Nowe uprawnienia konsumentów przewiduje projekt ustawy – Prawo komunikacji elektronicznej, nad którym właśnie prowadzi prekonsultacje Ministerstwo Cyfryzacji. Chodzi o nową kompleksową regulację, która zastąpi dotychczasowe prawo telekomunikacyjne i wdroży dyrektywę 2018/197 ustanawiającą Europejski kodeks łączności elektronicznej (dalej: dyrektywa EKŁE). Czasu mamy na to coraz mniej, gdyż termin implementacji upływa 21 grudnia 2020 r. Operatorom zależy zaś na możliwie długim vacatio legis, które pozwoli im przygotować się do nowych obowiązków.
Tych będzie niemało, a wiele z nich ma charakter prokonsumencki. Przewidziano choćby obowiązek zwracania niewykorzystanych środków z kart prepaid. Operatorzy dotychczas nie robili tego, uznając, że na tym polega specyfika usługi przedpłaconej. Przed dwoma miesiącami Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że przepadek środków po upływie okresu ważności karty oznacza naruszenie zbiorowych interesów konsumentów i nałożył na Polkomtel karę ponad 20 mln zł.
Teraz obowiązek zwracania pieniędzy będzie wynikał wprost z przepisów. Zagwarantują one możliwości otrzymania zwrotu pozostałych na koncie środków zarówno w przypadku zmiany dostawcy usług, jak i wygaśnięcia ważności konta prepaid.
Nowy obowiązek ma zostać również nałożony na dostawców internetu. Tak jak dzisiaj możemy praktycznie bez żadnej przerwy w świadczeniu usługi przenieść numer telefonu do innej sieci, tak samo będziemy mogli zmienić dostawcę internetu.
"Mając na uwadze konieczność zagwarantowania ochrony praw abonentów usług dostępu do internetu, wprowadza się nowe obowiązki względem dotychczasowego i nowego dostawcy usługi dostępu do internetu. (…) Regułą jest obowiązek zapewnienia ciągłości świadczenia usługi, a w przypadku, gdy nie jest możliwe zagwarantowanie nieprzerwanego dostępu do usługi, zaistniała przerwa nie może być dłuższa niż jeden dzień roboczy” – napisano w uzasadnieniu projektu, którym dysponuje DGP.
Podsumowanie na A4
Inną nowością będzie obowiązek przekazywania konsumentowi przed zawarciem umowy krótkiego podsumowania jej warunków. Będzie ono musiało się zmieścić na jednej kartce A4 i zawierać takie informacje jak: dane operatora, opis usługi, jej cechy (w przypadku dostępu do internetu także jego szybkość) i opłaty.
zauważa Ewelina Grabiec, radca prawny z kancelarii itB Legal, specjalizująca się w prawie telekomunikacyjnym i konsumenckim.
Obowiązki informacyjne będą obciążać nie tylko tradycyjnych operatorów.
– wskazuje dr Damian Karwala, radca prawny z kancelarii CMS.
Nie obejmie to natomiast mikroprzedsiębiorców świadczących usługi komunikacji interpersonalnej niewykorzystującej numerów (ci będą natomiast musieli powiadomić o tym wyłączeniu odbiorców).
Objęcie przepisami firm, które dotychczas nie podlegały prawu telekomunikacyjnemu, może rodzić pewne problemy. Tym ważniejsza jest precyzja ustawodawcy. Prawnicy mają wątpliwości, czy projekt spełnia te wymogi.
– zauważa Marcin Alberski z kancelarii Bird & Bird.
podkreśla prawnik.
Stracona szansa
Nowa ustawa nieco inaczej niż obecne prawo ma uregulować zasady telemarketingu. Dzisiaj z jednej strony określa je prawo telekomunikacyjne, z drugiej ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 344 ze zm.). Ta ostatnia, w art. 10, zakazuje przesyłania niezamówionych informacji handlowych. Ten przepis ma zostać usunięty z tej ustawy, a obydwie regulacje zostaną skomasowane w art. 343 ustawy – PKE, który zakaże używania automatycznych systemów wywołujących lub telekomunikacyjnych urządzeń końcowych (...) "dla celów marketingu bezpośredniego lub przesyłania niezamówionej informacji handlowej do oznaczonego odbiorcy, chyba że użytkownik końcowy uprzednio wyraził na to zgodę”.
Eksperci krytykują to rozwiązanie.
– zauważa Piotr Liwszic, ekspert ds. ochrony danych w ODO 24, autor bloga Jawneprzezpoufne.pl.
Jako przykład przyjaznego dla konsumenta rozwiązania wskazuje on system funkcjonujący np. w Wielkiej Brytanii i oparty na rejestrze "Do Not Call” .
wyjaśnia Piotr Liwszic.
Eksperci zgłaszają także sporo innych uwag do projektu. Zastanawiają się chociażby, dlaczego nowe przepisy nie pozwolą wprost działać zagranicznym firmom na polskim rynku.
–– wskazuje Piotr Dynowski, radca prawny z Bird & Bird.