Reklama

Do tragedii doszło w maju w Sheffield. Chłopak skarżył się na "dziwne uczucie" w klatce piersiowej i wyjątkowo niskie tętno, mimo to dalej grał na konsoli. W końcu po 12 godzinach nieprzerwanego grania zasłabł i stracił przytomność. Przybyli na miejsce ratownicy pogotowia mimo podjętej reanimacji nie zdołali go uratować.

Początkowo przyczyna śmieci młodego Brytyjczyka nie była znana. Dopiero teraz przeprowadzona autopsja wykazała, że nieustanne siedzenie przed konsolą doprowadziło do zakrzepicy żył, co ostatecznie skończyło się zatorem, który spowodował śmierć. Jest to przypadłość, która zdarza się pasażerom długich lotów, gdy osoby siedzą unieruchomione w samolocie przez wiele godzin - pisze "Daily Mail".