ProteGO Safe to aplikacja stworzona pod nadzorem resortu cyfryzacji. Według resortu ma ona pomóc w wychodzeniu z najostrzejszych obostrzeń związanych z pandemią. W aplikacji użytkownik dokonuje testu oceny ryzyka zakażenia koronawirusem, a także może prowadzić "Dziennik Zdrowia", który ma pomóc w zauważeniu niepokojących objawów. Ponadto, ProteGO Safe może poprzez Bluetooth komunikować się z urządzeniami innych użytkowników. "W momencie, kiedy któryś z użytkowników, z którego telefonem spotkał się Twój telefon, zachoruje – dostaniesz odpowiednią informację" - podaje MC w opisie aplikacji.
- powiedział we wtorek na antenie radiowej Jedynki szef resortu cyfryzacji. Dodał, że właściciele iPhonów
Przypomniał, że celem aplikacji jest lepsze i skuteczniejsze typowanie osób, które mogą mieć kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem - ma pomóc w precyzyjnym typowaniu osób, które powinny zostać objęte nadzorem sanitarnym. Osoba zarażona po otrzymaniu informacji od centrum kontaktu inspekcji sanitarnej otrzymać ma pin, którym można odblokować w aplikacji ProteGO Safe funkcję powiadamiania innych użytkowników.
Szef resortu cyfryzacji pytany był też o kwestie prywatności i bezpieczeństwa użytkowania aplikacji. Zagórski podkreślił, że aplikacja nie będzie informować innych, kto jest zarażony i kiedy nastąpił kontakt z osobą zarażoną, tylko w jakiej grupie ryzyka dana osoba się znajduje. - zaznaczył.
O instalację aplikacji apelował też minister zdrowia. Podczas konferencji prasowej inaugurującej aplikację minister Szumowski zwracał uwagę, że rozwiązania technologiczne są w medycynie od wielu lat i wspomagają wszystkich pracowników służby zdrowia w codziennej pracy. Aplikację ProteGO Safe ocenił jako kolejny taki program.
Szumowski przekonywał, że w walce z epidemią kluczowe jest mówił - Szef MZ zwracał uwagę, że dystansowanie nie zawsze jest takie, jak byśmy chcieli, czasem też trudno pamiętać, z kim się widziało dwa tygodnie wcześniej. mówił Szumowski. Dodał, że aplikacja nie będzie ujawniała danych tych napotkanych osób.
- przekonywał. - dodał minister. Zachęcił również, by taką aplikację zainstalowali wszyscy. Wtedy - jego zdaniem -
Aplikacje śledzące kontakty w celu ograniczania epidemii koronawirusa przygotowano w wielu krajach, np. w Singapurze aplikację ściągnęło ok. 25 proc. osób, w Norwegii 20 proc., ale największym sukcesem może pochwalić się Islandia, gdzie odsetek ten wynosi 40 proc.
Wytyczne co do tworzenia takich aplikacji wydała m.in. Komisja Europejska, wskazując, że aplikacje powinny być instalowane dobrowolnie, a gdy tylko przestaną być niezbędne, powinny być dezaktywowane. KE zarekomendowała wykorzystanie technologii zbliżeniowej Bluetooth, czyli standardu bezprzewodowej komunikacji krótkiego zasięgu, dzięki któremu jedno urządzenie "widzi" inne będące w pobliżu.