Sercem systemu smart home jest Amazon Alexa. To asystent głosowy z elementami sztucznej inteligencji od firmy Amazon. Podłączamy ją do domowej sieci WiFi, linkujemy w specjalnej aplikacji z naszym kontem na Amazon (bez tego działać nie będzie) i możemy w zasadzie od razu z niej korzystać.
W Polsce Alexa nie wykorzystuje jednak większości swych możliwości – owszem, odpowiada na pytania, może nam zamówić Ubera, czy przeczytać wiadomości z niektórych portali, jednak większość jej funkcji dostępna jest tylko po angielsku.

Do tego nie kupi nam biletów do kina, nie zrobi zakupów czy innych rzeczy, które normalnie już działają w USA czy w Wielkiej Brytanii. Trzeba też pamiętać, że muzykę można w Polsce odtworzyć tylko z serwisu Amazon Music Unlimited, który nie zawiera choćby dyskografii polskich wykonawców.

Alexa potrafi jednak u nas obsłużyć sprzęt AGD – odkurzacze iRobot oraz smart żarówki Philipsa i TP-Link.  Żeby połączyć Alexę z iRobot Roomba 966 najpierw musimy stworzyć konto na stronie producenta odkurzaczy. Potem wchodzimy do aplikacji Alexy na smartfonie, klikamy na „skills”, szukamy iRobot i wybieramy „enable skill”. Potem wystarczy wykonywać polecenia na ekranie (m.in. trzeba będzie zalogować się na konto Roomby) i wszystko jest gotowe.

Odkurzacz bez problemu reaguje na nasz głos. Wystarczy powiedzieć „Alexa, ask Roomba to start cleaning”, by urządzenie ruszyło. Gdy chcemy zatrzymać sprzątanie, wystarczy poprosić Alexę, by wyłączyła odkurzacz. Zapyta nas wtedy, czy chcemy, by robot wrócił do stacji ładującej, czy został na miejscu. Poinformuje nas też, gdy po kilkudziesięciu minutach skończy się bateria w odkurzaczu i trzeba będzie go na nowo naładować

Sama Roomba to zaś doskonały sprzęt czyszczący. Radzi sobie bez problemu z długą sierścią kotów na dywanach – potrafi też wjechać w miejsca, zwykle dla nas niedostępne – jak pod szafki, czy łóżka. Jej jedynym problemem jest niewielki pojemnik na śmieci, którego iRobot sam nie potrafi opróżnić i trzeba to robić ręcznie.

Kolejnym sprzętem, który podłączyłem do Alexy to smartżarówki firmy TP-Link LB110 i LB120. Różnią się one tylko tym, że LB120 ma możliwość zmiany barwy światła, natomiast w niższym modelu da się tylko ustawić poziom jasności żarówki. Jeśli chodzi o design, to niestety TP-Link isę nie popisał. Urządzenia tej firmy są za duże i przypominają klasyczne 100-watowe żarówki. Jeśli więc mamy żyrandol z małymi kloszami, to nie będzie to estetycznie wyglądać.

Jak to działa? Wkręcamy je do żyrandola, po włączeniu prądu, w specjalnej aplikacji łączymy je bezpośrednio z siecią WiFi. Potem łączymy - tak samo - jak w przypadku Roomby - aplikację z Alexą. Wydając komendy Alexa, turn on <nazwa pokoju> light:, czy Alexa, set <nazwa pokoju> to 40 (chodzi o procent jasności żarówki) ustawiamy ich jasność czy barwę. W aplikacji zaś możemy ustawić zaś terminarz włączania oświetlenia – przydatny, gdy wyjeżdżamy i chcemy by codziennie w innym pokoju paliła się inna lampa.

Konkurencyjny dla TP-Linka system żarówek ma za to Philips ze swoimi sztandarowymi produktami linii Hue. Różnią się one przede wszystkim designem – możemy m.in. używać żarówek nie tylko na gwincie E27, ale także GU10 czy E14. Inny też sposób jest łączenia żarówek Philipsa z naszą siecią domową – do routera kablem podłączamy specjalny mostek a z nim łączą się dopiero przez WiFi żarówki.

Metoda sterowania jest podobna, z tym że Philips daje nam większe możliwości sterowania żarówkami w aplikacji. Jeśli używamy lamp, zmieniających kolory, to możemy tworzyć specjalne sceny oświetleniowe np. o wschodzie słońca. Da się też tak ustawić aplikację, by światło włączało się, gdy sieć wykryje – dzięki GPSowi naszego smartfona – że zbliżamy się do domu. Jeśli zaś chodzi o sterowanie głosem, to polecenia wydajemy podobnie, jak żarówkom TP-Linka.

Co jeszcze możemy podłączyć do Alexy? Niestety w Polsce niezbyt wiele rzeczy – Sony blokuje choćby możliwość instalacji aplikacji w swoich telewizorach, by ekran sterować głosem. Brakuje też innego sprzętu AGD, jak choćby piekarniki czy ekspresy do kawy. Działa za to automatyka domowa Fibaro – m.in. zamki czy termostaty.

Podsumowując, zarządzanie sprzętem AGD w domu, to rzecz wygodna. Niestety, na razie tylko dla ludzi z grubymi portfelami, zestaw 3smartżarówek Philips , w których można stosować paletę barw RGB to ponad 700 złotych, a zwykłe, pojedyncze żarówki to wydatek około 120 złotych za sztukę), za Roombę 966 trzeba zaś zapłacić około 4 tys. złotych. Do tego koniecznie trzeba zadbać o zabezpieczenie WiFi, inwestując w dobry router i program antywirusowy, by nikt nam się przez żarówkę do banku nie włamał.

Trzeba też pamiętać, że bez znajomości angielskiego na razie smart domu nie obsłużymy – Amazon nie zdecydował się bowiem uruchomić wszystkich możliwości Alexy u nas i nauczyć ją naszego języka. A szkoda, bo samo sterowanie głosem jest niezwykle wygodne i na pewno jest to przyszłość, w któryj zwykły kontakt odejdzie do lamusa.