– pisze jeden z internautów na rosnącym z dnia na dzień fanpage "Odchodzę z T-Mobile.pl".
Ciężko go jednak nazwać fanpagem, bo pełen jest raczej wypowiedzi antyfanów tego operatora. Przyłączyło się do niego póki co blisko 2 tysiące osób, które narzekają na podwyżkę abonamentu wprowadzoną przez T-Mobile, ale jeszcze mocniej na utrudnienia w komunikacji z samą firmą.
Albo JUMP!, albo wyższy abonament
Zaczęło się od lipcowej decyzji T-Mobile, o tym by swoim klientom w tracie trwania ich umów zmienić warunki. Części z nich postawiono ultimatum: albo skorzystają z nowej oferty JUMP!, albo będą płacić wyższy abonament o 5 zł. Wprawdzie operator przekonuje, że nowa taryfa może klientów kosztować taniej niż dotychczasowy abonament, ale i tak wprowadzając taką zamianę zgodnie z prawem ochrony konsumentów pozwolił swoim klientom zerwać umowę bez konsekwencji. Ale trzeba to zrobić do końca wakacji. Tyle, że operator informacje o tym do abonentów zaczął rozsyłać w okresie urlopowym, a to wywołało spore oburzenie.
Na tyle spore, że sieć puchnie od coraz bardziej negatywnych komentarzy o T-Mobile, a UOKiK zawiadomił już, że uruchomi postępowanie mające na celu wyjaśnienie, czy zmiana zawartych z konsumentami umów o świadczenie usług telekomunikacyjnych jest dokonywana w sposób zgodny z prawem.
Najwięcej jednak oburzenia budzą utrudnienia w rozwiązaniu umowy albo nawet uzyskaniu o tym wiarygodnej informacji. Abonenci tak opisują swoje doświadczenia z kontaktów na infolinii.
Jagoda:
U Marcina wyglądało to zaś tak:
T-Mobile drugim NC+?
Nastroje wśród abonentów są ewidentnie coraz bardziej bojowe: nawzajem podpowiadają sobie jak pisać skargi do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a nawet pojawił się pomysł pozwu zbiorowego.
Sytuacja zaczyna więc coraz bardziej przypominać bunt klientów NC+, po tym jak pod koniec marca 2013 roku zdecydowano o połączeniu platform N i Cyfry+ i automatycznym przeniesieniu klientów do nowej NC+. Miał to być wielki sukces, a skończyło się na buncie - najpierw na Facebooku, potem skargach do UOKiK i coraz poważniejszej awanturze z klientami, którą opisywały wszystkie media, odejściu wiceprezes Beaty Mońki aż wreszcie firma wycofała się z automatycznego przeniesienia klientów.
T-Mobile zapytany przez nas, czy nie boi się takiego obrotu sytuacji i jakie kroki podjął na wypadek kryzysu w social media, zabiera głos.
- Zdajemy sobie sprawę z faktu, że tego typu zmiany mogą budzić zaniepokojenie, dlatego też staraliśmy się by proces uczynić jak najbardziej przejrzystym i dać naszym abonentom świadomość swobody wyboru. Media społecznościowe traktujemy jako jeden z podstawowych kanałów kontaktu z klientami. Wszystkie zespoły zaangażowane w przygotowanie procesu są w stałym kontakcie z obsługą naszego fanpage i na bieżąco odpowiadają na pytania klientów - tłumaczy Wojciech Strzałkowski z biura prasowego.
Strzałkowski zauważa, ze grupa na Facebooku "Odchodzę z T-Mobile.pl" liczy ledwie około 2 tysięcy osób, na ponad 13 mln klientów T-Mobile. Dodaje, że z NC+ sytuacja było o wiele bardziej zaogniona tam w najgorętszym momencie w sieci protestowało blisko 100 tysięcy klientów nowej platformy telewizyjnej.
Na pytania o niską jakoś obsługi na infolinii i sprzeczne informacje od różnych konsultantów dodaje, że z biurem obsługi klienta T-Mobile codziennie kontaktuje się kilkadziesiąt tysięcy klientów z różnymi pytaniami. - dodaje Strzałkowski.
- tłumaczy.
CZYTAJ WIĘCEJ: Wpadki nc+ to celowe działanie? Kto chce zaszkodzić firmie? >>>