Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski antywirus był jednym z pierwszych na świecie. HISTORIA walki ze złośliwym oprogramowaniem

19 grudnia 2020, 14:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
internet, hakerzy, bezpieczeństwo
<p>internet, hakerzy, bezpieczeństwo</p>/ShutterStock
Współczesne antywirusy mają coraz mniej wspólnego ze swoimi protoplastami. Ale na przestrzeni ostatnich kilku lat zmieniły się też zagrożenia.

mks_vir jednym z pierwszych antywirusów świata

Historia programów antywirusowych liczy sobie już ponad trzy dekady. Jak to zwykle bywa, istnieje kilka teorii dotyczących prekursorów tego rozwiązania. Jednak pierwsze publicznie udokumentowane usunięcie wirusa komputerowego miało miejsce w 1987 roku i dokonała tego firma Brent Fix. W tym samym roku Marek Sell, polski informatyk i programista, tworzy pierwsze wersje programu mks_vir pracujące w systemie DOS, zapoczątkowując burzliwą historię polskiego i jednego z pierwszych na świecie antywirusów. Kolejne produkty zaczęły powstawać w krótkim czasie, pod koniec 1990 roku było już ich prawie dwadzieścia.

- mówi Mariusz Politowicz z firmy Marken, dystrybutora rozwiązań Bitdefender w Polsce.

Szczególnie dużym zagrożeniem stały się makra używane w edytorach tekstu, takich jak Microsoft Word. Twórcy wirusów zaczęli używać makr do pisania wirusów osadzonych w dokumentach. Również późniejsze wersje programów pocztowych, a zwłaszcza Microsoft Outlook Express i Outlook, były podatne na wirusy osadzone w samej treści wiadomości e-mail. Co ciekawe, w obecnych czasach komputer może być zainfekowany przez samo otwarcie lub podgląd wiadomości. Wraz ze zwiększającą przepustowością Internetu zaczęło się pojawiać coraz więcej złośliwych aplikacji, co z kolei zmusiło producentów antywirusów nie tylko do częstych aktualizacji, ale również wprowadzenia wielu nowych funkcjonalności.

Dziś wirusy są bardziej skomplikowane i niebezpieczne

Sześć lat temu Bryan Dye, ówczesny wiceprezes Symanteca ds. bezpieczeństwa, włożył kij w mrowisko, oznajmiając, że antywirus nie żyje. Informacje o śmierci oprogramowania antywirusowego okazały się przedwczesne, aczkolwiek wylała się na nie fala krytyki, najczęściej wysuwane zarzuty to ograniczone możliwości w zakresie klasyfikacji i blokowania zagrożeń w czasie rzeczywistym, nadmierne obciążanie procesora czy wysyłanie fałszywych alarmów.

- tłumaczy Mariusz Politowicz.

Skanery antywirusowe od zawsze bazowały na sygnaturach, co pozwalało uniknąć infekcji znanymi wirusami komputerowymi, które są klasyfikowane przez specjalistów jako szkodliwe. Niemniej tempo w jakim rozprzestrzenia się malware wymusiło na producentach wprowadzenie nowych rozwiązań. Jednym z nich jest heurystyka, czyli rozpoznawanie złośliwych plików w oparciu o zdefiniowane reguły. Nie mniej istotną innowacją jest tzw. piaskownica, czyli kontrola plików w środowisku wirtualnym (izolowanym). W ten sposób można analizować zachowanie podejrzanego pliku, nie powodując przy tym żadnych szkód. Producenci antywirusów powszechnie korzystają też z danych telemetrycznych pozwalających wykryć podejrzane zjawiska zachodzące w sieci.

Ransomware budzi strach

W ostatnich latach prawdziwą zmorą dla przedsiębiorstw stały się ataki ransomware. To typ szkodliwego oprogramowania, które blokuje dostęp do systemu komputerowego lub uniemożliwia odczyt zapisanych danych, najczęściej w wyniku użycia technik szyfrujących. Następnie napastnik żąda od ofiary okupu za przywrócenie systemu do stanu pierwotnego. Cyberprzestępcy w ostatnim czasie zmienili strategię działania i grożą ujawnieniem przechwyconych danych. Takie działania wzbudzają w ofiarach dodatkową presję i strach, wymuszając szybsze podjęcie decyzji dotyczącej opłacenia okupu. Innym poważnym problemem jest wzrost popularności usług ransomware na czarnym rynku. W Darknecie można kupić zestawy, które pozwalają na przeprowadzenie ataku ransomware nawet przez początkujących hakerów.

Ransomware pojawił się trzy lata temu. Jest to rozszerzona wersja kryptolokerów, czyli oprogramowania szyfrującego. W początkowej fazie napastnicy szyfrowali dane, ale często pozostawiali klucz szyfrujący, co pozwalało odzyskać dostęp do zasobów. Obecnie już tego nie robią. Niestety, problem polega na tym, że wiele programów antywirusowych nie radzi sobie z ransomwarem. To duże wyzwanie, z którym muszą w najbliższym czasie zmierzyć się producenci - mówi Mariusz Politowicz.

Walka z ransomwarem to tylko jedno z wielu zadań stojących przed dostawcami aplikacji bezpieczeństwa. Hakerzy twierdzą, że są w stanie zaatakować każdy przedmiot podłączony do Internetu. Według analiz Gartnera do końca bieżącego roku będzie około 20 mld tego typu urządzeń. Już wkrótce na celowniku cyberprzestępców mogą się znaleźć nie tylko komputery czy smartfony, ale również lodówki, ekspresy do kawy, ale także pompy insulinowe czy implanty ślimakowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Materiały prasowe
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj