Mambo to niewielki dron, który mieści się na dłoni. Wyposażony jest w cztery rotory oraz kamerę. W komplecie dostajemy też sterownik, przypominający pad od Xboxa i gogle VR. Urządzenie, choć plastikowe jest bardzo trwałe. Tak, można nim uderzyć w ścianę i przetrwa, początkujący piloci nie muszą się więc bać, że zabawa skończy się po pierwszym nieudanym manewrze (a łopatki rotorów można wyprostować po "katastrofie"). Mimo że maszyna jest głównie przeznaczona do lotów domowych, da się nią też latać na zewnątrz (choć przy silnym wietrze mogą być problemy z utrzymaniem kursu).

Dronem możemy sterować na kilka sposobów - najprostszym i najłatwiejszym jest używanie zwykłego kontrolera. Gdy włączymy jeszcze stabilizację lotu, możemy spokojnie opanować podstawy latania.  Drugą metodą na bardziej precyzyjne i zaawansowane sterowanie jest użycie aplikacji. Największym problemem jest połączenie jej ze smartfonem. Wymagane jest bowiem najpierw utworzenie połączenie BlueTooth między kontrolerem i dronem oraz między dronem i smartfonem. Nie zawsze wszystko zadziała za pierwszym razem.

Do tego w zestawie nie dostajemy nakładki na kontroler, w którą możemy wpiąć smartfona. Trzeba więc samemu stworzyć system mocowania (bardzo pomaga dwustronna taśma klejąca, ewentualnie przydadzą się gumki - recepturki).

Trzecim sposobem kontroli lotów są gogle VR. I to jest prawdziwa frajda. Są na tyle wygodne, że można je założyć na okulary, potem wpinamy w nie smartfona z uruchomiona aplikacją i dron reaguje na każdy nasz ruch głową. Bardzo łatwo się wczuć w rolę pilota.

Niestety zabawa szybko się kończy - bateria (w zestawie dostajemy dwa ogniwa) wystarczy zaledwie na 8 minut lotu, a ładowanie trwa 45 minut. Nie da się - sprawdzone empirycznie - podpiąć do drona powerbanka, by wydłużyć lot. Gdy bowiem do drona podłączymy kabel USB, maszyna nie włączy silników. Kolejną wadą drona jest dość słaba kamera. Do przekazania obrazu na smartfona wystarczy, ale o pięknych zdjęciach z kamery, którymi będziemy się mogli pochwalić w sieci zapomnijcie. Jakość fotografii i nagrań jest bowiem taka sobie.

Podsumowując: Mambo to fantastyczna zabawka wyścigowa i do postawienia pierwszych kroków w świecie latających dronów. Jeśli jednak ktoś potrzebuje drona do zdjęć i relacji wideo, to nie jest to urządzenie dla niego.