Dziennik Gazeta Prawana logo

Tylko w "DGP": Kieszonkowa ACTA ukryta w dokumentach UE

3 czerwca 2015, 06:18
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
ACTA
ACTA/Shutterstock
Bruksela po cichu chce wprowadzić rozwiązania cenzurujące internet. – Jego dostawcy mogą zamienić się w sędziów i policjantów zajmujących się naruszeniami praw autorskich – przestrzegają eksperci

Jednolity rynek cyfrowy jest flagowym przedsięwzięciem Brukseli. Ogłoszony z pompą i poddany konsultacjom dokument zapowiada m.in. zniesienie geograficznych blokad w korzystaniu z usług dostarczanych przez internet. KE rozpoczęła działania od przeglądu przepisów dotyczących transgranicznego handlu internetowego, co w dużym uproszczeniu ma doprowadzić do tego, że będziemy mogli kupować w sieci usługi i towary zastrzeżone do tej pory wyłącznie dla mieszkańców jakiegoś kraju bądź regionu. Łatwiejsze i tańsze ma być także przesyłanie paczek z towarami zakupionymi w e-sklepach.

W cieniu tych wydarzeń nie zauważono jednak, że ta sama strategia zawiera też propozycje, które mogą oznaczać cenzurowanie internetu. W jednym z akapitów dwudziestostronicowego dokumentu KE rozważa możliwość nałożenia na dostawców internetu oraz usługodawców obowiązku polegającego na kontrolowaniu umieszczanych w sieci treści, szczególnie pod kątem praw autorskich.

Odnoszące się do tego sformułowanie „duty of care” pojawiło się w dokumencie prawdopodobnie na skutek działania lobbystów reprezentujących organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Podobne rozwiązania KE forsowała w 2012 r., gdy podpisano międzynarodową umowę ACTA. Dopiero pod wpływem masowych protestów internautów Polska wycofała swoje poparcie dla umowy, a Parlament Europejski definitywnie ją odrzucił. Prace nad dokumentem trwały od 2007 r., ale negocjacje utrzymywano w tajemnicy. Gdy sprawa się wydała, eksperci bili na alarm – ich zdaniem ACTA miała doprowadzić do blokowania legalnych i wartościowych treści dostępnych w internecie i ograniczenia wolności słowa.

Czy teraz KE próbuje wrócić do tej koncepcji?

Julia Reda, posłanka i wiceprzewodnicząca Zielonych w Parlamencie Europejskim, uważa, że istnieje takie niebezpieczeństwo.

– ocenia Reda.

Jej zdaniem KE prawdopodobnie zdaje sobie sprawę, że nie mają oni możliwości dokonywać sądów prawnych i że takie wymagania niejednokrotnie prowadziłyby do usunięcia całkowicie legalnych treści, jeszcze bardziej podkopując istniejące już wyjątki i ograniczenia prawa autorskiego. – – podkreśla Reda.

Reda dodaje, że istnieje sprzeczność w strategii odnośnie do platform internetowych (takich jak Facebook, Netflix czy Google – red.). – Z jednej strony KE wskazuje, że platformy te są zbyt potężne i w związku z tym muszą być neutralne w sposobie traktowania treści pochodzących od osób trzecich. Z drugiej strony rozważane jest zapewnienie im większych uprawnień w kwestii decydowania o ich legalności – wyjaśnia europosłanka.

podsumowuje Reda.

Swój sprzeciw zapowiada także polska europosłanka Róża Thun, która przewodniczy zespołowi ds. jednolitego rynku cyfrowego. Równocześnie uspokaja, że od strategii do konkretnych przepisów jest jeszcze daleka droga.

– podkreśla Thun. Dodaje jednak, że jej zdaniem KE nie ma takich intencji.

stwierdza Thun. Dodaje, że w poprzedniej kadencji PE sporo mówiło się o dyrektywie precyzującej, jak powinni się zachowywać pośrednicy, gdy na ich stronach pojawi się nielegalna treść. KE nie zdecydowała się jednak na przyjęcie propozycji legislacyjnej.

– wyjaśnia polska europosłanka. Podkreśla, że na razie Komisja nie ogłosiła zamiaru wniesienia projektów legislacyjnych w tej sprawie.
W Polsce zakończono właśnie konsultacje w sprawie strategii KE. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opublikowało na swojej stronie internetowej nadesłane opinie. Wśród nich szczególnie rzucają się w oczy stanowiska organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takich jak ZAiKS. Ostro krytykują one proponowane przez Brukselę prokonsumenckie rozwiązania polegające na zlikwidowaniu terytorialnego charakteru prawa autorskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj