Od wybuchu wojny i początku udzielania przez Niemcy wsparcia Ukrainie, m.in. w postaci dostaw broni i sankcji wobec Rosji, cyberataki na dostawców energii i obiekty wojskowe są obecnie uważane przez służby bezpieczeństwa za największe zagrożenie dla Niemiec – pisze „Spiegel”. Niemcy od dawna są przedmiotem zainteresowania grup hakerów. Krótko po rozpoczęciu wojny w Niemczech nastąpiła fala ataków ze strony hakerów z grupy Ghostwriter, którzy próbują uzyskać dostęp do kont pocztowych za pomocą tzw. wiadomości phishingowych. Niemieckie służby bezpieczeństwa zakładają, że Ghostwriter jest kontrolowany przez rosyjski wywiad wojskowy GRU.

Reklama

Amerykanie też ostrzegają przed atakami

Jak przestrzega Urząd Ochrony Konstytucji, szczególnie dane pochodzące od urzędników lub polityków mogłyby być wykorzystywane później w kampaniach dezinformacyjnych. Istnieje również ryzyko, że napastnicy przejmą portale informacyjne lub konta dziennikarzy w mediach społecznościowych w celu rozpowszechniania fałszywych informacji – dodaje „Spiegel”.

Przed nasileniem ataków hakerskich w USA w związku z sytuacją w Europie Wschodniej ostrzega także amerykański urząd ds. cyberbezpieczeństwa. Na ataki rosyjskich hakerów miałaby być narażona szczególnie infrastruktura krytyczna, czyli szpitale, producenci energii, przedsiębiorstwa wodociągowe.

Reklama