VR to przyszłość, która całkowicie zmieni sposób, w jaki używamy komputerów - tłumaczy portalowi dziennik.pl Sasa Marinkovic. Jego zdaniem, nie można wątpić, że ta technologia na dobre zagości w naszych domach. Uważa bowiem, że sprzedaż zarówno gogli Occulus, jak i HTC Vive jasno pokazuje, że ludzie są zainteresowani wirtualną rzeczywistością. - tłumaczy. - uważa.
Jego zdaniem, wkrótce też doczekamy się systemów, które nie będą wymagały podłączenia gogli do desktopa czy laptopa i sprawią, że cały system wirtualnej rzeczywistości będzie mobilny. Wspomniał choćby o projekcie Sulon, w którym w gogle VR zamocowano APU AMD, tworząc w ten sposób idealny komputer do VR, który można używać w każdym miejscu w domu, czy też korzystać z niego w podróży.
Jednak AMD stawia nie tylko na VR. Ważnym elementem strategii rozwoju firmy jest też nowa linia procesorów - ZEN. To całkowicie nowa architektura, która ma być w pełni dostępna na początku przyszłego roku. Jak tłumaczy John Taylor, pierwsze, dostępne w sieci testy pokazują, że układ jest w stanie pokonać najpotężniejsze procesory Intela. Do tego, testowana wersja inżynieryjna miała niższe taktowanie, w porównaniu do jednostek, które trafią na rynek.
Taylor ostrzega jednak fanów AMD, by nie spodziewali się, że najpotężniejsze wersje ZEN będą kosztować tyle, ile obecnie kosztują procesory serii Bulldozer. - wyjaśnia Taylor. - dodaje.
Zapytaliśmy też przedstawicieli AMD o sytuację na polskim rynku kart graficznych. Modele z serii 480X są bowiem droższe od sugerowanej ceny detalicznej, jak też droższe, niż karty sprzedawane choćby w Niemczech. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że nie są w stanie kontrolować cen. Na końcowy koszt karty wpływa bowiem nie tylko cena samego układu, ale także koszt transportu, czy kursy walut - cena w dolarach jest bowiem najpierw przeliczana na euro, a dopiero potem na złotówki. Przy silnym dolarze i euro oraz słabym złotym, ceny muszą więc być wyższe. Trzeba też pamiętać, że ze względu na wysoki popyt na karty z serii Polaris - tłumaczą ludzie AMD - ceny poszły więc w górę ze względu na proste prawa ekonomii.