W zasadzie każdy smartfon który trafia w moje ręce, ma w sobie coś ciekawego, intrygującego, charakterystycznego. Coś, co sprawia, że jego używanie przynosi jakieś emocje – czasem radość, czasem frustrację, czasem po prostu czystą przyjemność z obcowania z przemyślanym urządzeniem. Do dziś pamiętam czytnik linii papilarnych z ZUK-a, którego funkcjonalności przejęły średnio-półkowe Motorole, fantastyczne zdjęcia Samsunga Galaxy S6, które jak na ówczesne czasy zapierały wręcz dech w piersiach, szerokokątną kamerę w LG G5, wodoszczelność Xperii, głośniki stereo Alcatela Idola 4S czy działanie taniego Xiaomi Note 2. I, jak widzicie, w mojej pamięci nie zostawały tylko najdroższe, flagowe modele – to „coś” może mieć smartfon z każdej półki. A6 Plus tego nie ma, ale nie wykluczam, że takie było założenie jego twórców. Bo nie dla każdego telefon musi być dziełem sztuki. Większości użytkowników wystarczy, że będzie dobrze działać, mieć ładny ekran, przyzwoitą baterię i w miarę solidną konstrukcję. I wszystkie te rzeczy A6 Plus ma. Szkopuł w tym, że Samsung wycenił go zdecydowanie za wysoko – smartfon kosztuje 1600 zł. O cenie napiszę jeszcze na końcu, a na razie…

Budowa, wykonanie

… skupmy się na pozytywach tego telefonu. Bo do tych z pewnością należy zaliczyć jego konstrukcję. Przede wszystkim A6 Plus ma metalowy tył, co dla mnie jest ogromną zaletą. Męczą mnie już bowiem smartfony szklane i śliskie, stawiające na efektowny wygląd kosztem wygody użytkownika. Tu nasz komfort jest na pierwszym miejscu, z racji budowy spokojnie możemy też sobie odpuścić pakowanie urządzenia w jakieś etui. Telefon jest spory (160.2 mm wysokości, 75.7 mm szerokości i 7.9 mm grubości) i dla kogoś o mniejszych dłoniach może być za duży, ale dla nich Samsung przygotował model A6 bez „Plusa”. Dobry wyświetlacz, wykonany w technologii Super AMOLED, ma przekątną 6 cali, rozdzielczość Full HD + i zagęszczenie 411 pixeli na cal. Nie ma też wcięcia, czyli „notcha”, co dla sporej grupy osób będzie wielką zaletą.

Czytnik linii papilarnych umieszczono, jak Pan Bóg przykazał, pod obiektywem aparatu, więc generalnie nie ma problemu z trafieniem w niego palcem, choć moim zdaniem przesunięcie go nieco niżej usprawniłoby całą procedurę, bo jednak od czasu do czasu celowałem w aparat, brudząc jego szkiełko. Czytnik poprawnie odczytuje nasze palce, ale niestety jest po prostu wolny. Można też próbować odblokować telefon twarzą, ale ta funkcja działa źle i moim zdaniem jest w tym modelu zupełnie nieprzydatna.

Sporym zaskoczeniem i rozczarowaniem jest zastosowanie w A6 Plus starego złącza micro USB zamiast USB-C i brak możliwości szybkiego ładowania – nie robiłbym z tego zarzutu w przypadku telefonu kosztującego do tysiąca zł, ale w telefonie za 1600 zł to po prostu nie uchodzi.

Złego słowa nie powiem za to o przyciskach do regulacji głośności (lewy bok), włączania telefonu (prawy), które działają tak jak trzeba, głośniku, który umieszczono w charakterystyczny dla średniej półki Samsunga sposób, czyli na prawym boku, i który gra donośnie, oraz o gniazdach na kartę pamięci i dwie karty SIM, są to bowiem dwa oddzielne wejścia. Na szczęście jest też wyjście mini-jack na słuchawki, oraz NFC, zamienimy więc nasz telefon w kartę płatniczą. WiFi jest dwuzakresowe.

Szkoda tylko, że Samsung zrezygnował z diody powiadomień, jesteśmy więc skazani na Always On Display, czyli informacje wyświetlane na ekranie, co niestety zużywa sporo energii. Telefon nie jest też wodoodporny. Generalnie jednak budowę i wykonanie Samsunga A6 Plus ocenić trzeba na plus.

Działanie, oprogramowanie

Sercem tego telefonu jest Snapdragon 450, wspomagany 3 GB pamięci RAM. Pamięci wbudowanej mamy 32 GB. Z jednej strony jego działaniu trudno coś zarzucić, daje sobie radę z większością zadań w tempie akceptowalnym (69774 pkt w AnTuTu Benchmark). Z drugiej – telefon z takim samym procesorem, a czystym Androidem, który ostatnio testowałem, czyli Wiko View 2 Pro, działał wyraźnie szybciej i sprawniej. Cała tajemnica tkwi w nakładce Samsunga, czyli Samsung Experience, (tu w wersji 9.0, wersja Androida to 8.0) bogatej w różne rozwiązania, ale jednocześnie obciążającej procesor. Jest możliwość dostosowywania motywów, ściągnięcia różnych obrazów wyświetlanych w formie AOD, sejf na pliki, możliwość zmiany kolejności przycisków funkcyjnych, dostosowania barw wyświetlacza, wykonywanie gestów czytnikiem linii papilarnych, zrzut ekranu przeciągnięciem dłonią, możliwość używania dwóch kont dla tej samej aplikacji i wiele, wiele innych. W sumie – bogactwo możliwości na plus, ale cierpi na tym kultura działania.

Tempo wczytywania stron internetowych nie zachwyca, ale jest na akceptowalnym poziomie, zakładki są trzymane w pamięci jako tako (za taką cenę należałoby oczekiwać co najmniej 4 GB pamięci RAM), na zainstalowanie jakiejś aplikacji przyjdzie nam poczekać dłuższą chwilę. Za to GPS działa bez zarzutu i telefon prowadzi nas bezbłędnie do celu (sprawdzone na drogach Polski, Słowacji i Węgier), złego słowa nie można także powiedzieć o jakości połączeń – dobrze słychać w obie strony. W sumie nie jest źle, nie jest dobrze – jest średnio.

Zdjęcia, bateria

Samsunga A6 Plus wyposażono w zestaw trzech aparatów – dwa z tyłu (16 i 5 mpx, światło 1.7 i 1.9) i jeden, 24 mpx, z przodu (światło 1.9). Fotografie w dobrych warunkach oświetleniowych wychodzą bardzo ładnie. Ale jeśli światła będzie mniej, ich jakość spada. To cecha wspólna wszystkich smartfonów ze średniej półki i nie inaczej jest w przypadku A6 Plus. We znaki daje się także brak optycznej stabilizacji obrazu, więc złapanie ostrości na poruszającym się obiekcie jest nieco utrudnione – krajobrazy i roślinki wychodzą bardzo ładne, ale ruchliwy dzieciak czy zwierzę może okazać się dla A6 Plus sporym wyzwaniem. Jeśli jednak trafimy w punkt, będziemy zadowoleni. Robiąc zdjęcia w trybie Live Focus możemy regulować rozmyciem tła już po sfotografowaniu jakiegoś obiektu. Tryb profesjonalny jest dość ubogi (ISO, WB i ostrość), ale można go także używać przy nagrywaniu filmów, a selfie, mimo sporej liczby pixeli w matrycy, nie zachwyca.

Rozczarowuje wideo, bo najwyższa jakość z jaką nagramy film, to FHD, 4K jest dla A6 Plus niestety niedostępne.

Dobrze prezentuje się za to bateria, która ma pojemność 3500 mAh i potrafi zapewnić sporemu w końcu smartfonowi dzień, do półtora z dala od ładowarki.

Czyli…

Moim największym zarzutem w stosunku do Samsunga Galaxy A6 Plus jest cena. Zdecydowanie za wysoka. Z całą resztą jego ułomności mógłbym żyć bez większego problemu. Niestety, za niemal 1600 złotych można przebierać w modelach szybszych, ładniejszych, lepiej wyposażonych. Ba, konkurencją dla tego modelu są inne Samsungi – Galaxy S7 – flagowiec sprzed dwóch sezonów który wciąż jest wydajniejszy i wciąż robi lepsze zdjęcia, czy wodoodporny i wyposażony w USB-C model A5 2017. Kupowanie A6 Plus w sklepie nie ma więc moim zdaniem większego sensu, ale jeśli dostaniemy go u operatora za przysłowiową złotówkę, to czemu nie.