- Facebook odgrywa nieproporcjonalnie dużą rolę w społeczeństwie i z tego powodu konieczne jest, by jego władze były niezależne i godne zaufania - podkreślił jeden z inwestorów, szefa biura rewidenta miasta Nowy Jork Scott Stringer.

Propozycję pozbawienia Marka Zuckerberga stanowiska CEO i złożenie wniosku do zarządu o utworzenie niezależnego stanowiska CEO w celu poprawy wewnętrznego nadzoru w firmie, wysuniętą przez fundusz hedgingowy Trillium Asset Management, poparły także oprócz Stringera fundusze inwestycyjne stanów Illinois, Pensylwania i Rhode Island.

Jako powód wskazuje się skandale, które zaszkodziły reputacji Facebooka i przyczyniły się do spadku ceny jego akcji - m.in. nieautoryzowane dzielenie się danymi na temat użytkowników, propagowanie fake newsów czy rolę serwisu w ingerowaniu przez obce podmioty w wybory prezydenckie w USA.

Pomysł zastąpienia Zuckerberga niezależnym CEO ma raczej symboliczny charakter, bo - jak pisze agencja dpa - jego pozycja i wpływy w Facebooku są "praktycznie absolutne" i pozbawienie go stanowiska nie może dojść do skutku, jeśli on sam nie wyrazi na nie zgody. Zuckerberg posiada kontrolny pakiet akcji firmy i piastuje w spółce stanowisko szefa zarządu.

Inicjatorzy pomysłu podkreślają jednak, że chcą w ten sposób zwrócić uwagę na problemy, z jakimi boryka się Facebook, oraz sprowokować debatę na temat ich rozwiązania na dorocznym spotkaniu udziałowców, zapowiedzianym na maj 2019 roku.

Podobną próbę w sprawie obsadzenia niezależnego CEO podjęto już w 2017 roku; nie powiodła się.