się czym chwalić. Tymczasem w Honorze…

Pod koniec ubiegłego roku miałem przyjemność uczestniczyć w londyńskiej premierze Honora 7X. Przy okazji rozmawiałem z CEO Honora, George Zhao. I nie omieszkałem mu wytknąć, że ich produkt ze średniej półki, choć nowoczesny, to jednak nie ma modułu NFC – służącego m.in. do płatności zbliżeniowych. A w krajach europejskich, w tym w Polsce, to dość poważny problem który może zniechęcić do zakupu spore grono potencjalnych użytkowników. Jak odpowiedział mi Zhao nie byłem pierwszym, który zwrócił na to uwagę i kolejny model ze średniej półki dostępny w naszym kraju na pewno będzie miał NFC. Grzecznie podziękowałem za to zapewnienie, ale oczywiście nie potraktowałem go zbyt serio. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy Honor zaprezentował swój model 9 Lite, a w specyfikacji zobaczyłem, że ma moduł NFC. Spokojnie, nie odleciałem jeszcze na księżyc i nie będę pisał, że to dzięki mnie, bo to oczywiście nieprawda. Ale po pierwsze – cieszy, że głos potencjalnych nabywców gdzieś jeszcze jest uwzględniany – Honor może tylko na tym zyskać. I po drugie – z chęcią rozpocząłbym jakąś krucjatę przeciwko likwidacji w smartfonach złącza słuchawkowego. Może gdyby wszyscy jak jeden mąż powiedzieli „nie”, udałoby się jednak wygospodarować, zwłaszcza w topowych smartfonach, miejsce na mini jacka, który powoli odchodzi w zapomnienie? OK. rozmarzyłem się, pora zejść na ziemię. Wracamy do Honora 9 Lite, który prócz NFC ma jeszcze sporo niezaprzeczalnych zalet. I oczywiście kilka wad.

Wygląd, wykonanie

Telefon jest ładny i zgrabny, zastosowanie proporcji ekranu 2:1 powoduje, że w stosunkowo niewielkiej obudowie udało się zmieścić wyświetlacz o przekątnej 5,65 cala (niezły IPS TFT, 427 ppi, FHD+ – rozdzielczość można zmniejszyć w ustawieniach do HD+, co pozytywnie wpłynie na żywotność baterii).

Pisanie o bezramkowej konstrukcji nie ma sensu, bo ramki na szczęście są – węższe, ale wciąż na tyle szerokie, by uchwyt smartfona był pewny. A przyda się on bardzo, bo Honor 9 Lite wykonany jest z dwóch tafli szkła, połączonych plastikową ramką. Wygląda więc bez dwóch zdań efektownie, ale jest też śliski, upadek może skończyć się pojawieniem pajęczyny z przodu bądź tyłu smartfona (albo z obydwu stron, jeżeli będziemy mieć pecha). W pudełku z zestawem recenzenckim znalazłem przeźroczyste etui z twardego plastiku, które doskonale pełni swoją ochronną rolę, nie odejmując telefonowi uroku. Mi w każdym razie, biorąc pod uwagę moją skłonność do upuszczania telefonów, bardzo przypadło do gustu. Nie wiem jednak, czy znajdziemy je w zestawach sprzedażowych, jeżeli nie, lepiej zawczasu zaopatrzyć się w jakiś futerał.

Reszta wyglądu Honora 9 Lite jest dość standardowa – przyciski: do włączania i regulacji głośności na prawym boku, hybrydowy slot na karty SIM na lewym (dwie simki lub jedna i karta pamięci), na dolnej krawędzi głośnik, stare USB 2.0 (powinno być już USB typu C) i wyjście na słuchawki, a na pleckach czytnik linii papilarnych (jak przystało na produkty ze stajni Huaweia niesamowicie szybki i celny). Nad ekranem umieszczono dwa oczka aparatu oraz diodę powiadomień, podwójny obiektyw znajdziemy też z tyłu telefonu. W sumie, choć smartfon nie jest designerskim majstersztykiem, to jednak może się podobać.

System, działanie

Sercem Honora 9 Lite jest procesor Huaweia Kirin 659 (z układem graficznym Mali-T830). I nie będę ukrywał, nie jestem jego miłośnikiem. Jest 8 rdzeni, jest przyzwoity wynik w AnTuTu Benchmark (87388 pkt), jest szybkość, ale płynności znanej z innych smartfonów ze średniej półki, napędzanych przede wszystkim procesorami Qualcomma, niestety nie ma. Przez większość czasu telefon działa dobrze, by od czasu do czasu złapać chwilową zadyszkę, objawiającą się klatkowaniem animacji czy nawet 2, 3 sekundowym zamyśleniem przy wychodzeniu z jakiejś aplikacji. Być może odpowiedzialne są za to 3 GB pamięci RAM, bo w Honorze 7X, który ma o 1 GB RAM więcej, takich wątpliwych atrakcji nie zaobserwowałem. Być może też Honor upora się z tą przypadłością jakąś systemową aktualizacją, które od czasu do czasu się pojawiają (ja przez miesiąc otrzymałem jedną).

Plusem Honora 9 Lite jest najnowsza wersja Androida – 8 – od razu po wyjęciu z pudełka, a wraz z nią najnowsza wersja nakładki Honora/Huaweia – EMUI 8. Daje ona całe mnóstwo możliwości personalizacji telefonu – wyboru motywu, tapety, wyglądu ikon, dostosowania rozmiaru tekstu, stylu ekranu głównego (płaski lub klasyczny, z „szufladą” na aplikacje), zmiany kolejności przycisków funkcyjnych, przejścia w tryb prosty (dla osób starszych lub bardzo młodych), zabezpieczania aplikacji odciskiem palca, wykorzystania czytnika do ściągania górnej belki czy przeglądania zdjęć w galerii (bardzo wygodna sprawa), dostosowania ustawień dźwięku i wiele wiele innych. Dla osób które po raz pierwszy mają w rękach smartfon tej marki przygotowano aplikację „Porady”, która w przystępny sposób zapozna nas z najważniejszymi możliwościami tego urządzenia.

Honor uszczęśliwia nas też na start kilkoma grami i aplikacjami, które jednak możemy bez problemu odinstalować. Z rzeczy przydatnych jest Radio FM, jest też aplikacja Game Suite, która gromadzi gry w jednym katalogu, zwiększa wydajność urządzenia i pozwala przechodzić w specjalny tryb, podczas którego nikt nie będzie przerywać nam rozgrywki. Przy okazji – telefon nie jest w tej dziedzinie mistrzem i bardziej wymagające tytuły wymagać będą obniżenia ustawień graficznych, inaczej obraz będzie klatkować.

Nie ma za to najmniejszych problemów z GPS-em, sygnał łapany jest szybko i utrzymywany stabilnie. Na niezłym poziomie jak na tą klasę urządzenia stoją możliwości muzyczne Honora 9 Lite, dźwięk na słuchawkach jest bardzo przyjemny i głęboki, zwłaszcza po aktywowaniu ustawień Huawei Histen dla zestawu słuchawkowego. Głośnik zewnętrzny jest jeden i gra bardzo donośnie, ale też i bardzo płasko.
Jak już wcześniej pisałem, wielką zaletą tego telefonu jest wbudowany moduł NFC, miłośnicy płatności zbliżeniowych wykonywanych smartfonem mają więc w końcu urządzenie, które nie kosztuje majątku. Pamięci wbudowanej mamy 32 GB i możemy ją rozszerzyć kartą.

Zdjęcia, bateria

Podwójne aparaty z przodu i z tyłu mają identyczne parametry 13 i 2 mpx (parametrów przesłony na próżno szukać na stronach producenta). Mniejszy obiektyw jest odpowiedzialny za rozmywanie tła, czyli tzw. efekt bokeh. Jak działa? Z przodu, czyli w selfie, wychodzi mu to lepiej, przy zdjęciach z aparatu głównego różnica z włączonym i wyłączonym rozmyciem tła jest czasem wręcz niezauważalna, gdy innym razem funkcja działa bardzo dobrze.

Generalnie fotografie stoją na przyzwoitym poziomie, są szczegółowe z ładnym, naturalnym odwzorowaniem kolorów, i jak to w klasie średniej bywa, ich jakość spada wraz z pogarszaniem się warunków oświetleniowych. Sama aplikacja aparatu jest doskonale znana wszystkim użytkownikom smartfonów Honora/Huaweia, z lewej strony wyciągamy „Tryby”, wśród których jest też tryb profesjonalny, z prawej „Ustawienia”, gdzie wybierzemy m.in. rozdzielczość czy miejsce zapisu fotografii.

Wideo nagramy w rozdzielczościach FHD, HD i niższych, nie ma niestety żadnej stabilizacji obrazu, więc musimy przygotować się na „trzęsionkę”, gdy filmujemy coś będąc w ruchu.

Bateria ma pojemność 3000 mAh. Bez problemów starczała mi na dzień intensywnej pracy, wieczorem zazwyczaj miałem jeszcze około 30 proc. I tu pojawiał się dylemat – podłączyć na noc do ładowarki, czy czekać do rana. Zazwyczaj wybierałem drugą opcję, ale trzeba pamiętać, że telefon nie wspomaga szybkiego ładowania i należy poświęcić na to dłuższą chwilę. Ogniwa nie ocenił bym więc źle, ale wyjątkowo dobrze też nie. Nazwijmy je po prostu przyzwoitym.

Czyli…

Honor 9 Lite kosztował na starcie 999 zł. Teraz jego ceny spadły do okolic 900 zł. I to dość uczciwa cena za ładny, zgrabny, nowoczesny, a przede wszystkim kompletnie wyposażony smartfon ze średniej półki (NFC), których na rynku nie ma zbyt wiele.