Zmiana to kilka słów. W art. 20c pojawia się dopisek: . Ale te kilka wyrazów może mieć całkiem spore skutki. - - tłumaczy jeden z członków Rady ds. Cyfryzacji Państwa. - - mówi nasz rozmówca.
- - ocenia Wojciech Klicki, ekspert Fundacji Panoptykon, która nagłośniła nowelizację ustawy o policji. Zmiany w niej mające dostosować prawo do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. dalece wychodzą poza zalecenia TK.
Nie tylko w stosunku do billingów (czyli zestawów połączeń, rozmów, SMS-ów wysyłanych przez abonentów), ale także owych "danych internetowych". A te zgodnie z UŚUDE, do której odwołuje się projekt, stanowią pokaźny katalog: od powiązania imienia i nazwiska internauty z jego IP (indywidualny numer danego połączenia sieciowego) przez internetową korespondencję, na wykazie sieciowego ruchu (kiedy, na jakie strony i na jaki czas wchodzono) kończąc. To baza wiedzy większa niż dane telekomunikacyjne.
Z tej bazy śledczy już korzystają i mają ku temu powody. - - tłumaczy poseł Marek Opioła z PiS, przewodniczący komisji ds. służb.
- - tłumaczy Klicki. - - dodaje. To wprowadzi bałagan. Dostęp do sieciowych danych nie będzie ograniczany wagą przestępstwa ani kontrolowany przez sądy. Nie przewiduje się też informowania danej osoby, iż sięgnięto po informacje o niej. -
Skala zapytań o dane sieciowe rośnie. Fundacja Panoptykon zapytała czterech usługodawców: Agorę, Onet, Interię i Google o liczbę wniosków o dane internautów. Okazało się, że o ile w I połowie 2012 r. dostały 2,5 tys. wniosków, to rok później ponad 4,5 tys.
Firmy w noweli nie są równo traktowane. Polskie ma objąć obowiązek udostępniania danych, te zarejestrowane za granicą nie będą mu podlegały, a przecież i one przetwarzają informacje o Polakach.