Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekspert od zabezpieczeń: Największym zagrożeniem są ludzie

20 czerwca 2013, 10:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Komputer laptop w świecie wirtualnym - wyobrażenie internetu
Jak strzec się przed wirusami /Shutterstock
Hakerów coraz bardziej interesują mobilne urządzenia, a na świecie pojawiają się wirusy, stworzone już nie przez amatorów, a wyspecjalizowane grupy. Jak się przed nimi chronić? Radzi Wim van Campen z McAffee Polska.

- mówi portalowi dziennik.pl Vin van Campen, wiceprezes McAfee na Północną i Wschodnią Europę. Jego zdaniem, rozpowszechnienie WiFi i używanie prywatnego sprzętu do połączenia się z firmową siecią jest jednym z największych problemów, przed którymi stoi dział IT. Ostrzega, że w obecnych czasach firmie nie uda się chronić wszystkich danych, dlatego też sugeruje, by firmy skoncentrowały się na zasobach, które chcą najbardziej chronić.

Kolejnym problemem, na który zwraca uwagę jest brak aktualizacji firmowych aplikacji - stare systemy są łatwe do przejęcia przez hakerów. Dlatego sugeruje, by jak najszybciej przedsiębiorstwa przejrzały zabezpieczenia programów i skorzystały z najnowszych zabezpieczeń.

Wim van Campen zwraca też uwagę na kolejny problem bezpieczeństwa w sieci. Jego zdaniem, zostawiamy za dużo informacji o sobie w internecie. "Lekarstwem na to mogłoby być tylko całkowite odłączenie się od sieci, ale w obecnych czasach nie jest to możliwe" - mówi. Dlatego radzi szkołom i rodzicom, by jak najszybciej zajęli się edukacją dzieci i wpojeniem prawidłowych nawyków korzystania z zasobów sieci - nie zostawiania prywatnych danych wszędzie, gdzie tylko to możliwe, ustawiania odpowiednich poziomów prywatności w wiadomościach na portalach społecznościowych, czy zakładaniu nowego konta email do każdej usługi sieciowej, z której korzystamy.

Van Campen ostrzega też, że problemów z bezpieczeństwem będzie coraz więcej - w końcu coraz więcej usług przenosi się do internetu, a do cyberwojny przystępują już wyspecjalizowane oddziały. "Stworzenie wirusa typu Stuxnet kosztuje około siedmiu milionów dolarów. Zwykli hakerzy-amatorzy nie są w stanie opracować takiego robaka" - mówi. Ostrzega jednak, że w przeciwieństwie do tradycyjnej wojny, raz odpalony wirus zostaje w internecie i może zwrócić się przeciw twórcy, właśnie tak jak stało się to ze Stuxnetem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj