Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna o rząd dusz internautów. Artyści kontra otwartyści

10 czerwca 2013, 13:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojna o rząd dusz internautów. Artyści kontra otwartyści
Shutterstock
Nasila się konflikt między artystami niezgadzającymi się na swobodne rozpowszechnianie swoich dzieł w internecie a propagatorami otwierania zasobów.

Były wiceminister administracji i cyfryzacji Igor Ostrowski i socjolog Alek Tarkowski zapowiedzieli wytoczenie producentowi filmowemu Maciejowi Strzemboszowi procesu o zniesławienie. Ostrowski i Tarkowski znani są jako propagatorzy wolności, w tym tej do korzystania z kultury w sieci. Ostrowski był zastępcą ministra Michała Boniego, a Tarkowski zasiada w radzie ds. cyfryzacji, która doradza ministrowi. I właśnie także ze względu na swoje publiczne funkcje postanowili wystąpić na drogę sądową. Poinformowali o tym w liście otwartym opublikowanym w sieci.

„Postanowiliśmy wykorzystać publiczne pomówienia, jakie Pan kieruje pod naszym kątem, i zwrócić się do sądu z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości, którą Pan podnosi. Czy rzeczywiście ten, który wspiera wolną kulturę i namawia ludzi do dobrowolnego dzielenia się swoimi wytworami, jest złodziejem lub wspiera złodziejstwo? Czy próby zreformowania systemu prawa autorskiego, powszechnie uważanego za wadliwe bądź przestarzałe (choć różne są oczywiście diagnozy i propozycje zmian), to »ideologia złodziejska«?” – piszą.

Ostrowski zarzuca Strzemboszowi, iż ten posądzał go o lobbowanie na rzecz Google. – – mówi Ostrowski. Takie wyrażenie znalazło się w stanowisku Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych (KIPA), której prezesem jest Maciej Strzembosz.

Taki proces, bezprecedensowy w Polsce, jest sygnałem, że i u nas nasila się konflikt między twórcami, producentami i organizacjami zarządzającymi prawami autorskimi, a internautami, którzy twierdzą, że ściąganie z sieci to nie piractwo, tylko dzielenie się dobrami kultury.

Kilka dni temu światowej sławy pianista Krystian Zimerman przerwał koncert, gdy jeden z widzów zaczął nagrywać go smartfonem. Artysta zbeształ go, mówiąc, że to zwykła kradzież, a takie pirackie nagranie, gdy trafiło na YouTube, już kilka razy psuło mu możliwość zawierania korzystnych kontraktów na koncerty. Z drugiej strony w niedawno opublikowanej analizie na zlecenie Komisji Europejskiej o wpływie nielegalnego pobierania plików muzycznych na dochody czerpane ze sprzedaży muzyki okazało się, że osoby częściej odwiedzające serwisy pirackie częściej również kupują muzykę. A gdyby z Europy znikły strony pirackie, sklepy miałyby 2 proc. mniej sprzedaży, więc i mniej zysków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj