Dziennik Gazeta Prawana logo

Co to jest TOR? Wolna amerykanka w sieci, czyli siedlisko hackerów i pedofilów

2 listopada 2014, 12:27
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Rosyjski szpieg usłyszał zarzuty
Rosyjski szpieg usłyszał zarzuty/Shutterstock
Giełda Papierów Wartościowych, Pierwszy Urząd Celny i Izba Celna w Warszawie, które zostały ewakuowane przed kilkoma dniami to najnowsze ofiary TOR, czyli zaszyfrowanej, anonimowej idealnej dla wszelakiej maści przestępstw.

54 instytucje, urzędy ale także redakcje z Warszawy w ubiegłym tygodniu z rana dostały podobne wiadomości.

Podlozono u was bombe oraz zasobnik z gazem bojowym Fosgen. wyslano do was ruwniez korespondencje zarazona wirusem ebola . bomba wybuchnie o 12:30.Odliczanie rozpoczęte…

Nadawca podpisywał się: novoruskiller44. 

Podobne anonimy trafiły też do urzędów w Iławie, Inowrocławiu i Krakowie. Część ewakuowano, część tylko sprawdzono. Ładunków nie odnaleziono, ale praca w kilkudziesięciu miejscach została przerwana, a więc i tak straty były spore. Znaleźć winnego nie będzie wcale łatwo.

To już kolejny w ostatnich miesiącach taki niby żart, którego twórcy kryją się w odmętach sieci TOR, której naczelną zasadą i głównym celem istnienia jest zapewnienie użytkownikom anonimowości i to naprawdę się udaje.

Wszystko, co nielegalne, niemoralne i niebezpieczne można znaleźć i kupić właśnie tam. Narkotyki, zdjęcia i nagrania pedofilskie, fanty z kradzieży, podrabiane dokumenty, ale także rady jak dokonać przestępstwa, wszystko niemal stuprocentowo anonimowe i praktycznie niewykrywalne. 

tłumaczy nam Przemysław Krejza szef Instytutu Informatyki Śledczej.

To “cebulowe trasowanie” to wielokrotne szyfrowanie wiadomości przesyłanie jej przez ciąg routerow, które nakładają się na siebie jak warstwy cebuli. Stąd właśnie pochodzi nazwa TOR - czyli The Onion Router. Początkowo ta metoda miała służyć Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych i przez nią była finansowana. Po kilku latach rozwój i finansowanie TOR przejęła jednak Tor Project, a sieć ta stała się rajem dla wszelakich przestępców.

- Bo i samo to szyfrowanie naprawdę zapewnia anonimowość, zapobiega namierzeniu IP użytkownika a już wskazanie konkretnej osoby graniczy z cudem. By te zabezpieczenia przełamać trzeba by mieć bezpośredni dostęp do wszystkich serwerów pośredniczących, rozrzuconych po całym świecie - tłumaczy Krejza. 

A więc do tej pory oficjalnie udało się tylko raz te zabezpieczenia złamać. W sierpniu ubiegłego roku irlandzka policja, realizując wystawiony przez władze USA nakaz, a resztowała 28-letniego Erika Eoina Marquesa, oskarżonego o to, że był największym na świecie pomocnikiem w dystrybucji dziecięcej pornografii.

Zbiegło się w czasie ze zniknięciem z TORa dziesiątek ukrytych serwisów, w tym systemu anonimowej poczty Tormail i systemu bitcoinowych płatności Onionbank. Śledczy z FBI wykorzystali pewien błąd w podstawowym oprogramowaniu (exploit 0-day w Firefoksie 17) aby namierzyć osoby odwiedzające hostowane na Freedom Hosting witryny. Umieszczono w nich złośliwy kod który łączył się z zewnętrznym serwerem i przesłał na niego unikatowego identyfikator konkretnych połączeń. 

- tłumaczy Krejza. 

- opowiada nam jeden z policjantów zajmujących się cyberprzestepczością. - dodaje.

Tym bardziej w środowisku ekspertów od cyberbezpieczeństwa zapanowało spora konsternacja gdy wydawało się, że do takiego załamania zabezpieczeń doszło kilka miesięcy temu i w Polsce. Po masowych (dostało je kilkaset urzędów i instytucji z całego kraju), fałszywych alarmach z 22 lipca kiedy ewakuowano kilka urzędów - tylko ze skarbówek w Warszawie ewakuowano w sumie ponad 1200 osób - już po kilku dniach policja zatrzymała podejrzanego. Wtedy do rozsyłana maili także użyto sieci TOR

Mimo to 41-latka zatrzymano już kilka dni i później i niemal od razu postawiono mu zarzuty. Policja nie ujawnia jak ustaliła, że to właśnie ten mężczyzna stał za fałszywymi alarmami bombowymi.

- wyciągał wnioski specjalityczny serwis Niebezpiecznik.pl. 

Jeszcze większa konsternacja zapanowała gdy kilka dni po zatrzymaniu Sławomira K. do fałszywych alarmów przyznał się niejaki “CyberBravik”, który na dowód mieścił screenshoty ze skrzynek, które wykorzystał do wysyłki wiadomości. 

Mimo to areszt Sławomira K. najpierw trzymiesięczny, a teraz jak nas poinformował rzecznik prokuratury został on przedłużony do końca stycznia ze względu na wciąż prowadzone śledztwo. 

Czy równie szybko namierzony będzie “novoruskiller44” zależy głównie od tego czy popełnił jakieś zaniedbania lub błędy poza samą siecią TOR.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj