Możemy się założyć, że w 99 przypadkach na 100 (ten jeden to mama autorki tegoż tekstu) rodzice raczej mało przychylnie przyjęliby graffiti wymalowane sprayem na ścianie salonu. Chyba że wielobarwne freski byłyby wirtualne i znikały ze ściany, gdy tylko rodzice pojawialiby się w zasięgu wzroku...
Takie magiczne sztuczki umożliwia wynalazek Martina Lihsa z Uniwersytetu Weimarskiego. Student niemieckiej uczelni wpadł na pomysł, by sztukę graffiti połączyć z Wii, a dokładnie - z bezprzewodowym, reagującym na zmiany położenia kontrolerem konsoli.
Tak powstał
Wii-graficiarz ma do wyboru całą paletę kolorów oraz specjalnych efektów graficznych. Lihs pomyślał także o gotowych szablonach, które przyspieszają twórczą pracę. A gdy już skończymy i uwiecznimy swoje arcydzieło na zdjęciu, wystarczy wyłączyć konsolę, a ściana znowu będzie bielutka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|