Mieszkanka Cincinnati w USA pozwała do sądu firmę Apple oraz 10 pracowników lokalnego sklepu z elektroniką, po tym jak jej nastoletni syn doznał poparzeń w wyniku samozapalenia iPoda. Nieszczęśnik trzymał swój odtwarzacz w kieszeni spodni. To musiało być nieprzyjemne...
Jak napisała w pozwie rozżalona mama poszkodowanego, "iTouch (bo tak ochrzczono feralnego iPoda Touch) eksplodował w kieszeni chłopca podczas zajęć w szkole". W wyniku "niespodziewanej dezintegracji" - a wraz z nim - co skutkowało poparzeniami nóg drugiego stopnia. chłopca trzeba było natychmiast odwieźć do szpitala, gdzie odpowiednio (na pewno byłyby o wiele gorsze, gdyby nastolatek nie zachował odrobiny zimnej krwi i nie wybiegł do łazienki, gdzie zdjął płonąco-topniejące części garderoby).
Przejęta rodzicielka żąda teraz odszkodowania za rany chłopca oraz zwrotu poniesionych kosztów leczenia. W sumie 75 tys. dol. rekompensaty plus tyle samo dla adwokatów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|