W finale Polacy spotkali się z bardzo silną i doświadczoną ekipą eSTRO z Korei Południowej. Choć pojedynek trwał kilka godzin, każda minuta dostarczyła tysiącom widzów niesamowitych wrażeń. Rozgrywka była zacięta, szala zwycięstwa przechylała się to na stronę Polaków, to znów na stronę Azjatów. Ostatecznie drużyna pod wodzą Wiktora "TaZ" Wojtasa zdobyła przewagę i pokonała Koreańczyków. Mecz zakończył się wynkiem 16:13. Rozmawiamy z nim i o sportowym sukcesie, i zdobyciu 40 tys. dolarów będących nagrodą za pierwsze miejsce na podium.
Wydaje mi się, że do zwyciężania nie można się przyzwyczaić (śmiech). Nadal daje nam to dużą przyjemność i wielką satysfakcję, zwłaszcza
że MŚ są czymś specjalnym. Już niebawem czeka nas WCG (olimpiada gier komputerowych) i mamy nadzieję, że uda nam się powtórzyć sukces z San Jose.
Nasze przygotowania rozpoczęliśmy na dwa tygodnie przed samymi zawodami w San Jose. Poziom zawodów z każdym rokiem staje się coraz wyższy. Dlatego przez te kilkanaście dni staraliśmy się
grać, jak mogliśmy najwięcej.
Spotykamy się o ustalonej godzinie, pięć razy w tygodniu. Podczas takiego treningu zajmujemy się opracowywaniem nowych taktyk, omawianiem błędów, jakie zdarza nam się popełniać. Prowadzimy
także gry sparingowe z innymi zespołami itd. Jakieś sekrety związane z treningiem? Nie, nie mamy żadnych tajemnic. Ciężka praca - to wszystko.
Przede wszystkim to dobra zabawa. Jednakże aby utrzymać pewien poziom, każdy z nas podchodzi do treningów poważnie. Dobrze wiemy, jak wiele kosztowało nas dojście na szczyt i nie zamierzamy
szybko z tego rezygnować.
"Counter Strike’a" traktuję jako moją pracę. Pracę, która sprawia mi wiele frajdy i satysfakcji.
Wszystko idzie w dobrym kierunku, by niebawem tak się stało. Wydaje mi się, że niedługo gry komputerowe będą tak samo popularne jak piłka nożna czy koszykówka. Jednak na razie jedynie
światowa czołówka może czerpać z tego duże korzyści.
Nie mam jeszcze planów na przyszłość. Na razie staram się żyć z dnia na dzień, oczywiście nie zapominając, że kiedyś może nadejść dzień, kiedy będzie trzeba powiedzieć
"dość". Prócz grania studiuję prawo, więc nie boję się o moją przyszłość (śmiech).
Owszem, z początku byli nastawieni raczej sceptycznie. Jednakże zawsze szanowali moje decyzje i wspierali mnie w moich wyborach. Inną sprawą jest to, że nie przesiadywałem całego dnia przed
komputerem. Po prostu jest to niemożliwe i niezdrowe. Z kolei uprawianie sportu ma pozytywny wpływ na wyniki, jakie osiąga się w grach komputerowych.
Wszystko zależy od tego, czy nadchodzą kolejne zawody, czy też nie. Ale generalnie w wolnym czasie robię to co inni - spotykam się ze znajomymi, gram w squasha, chodzę na siłownię.
*Wiktor "TaZ" Wojtas, kapitan drużyny PGS.MYM, która obroniła tytuł podczas mistrzostw świata w grach komputerowych ESWC 2008