Okoński, który jest pełnomocnikiem rządu ds. cyberbezpieczeństwa, wziął udział w Brukseli w konferencji poświęconej tej problematyce. W piątek powiedział PAP, że jednym z największych cyfrowych wyzwań stojących przed Unią Europejską jest walka z dezinformacją w sieci i próbami wpływania poprzez media społecznościowe na opinię publiczną.

- W tym przypadku ważne jest budowanie świadomości. Przykładowo, przed wyborami w Polsce uruchomiona została strona bezpiecznewybory.pl, jak i kampania, która informuje o tym, aby podchodzić krytycznie do wszelkich materiałów, weryfikować to, co można znaleźć w mediach społecznościowych, i kto jest autorem poszczególnych treści - dodał w rozmowie z PAP.

Jak powiedział, do takich działań dezinformacyjnych dochodziło w Polsce przed wyborami, jednak na tyle małą skalę, że nie miało to wpływu na wyniki. - W przypadku Polski nie ma co ukrywać, że największa aktywność jeśli chodzi o działania dezinformacyjne jest ze strony Rosji. Odpowiednie działania, jak budowanie świadomości w społeczeństwie, przynoszą jednak efekty. Chodzi o budowanie w ludziach krytycznego stosunku do tego, co czytamy w internecie - podkreślił.

Okoński dodał, że ważne jest, aby częścią tej akcji były media społecznościowe i wprowadzane przez nie mechanizmy weryfikacji informacji. - To krok w stronę obiektywizowania, czy oflagowania informacji, które są potencjalne wątpliwe. Myślę, że idziemy w dobrym kierunku. Współpraca europejska w tym zakresie wygląda naprawdę nieźle - powiedział.

W opinii Okońskiego, ważnym elementem jest przygotowany przez KE kodeks postępowania dla platform społecznościowych. - Tym podmiotom też zależy na tym, aby były postrzegane jako wiarygodne. W ich interesie jest wprowadzanie pewnych mechanizmów i narzędzi, które pozwalałyby odsiewać te informacje, które są fałszywe i są świadomą dezinformacją, od reszty - oznajmił wiceminister.

Ministerstwo cyfryzacji - jak powiedział - stoi jednak na stanowisku, aby nie wprowadzać zbyt dużej ilości regulacji w tym zakresie, jeśli nie ma potrzeby. - Jeśli mechanizm samoregulacji jest skuteczny, to próba ingerowania w ten rynek może nie być właściwym ruchem - dodał.

Optymalny model, jego zdaniem, to powiązanie algorytmów z pracą człowieka w zakresie filtrowania i odsiewania nieodpowiednich treści w sieci. - Finalnie, ostateczną decyzję powinien jednak podejmować człowiek - ocenił.

Okoński podkreślił jednak, że w takim systemie nie można uniknąć błędów. Dlatego, jak przypomniał, polskiemu rządowi udało się na początku roku porozumieć z Facebookiem co do stworzenia punktu kontaktowego.

- W momencie, gdy w ramach procedur wewnętrznych Facebooka, dane konto zostaje zablokowane, ale ktoś uważa, że jest to nieuzasadnione, może do tego punktu kontaktowego się zgłosić poprzez wypełnienie formularza online na stronie obywatel.gov.pl i odwołać od decyzji. Facebook jest zobowiązany niezwłocznie się tym zająć - przypomniał wiceminister.

Dotychczas do punktu kontaktowego wpłynęło 1 tys. zgłoszeń, z czego jedna trzecia została rozpatrzona przez Facebook pozytywnie. Punkt kontaktowy działa od stycznia bieżącego roku - dodał.

Teraz resort prowadzi rozmowy m.in. z Twitterem w sprawie stworzenia podobnego punktu kontaktowego. - Rozmowy trwają i niewykluczone, że zakończą się powodzeniem. Jest to oczywiście dodatkowy wysiłek dla tych firm, ale z perspektywy ich postrzegania na rynku wydaje się, że to stosunkowo niski koszt - zaznaczył.

Zdaniem Okońskiego, UE jest dziś bezpieczniejsza w zakresie cyberbezpieczeństwa, niż jeszcze kilka lat temu - bo wyciągnęła wnioski z możliwych zagrożeń - ale to nie oznacza, że jest odporna na wszelkie zagrożenia czy ingerencje. Jak dodał, na poziomie unijnym działa grupa, która zajmuje się wymianą informacji o potencjalnych zagrożeniach i najlepszych praktykach w zakresie zabezpieczenia wyborów.