Do przeciwdziałania piractwu włączają się także rządy państw. Nowa „ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”, wprowadzona w Waszyngtonie i Luizjanie nakłada zakaz importowania towarów od producentów, u których wykryto nielegalne oprogramowanie. Mimo, że od USA dzieli Polskę mnóstwo kilometrów to ten przepis może uderzyć także w polskie przedsiębiorstwa.
Czasy, gdy pirackie programy kupowane były na bazarkach, czy Stadionie Dziesięciolecia już dawno odeszły w niepamięć. W dobie internetu pobieranie oprogramowania, filmów, gier, muzyki czy nawet książek stało się łatwiejsze. Największą plagą nie są jednak wyłącznie zwykli użytkownicy, tylko firmy. Zamiast inwestować w oprogramowanie biznesowe, przedsiębiorcy bez żadnych oporów kradną software z internetu.
Tymczasem warto wiedzieć, że koszt kradzieży własności intelektualnej stanowi tylko 2% kosztu wytworzenia takiej wartości. Jak podaje Przemysław Szuder, Dyrektor Działu Marketing & Operations w Microsoft, według IDC 54% oprogramowania w Polsce użytkowane jest nielegalnie.
Wszyscy chcemy, żeby nasz pracodawca czy partner biznesowy za naszą pracę płacił nam wynagrodzenie. Tak samo myślą przedsiębiorcy tworzący oprogramowanie. Wykonują ciężką, często wieloletnią pracę byśmy mogli jak najlepiej wykorzystywać nasze komputery. Warto to docenić. Zwłaszcza gdy używanie nielegalnego oprogramowania jest przestępstwem, zagrożonym nawet karą więzienia.
Jak firmy przekonują nas do kupowania legalnego oprogramowania?
Jest kilka strategii. Microsoft na przykład, zdecydował się na prewencję. Przygotował więc takie oferty, jak darmowe oprogramowanie dla studentów, duże zniżki na software dla użytkowników domowych, czy też wsparcie wielu organizacji pożytku publicznego. Także firmy początkujące, tzw. start-upy mogą korzystać z programów, które umożliwiają korzystanie z legalnego oprogramowania za nieduże pieniądze. Do tego otrzymują wsparcie techniczne ze strony producenta i pewność, że mogą liczyć na pomoc.
Inną reakcją są pozwy przeciw serwisom oferującym kradzione oprogramowanie czy muzykę. W ten sposób wielkie wytwórnie poradziły sobie z Napsterem, który teraz sprzedaje wyłącznie oryginalną muzykę. Działają także specjalistyczne firmy, które wyszukują w internecie miejsca, gdzie dystrybuowane jest nielegalne oprogramowanie. Następnie przy pomocy służb policyjnych doprowadzają do ich zamknięcia lub też zmuszają do zaprzestania takiego procederu. Microsoft na przykład regularnie monitoruje serwisy aukcyjne w Polsce, zgłaszając podejrzenia o nielegalnych aukcjach oprogramowania komputerowego. Wartość oprogramowania usniętego tylko w sierpniu i wrześniu bieżącego roku z tych serwsów aukcyjnych wyniosła, według średnich cen rynkowych. Około 1,5 mln dolarów. Tylko w Polsce!
Monitoring pozwala także dotrzeć nawet do pojedyńczego komputera, z którego dystrybuowane jest nielegalne oprogramowanie. W ostatnim czasie prasa donosiła o spektakularnych akcjach policji w małych i średnich firmach. A takie zdarzenie bezpowrotnie uderza w reputację objętego takim działaniem przedsiębiorstwa.
Także w obszarze konsumenckim, firmy starają się bardziej radykalnie zasygnalizować użytkownikom, że korzystają z nielegalnego oprogramowania poprzez specjalne komunikaty, które są na przykład wyświetlane na ekranach po właczeniu komputera.
Innym, dość popularnym sposobem są zabezpieczenia DRM – z miesiąca na miesiąc są coraz bardziej restrykcyjne. Ubisoft chce, by komputer, na którym gramy, był przez cały czas rozgrywki podłączony do Internetu. E-książek z wielu sklepów nie można wydrukować, a część, tak jak w przypadku tytułów na Kindle’u, da się uruchomić tylko na czytnikach Amazonu.
Eksperci podkreślają, że piractwo ma duży wpływ na sytuację gospodarczą kraju:
” – mówi Mieczysław Bąk z Krajowej Izby Gospodarczej.
E jak Edukacja
Podstawową i konieczną metodą przeciwdziałania piractwu komputerowemu jest edukacja. Zwłaszcza, że według badań IPSOS, w Polsce aż 48% użytkowników wprost przyznaje się do użytkowania nielicencjonowanego oprogramowania, nie widząc w tym nic złego. To tak, jakby ludzie kradli codziennie w sklepach i bez ogródek chwalili się, że to zrobili.
Jeśli ludzie zrozumieją, że skopiowanie programu komputerowego, systemu operacyjnego, to kradzież wielu godzin, czy lat pracy całego zespołu specjalistów, wzrosną szanse, że zrozumieją, jakim oszustwem jest korzystanie z nielicencjonowanych programów. Edukacja powinna zacząć się od szkół, bo młodzi ludzie często mają problemy z pieniędzmi i zamiast zbierać je na potrzebne programy, wybierają drogę na skróty ściągając je z interentu. A potem wpadają w sidła piractwa i kradną coraz więcej.
W tym miejscu warto przypomnieć rezultaty badań zarówno podrobionych nośników z oprogramowaniem, jak i stron internetowych oferujących pirackie programy. Wynika z nich, że oprogramowanie pozyskane z innego niż oryginalne źródła grozi zainfekowaniem systemu, kradzieżą wrażliwych danych, czy przejęciem kontroli przez tzw. nieznanych sprawców. Niemal połowa takiego oprogramowania zawiera dodatkowe, niepożądane kody w postaci różnego rodzaju wirusów, koni trojańskich, aplikacji szpiegujących etc.
"" - wyjaśnia Bartłomiej Witucki, rzecznik i koordynator Business Software Alliance.
Z danych BSA wynika, że w Polsce kradnie się rocznie programy komputerowe o wartości pół miliarda dolarów. To i tak dużo lepiej niż miało to miejsce w przeszłości, ale tak duży poziom kradzieży może odstraszyć od inwestycji w Polsce, co przekłada się na realne straty dla gospodarki.
"" – komentuje Krzysztof Janiszewski, specjalista firmy Microsoft do spraw ochrony własności intelektualnej.