Dziennik Gazeta Prawana logo

Karnawał na bezdrożach

25 grudnia 2008, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Karnawał na bezdrożach
Inne
Niektórzy twierdzą, że dopiero drugi "MotorStorm" okazał się taką grą, jaką powinien być tytuł debiutancki. Zgodnie z tą opinią producenci rozmienili się na drobne. Wspierający europejską premierę konsoli PlayStation 3 "MotorStorm" AD 2007 uznano co prawda za graficzną landrynkę, ale narzekano, że oferuje za mało atrakcji.

Bardziej różnorodnej i dopracowanej grze z obecnego sezonu brakuje z kolei powabu nowości.

Nie czas jednak żałować róż, skoro "MotorStorm" znalazł ponad trzy miliony nabywców, a i "Pacific Rift" trudno porównywać z płonącym lasem. Palą się tu czasem pojazdy przejeżdżające zbyt blisko lawy, ale to dobrze: uciekamy od opatrzonej w poprzedniej grze pustyni. Wyspa na tytułowym oceanie oferuje wyścigi na plażach, w gęsto zarośniętej dżungli, wśród pagórków gwarantujących gigantyczne wyskoki i po zboczach wulkanów. Nowe trasy zapewniają nie tylko nowe wrażenia wizualne (niestety, tu i tam powierzchnia się rozmywa). Lawa rozgrzewa silniki, nie pozwalając zbyt długo korzystać z dopalaczy, gdzie indziej schładzają je kałuże wody.

Jednoosobowa kampania dobrze rozgrywa różnice między siedmioma klasami pojazdów. Jadąc tym samym torem, na co innego trzeba zwracać uwagę w kabinie rajdówki niż w quadzie. Motocykle są najszybsze, ale za to rozbijają się o byle przeszkodę. Buggy może się już trochę przepychać i jest zwinny, ale nadal spowalniają go przejazdy przez wodę i gęstsze krzaki. Niektóre ścieżki są zablokowane, a przeszkodę może rozbić tylko ciężka maszyna, na przykład ciągnik siodłowy - jazda nim jest sztuką niewychylania się i podtrzymywania trudno odnawialnej prędkości. Debiutujące w "Pacific Rift" monster trucki aż się proszą o upokarzanie kierowców w mniejszych maszynach, ale agresja może się obrócić przeciwko sprawcy, bo potwory na wielkich kołach są wywrotne. Formuła mieszanych wyścigów różnych pojazdów sprawdza się jeszcze lepiej podczas rywalizacji z graczami w sieci lub na podzielonym na cztery części ekranie.

W odróżnieniu od zbyt wymagającego dla niedzielnych kierowców poprzednika, "Pacific Rift" dobrze skaluje poziomy trudności. W ciągu pierwszych godzin zabawy nawet kilka kraks nie powoduje, że sterowani przez maszynę rywale znikają za horyzontem. Trzeba tylko poznać trasę, bo zarośnięta okolica potrafi być myląca i zamiast na jedną z możliwych odnóg toru można trafić na przepaść. Później gra przestaje wybaczać błędy, ale do tego czasu jesteśmy już ekspertem w utrzymywaniu równowagi między kontrolowanymi poślizgami i zastrzykami dopalacza - albo i tak mamy już dosyć.

"MOTORSTORM: PACIFIC RIFT",
PS3, Evolution Studios,
dystr. Sony Computer Entertainment Polska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj