Taka niesamowita historia wydarzyła się w więzieniu Danilio Pinheiro w południowo-wschodniej części kraju.

Reklama

Pewnego dnia strażnicy zauważyli, że na ogrodzeniu otaczającym placówkę siedzi sobie gołąb. Gołąb jak gołąb, tyle że z małym szmacianym woreczkiem przytroczonym do nogi. Zaintrygowani strażnicy przywabili ptaka, rozsypując mu przed dziobem ziarenka. Gołąb, niestety, miał słabą wolę - uległ pokusie i najedzony, dał się złapać. Gdy strażnicy rozsupłali woreczek, okazało się, że wewnątrz znajdują się części telefonu komórkowego.

Następnego dnia więzienie znów odwiedził skrzydlaty kurier (ponownie głodny).
Tym razem w woreczku znajdowała się ładowarka.

Jak twierdzi policja, gołębie najprawdopodobniej wykluły się na terenie więzienia i zostały wychowane przez osadzonych, a następnie ktoś je musiał stamtąd zabrać. " Gołębie instynktownie wracają do domu, zawsze" - mówi Celso Soramiglio, prowadzący dochodzenie.
Na razie nie wiadomo, kto wytresował gołębie.