Dziennik Gazeta Prawana logo

Gates się szarogęsi? Chcą go uciszyć w jego korporacji

4 października 2013, 06:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bill Gates
Bill Gates/Shutterstock
Czy Bill Gates zostanie pozbawiony prawa głosu w stworzonej przez siebie korporacji? Część udziałowców podkopuje jego pozycję w Microsofcie i chce go wyrzucić z funkcji przewodniczącego rady dyrektorów - donosi Reuters.

Akcjonariusze zarzucają Gatesowi, że jego wpływ na firmę jest nieproporcjonalnie duży w stosunku do ilości posiadanych udziałów. Dziś w rękach Gatesa znajduje się 4,5 proc. firmy. Tym czasem - zdaniem "intrygantów" - odgrywa on zbyt dużą rolę w specjalnej komisji, która poszukuje następcy na stanowisko dyrektora wykonawczego, z którego w zeszłym miesiącu odszedł Steve Ballmer. Zdaniem udziałowców, twórca Microsoftu będzie chciał ograniczyć władzę nowego prezesa. To nie koniec zarzutów. Jak twierdzą krytykanci, Gates blokuje wprowadzenie nowych strategii.

Krucjatę przeciwko Gatesowi rozpętała trójka z czołowej dwudziestki udziałowców firmy. Posiada ona łącznie 5 proc. aukcji. Jak podaje Reuters, powołując na anonimowe źródła, nic nie wskazuje, by pozostali członkowie rady wzięli pod uwagę krytykę kolegów. Historia jednak zna wiele przypadków, gdy twórcy gigantów internetowych musieli opuścić własne firmy w wyniku konfliktu z udziałowcami.

Żegnaj, Steve

Podobny los spotkał swego czasu Steve’a Jobsa, założyciela legendarnego Apple. Został on wyrzucony z własnej firmy w 1985 roku po tym, jak popadł w konflikt z ówczesnym prezesem firmy Johnem Sculley’em. Koncern funkcjonował bez Jobsa ponad dziesięć lat. W tym czasie zdążył istotnie nadwerężyć własny stan finansowy. Jobs wrócił do swojej firmy dopiero w 1997 roku i podreperował podupadający Apple, czyniąc z niego jedną z największych potęg na świecie. W ciągu zaledwie 8 lat od powrotu Jobsa wartość akcji firmy z niecałych 7 dolarów wzrosła do ponad 400 dolarów.

Za Operę przez Atlantyk

Utratę ojca–założyciela w 2011 roku przeżyła też Opera Software, jedna z najpopularniejszych przeglądarek internetowych na świecie. Po 16 latach kierowania firmą na odejście zdecydował się jej współtwórca Jon von Tetzchner. - – skomentował w liście pożegnalnym przyczyny swojej rezygnacji Tetzchner. O tym, że o dobro własnej firmy dbał z całym zapałem, świadczy fakt, że w 2005 roku złożył użytkownikom obietnicę, że przepłynie Atlantyk wpław z krótkim postojem w Islandii, jeżeli nowa wersja przeglądarki - Opera 8 - zostanie pobrana ponad milion razy w ciągu 4 dni. Gdy pułap został przekroczony, Tetzchner spełnił obietnicę. Choć zdołał przepłynąć zaledwie kilka godzin, zrobił wielkie wrażenie na użytkownikach.

Yahoo! bez twórcy ku radości inwestorów

Po ostrym konflikcie z udziałowcami własną firmę - Yahoo!, jedną z największych stron internetowych z wiadomościami na świecie - musiał opuścić też Jerry Yang. Na dobre zrezygnował on z pracy w firmie w ubiegłym roku po tym, jak odrzucił złożoną przez Microsoft propozycję przejęcia Yahoo!. Ta decyzja wywołała oburzenie wśród inwestorów, ponieważ kupiec oferował dwukrotnie więcej pieniędzy, niż wynosiła ówczesna kapitalizacja firmy. - - pisał Yang w pożegnalnym liście. Po ogłoszeniu informacji o odejściu Yanga, kapitalizacja firmy wzrosła o 5 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj