Nommo Chroma to głośniki, które bardzo łatwo pomylić z suszarką do włosów. Na wąskich nóżkach przymocowano bowiem dwa walce o średnicy 11 cm i wysokości 17cm. Na podstawie znajdziemy regulator basu oraz pokrętło głośności.Z tyłu zaś mamy wyjście kabla USB, gniazdo jack, gniazdo kabla łączącego oba głośniki. Podświetlenie wmontowano zaś w spód podstawek, w miejscu gdzie stykają one z biurkiem. Konfiguracja podświetlenia jest prosta - odpalamy Synapse 3 i wybieramy jedną z opcji. Jeśli podpięliśmy też głośniki przez USB, możemy ustawić też ustawić odgrywanej muzyki.

Głośniki możemy z komputerem połączyć za pomocą wejścia jack lub przewodu USB połączenie USB jest wymagane dla uzyskania efektów Chroma. Nommo nie mają niestety ani modułu Bluetooth ani kabla z USB-C, więc nie da się ich podłączyć do Maców. Okazuje się, że lepiej też grają podłączone przez dobrą kartę dźwiękową, niż przez port USB.

Jak to gra? Całkiem nieźle. Zarówno tony niskie, średnie i wysokie są dobrze słyszalne. Radzą sobie zarówno z grami, jak i klasycznymi skrzypcami czy filmami. Scena muzyczna jest w miarę szeroka, choć i tak jakości nie ma porównania do dobrych słuchawek (typu AKG K712). Nie ma też problemu, znanego z taniego sprzętu audio, że po przekroczeniu odpowiedniego progu głośności, bas traci jakość. Oczywiście przy dwóch głośnikach są problemy z pozycjonowaniem dźwięku przestrzennego więc ci, którzy „zawodowo” grają po sieci w FPS poczują się rozczarowani, bo nie słychać dobrze, z której strony podkrada się wróg.

Warto też pamiętać, że głośniki te grają najlepiej, gdy membrany znajdują się na wysokości naszych uszu, a Nommo nie ma żadnych możliwości regulacji kąta nastawienia czy wysokości, trzeba więc samemu budować podstawki na biurku.

Największą jednak wadą głośników Razera jest cena. Nommo występują bowiemw dwóch wersjach - testowanej Chroma oraz w drugiej, pozbawionej LED RGB (to cały czas jednak te same głośniki). Różnica cenowa? Chroma kosztuje 760, a zwykłe 430 złotych.

Podsumowując. Nommo Chroma grają fajnie - ale dużo bardziej sensownym rozwiązaniem - jeśli nie potrzebujemy podświetlenia RGB - jest zestaw tańszy, złożony z identycznych głośników, pozbawionych tylko migających LED-ów. Wtedy są idealnym sprzętem w kategorii cena/jakość.  Bo w cenie modelu z podświetleniem możemy kupić dużo lepszy sprzęt.