Reklama

WHO chce mieć pewność, że ludzie poszukujący wiadomości o wirusie w internecie najpierw natkną się na doniesienia publikowane przez Światową Organizację Zdrowia, zamiast na informacje z niesprawdzonych źródeł.

Od momentu, kiedy jeszcze w grudniu pojawiły się pierwsze wiadomości o nowym koronawirusie, który rozprzestrzeniał się w chińskim mieście Wuhan, internet zalała fala fałszywych informacji. Były wśród nich teorie spiskowe, jak np. takie, że wirus został specjalnie wyhodowany w laboratorium, albo że stworzono już szczepionkę przeciwko wirusowi, ale jest ona niedostępna dla zwykłych ludzi.

WHO, która od samego początku próbowała obalać te teorie, postanowiła podjąć współpracę z amerykańskim koncernem, żeby skuteczniej dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców. Google zagwarantował, że informacje o wirusie przygotowane przez Światową Organizację Zdrowia będą pierwszymi wyświetlanymi internautom w wyszukiwarce. Ma to pomóc ludziom w dotarciu do sprawdzonych informacji zamiast fake newsów.

Współpracujemy z Google, żeby zagwarantować, że ludzie szukający w sieci informacji o koronawirusie, najpierw trafią na wiadomości przygotowane przez WHO - powiedział w poniedziałek AP dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom.

Google to nie jedyny koncern, który walczy z dezinformacją na temat wirusa. Także media społecznościowe, jak Twitter, Facebook, Tencent i TikTok podjęły kroki w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się plotek na temat epidemii.

Jak podaje Associated Press, z najnowszych doniesień wynika, że koronawirusem zakażonych zostało już 17 tys. 300 osób, w tym 17 tys. 238 w Chinach, a 361 osób zmarło tu w wyniku choroby. Poza granicami Chin odkryto jak dotąd 151 przypadków w 23 krajach świata. W niedzielę z powodu wirusa zmarł chory w Filipinach.