Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie chcemy, by TikTok był narzędziem agitacji

3 marca 2023, 07:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie chcemy, by TikTok był narzędziem agitacji
Getty Images
"Każdy ma prawo wyrażać na platformie siebie, także politycy, jeśli mają taką potrzebę, ale w regulaminie mówimy jasno – kampanie polityczne są zakazane" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Jakub Olek, szef relacji publicznych TikToka w Europie Środkowo-Wschodniej.

DGP: Rząd federalny i urzędy w USA, Komisja Europejska, a ostatnio rząd Kanady - coraz więcej instytucji zakazuje swoim urzędnikom używania TikToka.

Jakub Olek: Wszystkie te kwestie dotyczą urządzeń służbowych. To ważne i jako takie nie jest niczym nowym w kwestiach polityk zarządzania urządzeniami korporacyjnymi. W ostatnich przypadkach (zaleceń wydanych przez Dyrekcję Generalną ds. Informatyki KE i Kanadę) zdziwił nas tryb postępowania - nie podano żadnych konkretnych zastrzeżeń ani nie zadano pytań. Uważamy, że te decyzje są oparte na fundamentalnie błędnych założeniach i tezach. Jesteśmy zaskoczeni, że Komisja nie skontaktowała się z nami w tej sprawie ani nie przedstawiła żadnych wyjaśnień. Poprosiliśmy o spotkanie, aby wyjaśnić, w jaki sposób chronimy dane ludzi w całej UE, którzy odwiedzają TikToka. Niezmiennie deklarujemy chęć współpracy. Tworzymy w Europie trzy centra przechowujące lokalnie dane użytkowników, cały czas minimalizujemy dostęp pracowników do danych i ich przepływ poza Europę.

Paradoksalnie, widzę w tym wszystkim promyk nadziei. Im więcej takich rzeczy się dzieje, tym bardziej popycha to rząd USA do dokończenia trwającego procesu i zawarcia z nami umowy. A gdy tak się stanie, przełoży się to automatycznie na zaufanie w kontaktach z innymi organizacjami, jak uniwersytety czy poszczególne komórki Kongresu i Senatu, które blokują na swoich urządzeniach naszą aplikację. Na pewno będzie to miało też wpływ na inne części świata.

Zakazy nie ograniczają się do USA i UE. TikToka zabroniły też Indie i Tajwan.

Tajwan tylko częściowo, a Indie zablokowały wiele aplikacji z powodu konfliktu granicznego z Chinami. Więc to są kwestie geopolityczne.

Czyli pozamerytoryczne?

Geopolityka nam nie pomaga. Szczerze wierzymy, że jesteśmy w stanie zbudować zaufanie do platformy na poziomie naszych działań wewnętrznych. Jesteśmy w stanie zbudować taki ekosystem bezpieczeństwa i obiegu danych, który zapewni cyfrową suwerenność.

Co to znaczy?

Niezależność danych od jednego właściciela.

Czyli od chińskiej partii komunistycznej?

Nie mamy żadnych związków z partią. Nigdy nie mieliśmy.

Jak to przeczyta ambasada Chin…

To żaden nagły zwrot. Od zawsze jasno komunikujemy, że nigdy nie mieliśmy nic wspólnego z Komunistyczną Partią Chin ani z rządem. Nigdy nie dostaliśmy wniosku o udostępnienie danych od chińskich władz. Nawet gdyby takie żądanie wpłynęło, zostałoby odrzucone.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj