Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja stawia na szwadrony hakerów. Miliony dolarów nagrody od FBI za ich głowy

15 kwietnia 2017, 19:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Haker
Haker/Shutterstock
Szukamy talentów cybernetycznych. W pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nasza akcja jest uwarunkowana potrzebami, jakie armia będzie miała w ciągu kolejnych lat – takim ogłoszeniem rosyjskiego ministra obrony zaczął się zaciąg ludzi, których dziś nie może namierzyć FBI.

Rosjanie chętniej przypną mu medal, niż przyprą go do muru – głosi obiegowe powiedzonko pracowników Departamentu Sprawiedliwości USA. Jego bohaterem jest Jewgienij Bogaczew. 33-letni haker, który od dekady zadaje najboleśniejsze ciosy USA, a ostatnio pobił kolejny rekord – za informacje pozwalające go schwytać FBI oferuje 3 mln dol. Takiej nagrody nie wyznaczono dotychczas za żadnego cyberprzestępcę.

Trzy dekady temu Kevin Mitnick był tajemniczym przestępcą, którego trzeba było namierzać za pomocą wozów pelengacyjnych, a śledczy do momentu aresztowania nie wiedzieli, kogo dopadną w mieszkaniu, do którego wkroczą. Dwie dekady temu do środowisk hakerów trzeba było już przenikać: namierzanie bandytów takich jak Max Butler – znany jako "Iceman" – wymagało nawet wieloletniej pracy operacyjnej na forach internetowych dla żyjących "poza systemem" programistów.

Bogaczew z niczym się nie kryje. Na zdjęciach z portali społecznościowych można obejrzeć ostrzyżonego na łyso, nieco zwalistego – bardziej ze względu na zaczątki otyłości niż muskulaturę – 30-latka. Mieszka przy ul. Lermontowa w czarnomorskim kurorcie Anapa w Kraju Krasnodarskim, pod numerem 120, gdzie mieści się nowoczesny apartamentowiec z mieszkaniami wartymi w przeliczeniu po milion złotych. Sama 60-tysięczna Anapa wydaje się być rajem, w którym trudno byłoby zniknąć – miejscowość ma charakter uzdrowiska, w niewielkiej odległości od Krymu i Morza Azowskiego. Letnicy, zwłaszcza ci nieco lepiej sytuowani, lubią tu przyjeżdżać.

Haker wpasowuje się w ten klimat idealnie. Sąsiedzi z Lermontowa wspominają, że kilka lat temu jeździł kilkuletnim volvo z reklamą "Naprawa komputerów" na zderzaku. Agenci FBI twierdzą, że dziś preferuje jeepa grand cherokee, ale to wciąż nie jest w Anapie szczególny luksus. Podobno ma jacht i lubi się nim zapuszczać – od trzech lat – w okolice Krymu. Na zdjęciach Bogaczew demonstruje przed obiektywem pręgowanego kota (sam zresztą jest ubrany w „lamparcią” piżamę), ale w zasadzie bliżej mu do wielkomiejskiego specjalisty niż Blofelda z filmów z Jamesem Bondem. Narzeka, że brakuje mu czasu na rodzinę, mieszka z żoną i – prawdopodobnie – dwójką dzieci. Starsza, dziewczynka, może mieć dziś ok. 12 lat.

Oczywiście jest coś więcej. Bogaczew ma też apartament w Moskwie, może też posiadać mieszkania w całej Europie – ze szczególnym wskazaniem na Francję. Wtajemniczeni twierdzą, że jeszcze kilka lat temu, gdy ruszał z Rosji na wakacje, nie musiał jechać własnym autem ani korzystać na miejscu z wynajętych wozów. Siatka, którą kierował, licząca przynajmniej kilku najbliższych współpracowników plus niedookreśloną grupę współpracowników i słupów, posiadała tyle aut, że dało się wylądować w dowolnym miejscu na kontynencie i korzystać z „firmowego” wozu. Podróże takie miał ułatwiać fakt, że Bogaczew posiadał trzy paszporty – na rozmaite tożsamości, rzecz jasna.

No i rodacy stali za nim murem. – Cóż za utalentowany facet – zachwycał się 23-letni Michaił, sąsiad Bogaczewa z apartamentowca na Lermontowa, gdy reporterzy „Daily Telegraph” pokazali mu zdjęcia hakera i powiedzieli, że spustoszył on konta bankowe setek amerykańskich firm oraz zablokował dziesiątki tysięcy prywatnych komputerów po obu stronach Atlantyku. – Siedząc za biurkiem w domu, włamał się do obozu naszych wrogów – skwitował. – Ale gość – dorzucał taksówkarz Wazgen. – Sądząc po tym, co Amerykanie robią innym, zrobił im coś, co im na dobre wyjdzie – ucinał. W tamtym czasie konflikt o Krym znajdował się w apogeum.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj