Do tej pory cyberprzestępcy starali się włamać się na konta klientów. Internetowy gang Carbanak, składający się z hakerów z Ukrainy, Rosji i Chin zastosował inną, znacznie groźniejszą metodę - informuje firma Kaspersky, która razem z Interpolem brała udział w śledztwie. Od 2013 hakerzy starali się przeniknąć do komputerów pracowników banków na całym świecie - od USA, przez Polskę do Nepalu.
Schemat był podobny w każdej, zaatakowanej instytucji. Najpierw, przez fałszywe maile infekowano komputery pracowników. Potem, dzięki przeniknięciu do wewnętrznej sieci firmy gangsterzy identyfikowali sprzęt administratorów i włamywali się do wewnętrznej sieci kamer. Dzięki temu nagrywali wszystkie szczegóły działania systemów przelewów.
Gdy mieli już wszystkie dane, przechodzili do ataku. Najpierw zwiększali na moment stan wybranych kont - wyjaśniają analitycy Kaspersky'ego. Potem albo pieniądze trafiały do banków na Dalekim Wschodzie, albo przejmowano kontrolę nad wybranymi bankomatami i kazano im wypłacać skradzioną gotówkę.
- mówi Siergiej Golowanow, główny badacz ds. bezpieczeństwa Kaspersky Lab.
- podsumowuje Sanjaj Wirmani, dyrektor Interpol Digital Crime Centre. Eksperci ostrzegają też, że oprogramowanie Carbang wciąż jest aktywne w wielu instytucjach finansowych, radzą więc administratorom systemu dokładnie przejrzeć sieć.
ZOBACZ TAKŻE: Eksperci ostrzegają: Cyberterroryzm jest coraz groźniejszy>>>