Dziennik Gazeta Prawana logo

Legendarna platformówka powraca. Crash Bandicoot wbiega na konsole

17 października 2020, 12:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Crash Bandicoot 4
<p>Crash Bandicoot 4</p>/Media
Activision przedstawia kolejną odsłonę przygód Crasha Bandicoota. Sympatyczny zwierzak znów musi ocalić świat przed knowaniami złych doktorów - Nefarious Tropy i Neo Cortexa. 

Activision nie eksperymentowało za bardzo z formuła - "Crash Bandicoot 4: It's about time" to typowa platformówka. Skaczemy więc po linach, półkach, znikających skałach, po drodze zbierając skarby i zabijając potwory. Brzmi łatwo? To się zdziwicie. Gra jest bowiem wymagająca i wiele razy miałem ochotę rzucić padem w ścianę po kolejnym nieudanym skoku. Wszystko tu musi być dokładnie wyliczone, by nasza postać nie spadła i nie zginęła. Na szczęście, dla tak "zdolnych" graczy, jak ja, twórcy przewidzieli specjalny, dodatkowy tryb. Pozwala nam on zacząć od ostatniego punktu zbiórki, a na ekranie widzimy tylko licznik naszych śmierci (jeśli mamy ich za dużo, to nie odblokujemy wszystkich bonusów z danego poziomu). Możemy też grać w trybie dla "twardzieli" - dostajemy ograniczoną liczbę żyć, a gdy je wszystkie tracimy, trzeba zacząć poziom od nowa. 

Same plansze wyglądają świetnie - grafika nie jest może klasy ostatniego Ori, ale nie jest źle. Do tego, zgodnie z tradycją serii, nie ma mowy o żadnych otwartych poziomach, skrótach, bocznych drogach itp... Tu jest tylko jeden słuszny kierunek. Także zagadki nie są zbyt skomplikowane... trzeba tylko wykazać się zręcznością. Potem do gry wchodzą specjalne maski, które np potrafią "zamrozić" znikający podest, czy sprawić, by przeszkoda na chwilę zniknęła. Do tego dostajemy tez możliwość przejścia etapów nowymi postaciami - jako, że dysponują one innymi zdolnościami niż Crash, to zmienia się rozkład zagadek, pułapek i platform do skakania.

Oprócz przeskakiwania pułapek, Crash trzeba też zbierać owoce, które na koniec poziomu wymieniane są na klejnoty. Jeśli chcemy zdobyć wszystkie osiągnięcia, to nie ma wyjścia, trzeba się będzie natrudzić - zwłaszcza, że część skrzynek jest albo ukryta, albo umieszczono je w takich miejscach, że trzeba dobrze pomyśleć, jak do nich doskoczyć. 

Podsumowując, sam Crash wiele do gatunku nowego nie wnosi. Ale gra jest zabawna, wciągająca... i trudna. Zginąłem tam więcej razy niż w Souls 3 czy Bloodborne. Dla wszystkich fanów bohatera i miłośników platformówek, to pozycja obowiązkowa. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj