– wyjaśnia Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon.
Dane retencyjne - dotyczące połączeń telefonicznych, SMS, mail, połączeń z internetem - a konkretnie nadużywanie przez służby i wymiar sprawiedliwości prawa wglądu w nie, wywołują ogromne kontrowersje już od kilku lat. Choć liczba przestępstw prawie się nie zmienia, to liczba wniosków o nasze bilingi z roku na rok rosła. W 2011 roku sama tylko policja występowała o billingi Polaków 2 mln razy, czyli o 700 tys. więcej niż rok wcześniej.
Nowe statystyki w tym kontekście wypadają więc na pierwszy rzut oka dosyć optymistyczne. Ponad trzy czwarte wniosków trafiło tylko do pięciu największych operatorów, a najczęściej sięgano do informacji zgromadzonych stosunkowo niedawno - z kilku ostatnich miesięcy. Ale operatorzy odmówili służbom tylko w 44 tys. przypadków.
Według UKE faktyczna liczba tych zapytań może być tak naprawdę jeszcze niższa, bo niektóre z nich dublowały się, były kierowane do kilku operatorów. Urzędnicy nie wiedzieli w jakiej firmie jest zarejestrowany numer telefonu. – mówi Szymielewicz.
– podkreśla szefowa Fundacji Panoptykon.