Teufel Supreme On wyglądają naprawdę świetnie. Testowany model był w kolorze "łososiowym" (są też dostępne wersje w kolorze niebieskim, zielonym, czarnym czy białym), a pałąk wykonano ze stali. Od razu widać, że Niemcy przyłożyli dużą wagę do tego, by słuchawki wyglądały, jak sprzęt klasy premium, nie ma więc mowy o żadnych tanich plastikach czy innych dziwnych rozwiązaniach. Pseudoskóra, którą pokryto nauszniki jest miła w dotyku i nie drażni uszu nawet w upał. Do słuchawek dostajemy też kabel do podłączenia do gniazda minijack (w kolorze słuchawek) oraz przewód zasilający USB-C oraz woreczek do przenoszenia słuchawek (wygodnie się składają, więc można je spokojnie zabrać w podróż, nie zajmą bowiem dużo miejsca w plecaku).

Reklama

Połączenie z iPhone czy telefonem na Androidzie nie stanowi problemu. Mają wbudowany NFC, wystarczy więc dotknąć je słuchawką androidową, a w przypadku iPhone'a trzeba przytrzymać przycisk parowania. Co ważne, można dwie pary słuchawek sparować z jednym smartfonem i w ten sposób dzielić się muzyką. Łączność bezprzewodową oparto na BT 5.0 z aptX i AAC. Nie oszczędzono więc na niczym. Wprowadzono też funkcję, znaną z bezprzewodowych słuchawek dousznych - gdy zdejmiemy je z głowy, system od razu wstrzyma odtwarzanie muzyki, nie trzeba więc wyciągać smartfona, gdy chcemy wstrzymać dźwięki, bo np, kupujemy bilet. Do słuchawek dostajemy aplikację, która pozwala nam wybrać wiele opcji korektora graficznego, albo ustawić wszystkie parametry odsłuchu samemu.

Czas życia na baterii to około 20 godzin (w zależności od poziomu głośności odtwarzania), co jest bardzo dobrym rezultatem.

Za sterowanie odpowiada niewielki joystick na jednej ze słuchawek... i to chyba największy minus Teufel SUPREME ON. Dźwignia jest bowiem zbyt mała i bardzo łatwo, zamiast zmienić poziom głośności, przełączyć na kolejną piosenkę. Sterowanie gestami, albo osobne przyciski kontroli są jednak wygodniejsze i mniej problematyczne.

Jak grają te słuchawki? Wyśmienicie. Są wprost stworzone do R&B, soulu czy popu. Doskonale też radzą sobie z utworami, w których kluczową rolę odgrywa wokal. Bas jest dobrze słyszalny, a jednocześnie nie zakłóca utworu, do tego da się bez problemu rozróżnić instrumenty, a szeroka scena zapewnia dobre wrażenia z odsłuchu. Niestety brak ANC sprawia, że w pociągach (zwłaszcza EN-57), czy środkach komunikacji miejskiej, nie brzmią już tak dobrze.

Podsumowując - Teufel SUPREME ON to bardzo dobre słuchawki nauszne, są świetnie zrobione, wykonano je z dobrych materiałów, wygodnie leżą na uszach, a przede wszystkim dobrze grają. Jak na bezprzewodowe słuchawki, nie mają też zaporowej ceny - trzeba za nie zapłacić 649 złotych. Warto więc oddać za nie duszę.