Moje zdjęcia, a konkretnie screenshoty z kilku filmików w których opowiadałam o moich tekstach pojawiają się jako jedne z pierwszych wyników wyszukiwania. I niestety stanowczo mi się nie podobają. To właśnie o ich usunięcie postanowiłam złożyć wniosek do Google. Zgodnie z majowym wyrokiem ETS mam prawo, by zostały usunięte, bo taki mój wizerunek jest już nie aktualny.

Pierwszy krok to odnalezienie wniosku do składania takiej prośby:
https://support.google.com/legal/contact/lr_eudpa?product=websearch

Jego wypełnieni to łatwizna, szczególnie z porównaniu z ilością danych jakich wymagają polskie urzędy czy nawet sklepy internetowe. Oprócz podpisu i skanu dowodu osobistego wystarczy wkleić linki URL do treści, które chcemy usunąć i krótko uzasadnić swoje żądanie.

Tu jednak zaczynają się schody. Mimo iż zdjęcia wyszukiwarka pokazuje, to okazuje się że do kilku z nich nie prowadzi bezpośrednio adres http lub https a tylko takie do usunięcia dopuszcza Google. A więc z pięciu zdjęć udaje mi się zgłosić tylko 2 z czego jeden link prowadzi do YouTube do pełnego nagrania.

Automatyczna informacja od Google o przyjęciu zgłoszenia przychodzi niemal natychmiast. Kiedy jednak i czy zdjęcia znikną po trzech dniach od ich zgłoszenia nadal nie wiem. Google ma aż miesiąc na ustosunkowanie się do mojego wniosku.